Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspomnienia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 stycznia 2023

Momentic - historia, którą tworzycie Wy. Jedyny w swoim rodzaju "Nasz Pamiętnik Skarbie" do wklejania zdjęć i zapisywania pięknych rodzinnych wspomnień.

"Ludzka pamięć jest zawodna, nigdy nie stanowi wiernego odbicia przeszłości. W naszym umyśle nie ma raz na zawsze utrwalonych fotografii czy nagrań tego, co się wydarzyło. Wspomnienia to jedynie rekonstrukcje zdarzeń. Za każdym razem, gdy do nich wracamy, budujemy je odnowa..."

(Alicja Sinicka)

Moim zdaniem nie sposób nie zgodzić się z powyższym cytatem. Niektóre wspomnienia z biegiem czasu blakną, zacierają się albo całkowicie nam umykają. Kiedy chcemy wrócić do nich po latach w jakiejś rozmowie to okazuje się, że nie pamiętamy wszystkiego tak dobrze, jak się nam wydawało - albo że dwie różne osoby postrzegają dane wydarzenie z przeszłości w zupełnie odmienny sposób. Nie jest to wyłącznie moja prywatna obserwacja i refleksja, lecz fakt potwierdzony licznymi badaniami neurobiologicznymi... 

Kiedy w naszej rodzinie pojawił się Bąbel, chciałam utrwalić na nagraniach i uwiecznić na zdjęciach niemal każdy moment z jego codziennej rutyny. Pierwsza kąpiel, pierwsza łyżeczka przetartej marchewki, pierwsze spotkanie z dziadkami, pierwszy spacer w wózku po okolicy...Przez kilka miesięcy jakoś to ogarniałam: spisywałam skrupulatnie wszystkie postępy i nowe umiejętności, robiłam dziesiątki fotografii i prowadziłam szczegółowe notatki z naszego wspólnego życia. Jednak z czasem przyszło potworne zmęczenie, które jest znane chyba wszystkim świeżo upieczonym rodzicom. Pod koniec dnia marzyłam już tylko o tym, żeby zdrzemnąć się chociaż przez chwilę. Moje dotychczasowe zapiski stały się coraz bardziej skrótowe i wybiórcze - a ich późniejsze uzupełnianie okazało się naprawdę żmudnym i mozolnym zajęciem...

Dlaczego właściwie o tym piszę? Ponieważ jakiś czas temu trafiłam na nową polską markę Momentic. Pomysł jej Twórców na przechowywanie najpiękniejszych wspomnień przypadł mi do gustu tak bardzo, że postanowiłam się nim z Wami podzielić - oraz stworzyć od podstaw jeszcze jedną kronikę naszej rodziny. Tym razem na pewno nie zabraknie mi wytrwałości i systematyczności - bo  "Nasz Pamiętnik Skarbie" został dopracowany w każdym szczególe i zaprojektowany w taki sposób, by żadne istotne wydarzenie z życia dziecka nie umknęło naszej uwadze :)

Jak to działa? Album w wygodnej formie lekkiego segregatora został podzielony na 5 różnych rozdziałów, dotyczących kolejnych etapów rodzinnego życia: od momentu zapoznania się przyszłych rodziców, poprzez czas oczekiwania na potomstwo i wszystkie kamienie milowe w jego rozwoju, aż do ukończenia przez nasze dziecko 18. roku życia. Poniżej przytoczę Wam tytuły poszczególnych rozdziałów - ponieważ już one same w sobie wiele mówią i sugerują, z jakimi treściami i wspomnieniami będziemy mieli do czynienia na następnych stronach:
  • Historia pewnej miłości - czyli zdjęcia i wspomnienia rodziców z okresu ich dzieciństwa, początków znajomości, narzeczeństwa oraz ślubu;
  • Najlepsze dopiero przed nami - czas oczekiwania na dziecko oraz wszystkie związane z tym obawy, nadzieje i skrajne emocje;
  • Witaj na świecie Skarbie - moment pojawienia się dziecka w Waszej rodzinie i wszystkie okoliczności, jakie temu towarzyszyły;
  • Tak szybko dorastasz - kolejne lata z życia dziecka oraz najbardziej istotne wydarzenia, jakie miały wówczas miejsce;
  • Twój świat - czyli opis wszystkich dziecięcych pasji i zainteresowań, chwil spędzonych w przedszkolu i szkole, pierwszych młodzieńczych przyjaźni i odniesionych sukcesów.

Album zawiera łącznie aż 116 stron - ale jeżeli któraś z nich nie dotyczy Waszej rodziny to możecie po prostu jej nie uzupełniać, wypiąć zbędną kartkę z segregatora, wykleić ją innymi treściami albo ozdobić w dowolny sposób. Oczywiście można też zamieniać kolejność kartek, by zachować odpowiednią chronologię - a zatem nie musimy ściśle trzymać się żadnych narzuconych odgórnie szablonów. 

Z mojego punktu widzenia taka możliwość personalizacji jest bardzo istotna - ponieważ w przypadku dziecka adoptowanego z oczywistych względów nie posiadamy w swoich zbiorach chociażby zdjęć USG z okresu ciąży czy też pamiątek z pierwszych trzech miesięcy życia naszego Juniora. Właśnie to najbardziej irytowało mnie w albumach, które najczęściej można znaleźć na półkach księgarni - i właśnie z tego względu zawsze tworzyłam wszelkie kroniki sama, nie decydując się na zakup "gotowców". W przypadku marki Momentic ten problem po prostu nie istnieje! :)

Jeżeli chodzi o kwestie bardziej techniczne - "Nasz Pamiętnik Skarbie" to przede wszystkim wyjątkowa estetyka, solidne wykonanie, świetna jakość i w 100% polska produkcja. Karty o gramaturze 300g/m2 są bardzo grube, wytrzymałe, odporne na wszelkie uszkodzenia czy zagniecenia. Dzięki temu mamy gwarancję, że album będzie naprawdę ponadczasową pamiątką na wiele lat i że nasze dziecko będzie mogło otworzyć go w dowolnym momencie swojego życia - a może nawet pokazać w przyszłości własnemu potomstwu :)


Reasumując,  "Nasz Pamiętnik Skarbie" to świetny pomysł na prezent dla dziecka oraz dla wszystkich rodziców - również tych adopcyjnych! Można śmiało podarować go z okazji przyjścia na świat nowego członka rodziny (na przykład na baby shower) - ale będzie również wspaniałym upominkiem na chrzest, urodziny czy święta. Jestem przekonana, że ucieszy także rodziców nieco starszych pociech (tak bardzo, jak ucieszył mnie) - ponieważ uzupełnianie kolejnych stron to świetna zabawa i wypełniona wspomnieniami sentymentalna podróż. 
 
Już teraz widzę oczyma wyobraźni moment, w którym nasz Bąbel otrzymuje od nas taką niezwykłą pamiątkę z okazji swoich 18. urodzin. Jestem przekonana, że dostarczy mu to wielu wzruszeń oraz emocji porównywalnych do tych towarzyszących odnalezieniu ukrytej przed laty kapsuły czasu :)
 
 
 

 Przypominam, że album możecie zamówić TUTAJ - 
a z kodem rabatowym MOMENTIC15 otrzymacie 15% rabatu na Wasze zakupy.

____________________________

*współpraca komercyjna 


środa, 15 lutego 2017

Na naszym weselu grali techno. (Fotoksiążka Saal Digital).


Maj 2009. Nasze zaręczyny. Szalona wyprawa ze znajomymi i jeszcze-nie-mężem nad jezioro. Bez grosza przy duszy, zupełnie na wariackich papierach - a potem nocowanie na sianie w stodole, kiedy totalne oberwanie chmury przegoniło nas spod namiotów, a wiatr i strumienie wody przeniosły niemal cały nasz turystyczny dobytek o dobrych kilkadziesiąt metrów dalej.

Lipiec 2010. Skromny ślub i zupełnie niekonwencjonalne przyjęcie, na którym poza zaledwie kilkoma tradycyjnymi weselnymi szlagierami królowała...muzyka techno i pulsujące światła stroboskopów. (A bawili się przy niej naprawdę świetnie zarówno Ci młodzi, jak i nieco starsi - i do tej pory mam przed oczami mojego dziadka, wywijającego hołubce na parkiecie w rytm dudniących basów ;) ). 

Czerwiec 2012. Nasza pierwsza wizyta w ośrodku adopcyjnym - po której wracając do domu na odcinku 60 kilometrów chyba z pięćdziesiąt razy kłóciliśmy się i godziliśmy, naprzemiennie wrzeszcząc na siebie i płacząc ze szczęścia i wzruszenia - takie wielkie emocje nami wtedy targały...

Wrzesień 2014. Kiedy najpierw pocięli mnie, a potem znów złożyli - i kazali chodzić po korytarzu w tę i z powrotem, ciągnąc za sobą stojak z kroplówką i podpierając się na balkoniku niczym niedołężna staruszka...Dwa dni po operacji zadzwonił TEN telefon i wtedy jakbym skrzydeł dostała - bo już wiedziałam, że 2,5-miesięczny ON na nas czeka i że w tej sytuacji nie zostanę w szpitalu ani sekundy dłużej ! (Faktycznie, wypisałam się na własne żądanie.) 

Pierwsze spotkanie z Bąblem w domu dziecka -
i nastąpił we mnie jakiś przełom...

Postanowiłam sobie, że od tej pory każdą chwilę będę chwytać  
jeszcze bardziej zachłannie i łapczywie - i uwieczniać ją dla siebie, dla nas, 
dla NIEGO na pamiątkę...

Nie mam ani jednego zdjęcia z zaręczyn. Kilka nieprofesjonalnych fotek ze studniówki, matury i wesela trzymam schowanych głęboko w szufladzie, bo niemal na każdym z nich ktoś ma albo uciętą głowę, albo rozżarzone do czerwoności oczy ;)

Wcześniej - przez ponad 28 lat - też przecież wciąż coś się w moim życiu działo. Przeżywałam pierwsze miłości, przyjaźnie,  zdawałam ważne egzaminy, broniłam pracy licencjackiej i magisterskiej. Chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne, świętowałam swoje pierwsze zatrudnienie, wyjeżdżałam, zwiedzałam - a mam z tych czasów zaledwie maleńką garstkę zdjęć, z których większość w ogóle nie nadaje się, by je komukolwiek pokazać...

Kiedyś wydawało mi się chyba, że czas nie płynie, tylko stoi w miejscu.
Że jeszcze zdążę tych zdjęć narobić, że jeszcze będzie ku temu niejedna okazja.
 Odkąd mam dziecko - dostrzegam, że czas dosłownie przecieka mi przez palce...

Chcę go zatrzymać - przynajmniej na tyle, na ile mogę.
Przynajmniej na zdjęciach, w albumach i w fotoksiążkach takich, jak ta od Saal Digital.

Bo każde piękne wspomnienie zasługuje na równie piękną oprawę -
wyjątkową, trwałą i bez "pikselozy" :)
















środa, 27 stycznia 2016

"Zapiski Babci..." - niech i Ona się wykaże ! :)

Zupełnie oczywiste jest, że chcemy wszystkie najważniejsze, przełomowe momenty w życiu naszego dziecka jak najlepiej zapamiętać, utrwalić i jak najbardziej skrupulatnie udokumentować - na zdjęciach, filmach, w kronikach, pamiętnikach czy na blogu.

Dlatego też zapisujemy w pięknych albumach najpierw przebieg ciąży (również tej adopcyjnej :) ), potem daty wyżynania się kolejnych ząbków, adnotacje odnośnie pierwszej zjedzonej marcheweczki, pierwszych słów, pierwszych kroków i generalnie rzecz biorąc wszystkich tych "pierwszych razów", których jesteśmy jako rodzice świadkami. Kiedy za jakiś czas nasza pociecha otrzyma od nas w prezencie takie grube, pękate tomisko - będzie to dla niej istna skarbnica wiedzy !

A gdyby tak podejść do tematu nieco przewrotnie, od troszkę innej strony? 

Bo co nasze dziecko będzie wiedziało chociażby o...własnej babci?  Zapamięta pewnie, że nosiła okulary, robiła na drutach, częstowała je mlecznymi karmelkami, piekła najlepszą na świecie szarlotkę, a na czwarte urodziny podarowała mu pluszowego króliczka, którego ma do dziś...

Ale czy będzie orientowało się, w jakich warunkach dorastała, jakie były jej ulubione zabawki i sposoby spędzania wolnego czasu, do jakich szkół chodziła, jakie miała marzenia, w jakich okolicznościach poznała dziadka, dokąd wspólnie podróżowali i w jakim duchu wychowywali swoje dzieci ?

Szczerze wątpię - a nawet jeśli niektóre historie z jej życia zostaną dziecku opowiedziane, to przekaz ustny jest przecież tak niesamowicie ulotny...Zdecydowanie lepiej te babcine wspomnienia spisać i zgromadzić w pewnym szczególnym, przeznaczonym do tego miejscu !

 "Zapiski Babci. Wspomnienia dla moich wnuków."
Wydawnictwo Zakamarki
rok wydania : 2015
stron: 64

Właśnie taki album znalazł się w naszym domu z myślą o jednej z Bąblowych babć - tej "zaciętej literacko", która już od jakiegoś czasu deklarowała chęć, by swojej pasji pisania dać upust :)


Jest to książeczka raczej oszczędna w treści i formie. Zawiera minimalną ilość gotowego, drukowanego tekstu oraz bardzo symboliczne elementy graficzne, dzięki czemu wypełniająca ją babcia będzie miała zdecydowanie większe pole do popisu i możliwość zaaranżowania wolnej powierzchni zupełnie po swojemu - własnymi rysunkami, przemyśleniami, istotnymi cytatami...Nie zabraknie jej też miejsca na wklejenie rodzinnych fotografii czy stworzenie uproszczonego drzewa genealogicznego.


Idea książeczki jest taka, by babcine wpisy nie odnosiły się wyłącznie do suchych faktów, dat i konkretnych wydarzeń. Chodzi również o to, by przekazać wnukowi pewne przemyślenia, cząstkę własnej życiowej mądrości, osobiste refleksje na temat posiadania dzieci i wnuków, dojrzewania, starzenia się oraz popełnionych życiowych błędów, których z pewnością nie warto powielać.

Babcia może też opowiedzieć wnukowi o tym, jak na niego czekała, jakie emocje jej wtedy towarzyszyły, co jego pojawienie się zmieniło w jej życiu, postrzeganiu świata oraz sposobie myślenia.


Całość jest bardzo przejrzysta, klarowna i nieskomplikowana, a poszczególne etapy życia pojawiają się chronologicznie, a więc podejrzewam, że nawet babcie nieco bardziej wiekowe nie będą miały problemu z poruszaniem się po książeczce oraz jej wypełnianiem.

Dla mnie osobiście bardzo ważne jest, że propozycja ta nie unika słowa "adopcja" - i stawia je w równym rzędzie z  wyrazem "narodziny", tuż obok siebie,  oddzielone ukośnikiem. Niestety bardzo nieliczne tego typu publikacje uwzględniają i taką możliwość - kiedy szukałam odpowiedniej kroniki jeszcze przed pojawieniem się Bąbla, wszędzie mowa była wyłącznie o ciąży i narodzinach dziecka z brzuszka, natomiast o tym z serduszka nikt wspomnieć nie raczył...


Jestem przekonana, że będzie to dla naszego synka piękna i bardzo cenna pamiątka - a dla babci ogromna radość, że może mu choć cząstkę siebie i swoich wspomnień w ten sposób ofiarować.

Muszę jeszcze do czegoś się Wam przyznać. Przez pewien czas wręcz korciło mnie, żeby zachować książeczkę dla siebie, na bliżej nieokreśloną przyszłość - bym sama mogła podobne notatki dla własnego wnuka prowadzić i podarować mu je w prezencie ;) Ostatecznie się powstrzymałam i postanowiłam jednak babcię uszczęśliwić. Pierwsze notatki już poczyniła, a kolejne strony wciąż czekają na zapełnienie :)



Zainteresowanym podpowiem jeszcze, że nakładem Wydawnictwa Zakamarki 
ukazały się także analogiczne "Zapiski Dziadka..."