Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na prezent. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na prezent. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 grudnia 2021

"Mądre bajki - wydanie specjalne". Książkowy prezent dla dziecka na Mikołajki, pod choinkę - a nawet zupełnie bez okazji :)

Niezależnie od tego, czy wszystkie gwiazdkowe prezenty macie już wybrane, kupione i skrzętnie ukryte w najtrudniej dostępnych zakamarkach Waszego mieszkania, czy dopiero zamierzacie rzucić się w wir świątecznych zakupów - chciałam polecić Wam dzisiaj specjalne wydanie "Mądrych bajek", które właśnie ukazało się nakładem Wydawnictwa GREG. W środku znajdziecie aż 22 opowiadania o wartościach i ważnych dziecięcych sprawach (w tym dwa niepublikowane nigdy wcześniej) oraz zupełnie nową, bajecznie kolorową szatę graficzną!

Wydanie specjalne wyróżnia się również zdecydowanie większym kwadratowym formatem oraz dużą wyraźną czcionką, która na pewno ułatwi dziecku samodzielną lekturę lub skutecznie zachęci do podjęcia pierwszych czytelniczych prób. Jeżeli chodzi o tematykę bajeczek, każda z nich poświęcona została jakiejś istotnej kwestii - najczęściej takiej, która dla dzieci przedszkolnych i wczesnoszkolnych bywa trudna do zrozumienia i zaakceptowania, wymaga dodatkowych wyjaśnień oraz szczerej, mądrej rozmowy. Jeśli jesteście rodzicami to na pewno zdajecie sobie sprawę, że w trakcie takich dyskusji trzeba dobierać słowa bardzo uważnie i z wielką precyzją - w sposób adekwatny do wieku dziecka, poziomu jego rozwoju oraz indywidualnej wrażliwości. Czasami zdarza się, że po prostu brakuje nam odpowiednich sformułowań czy konkretnych przykładów - i właśnie w takich sytuacjach książka autorstwa Agnieszki Antosiewicz może okazać się dla nas prawdziwym wybawieniem!


Bohaterami opowiadań są tutaj zarówno dzieci, jak i zwierzęta czy zabawki, którym przypisano różne ludzkie cechy oraz emocje. Borykają się z lękiem przed zmianami, przeżywają smutek związany z odejściem bliskiej osoby, niejednokrotnie nie wierzą we własne możliwości, czują się z jakichś powodów "inne" i odrzucone przez otoczenie. Towarzyszą im też pierwsze młodzieńcze uczucia, przyjaźnie oraz sytuacje, kiedy muszą przełamać swój strach czy też ponieść konsekwencje własnych decyzji i wyborów. Każda bajka niesie ze sobą cenne przesłanie i morał: uczy tolerancji, otwartości na innych, podkreśla wagę rodzinnych i koleżeńskich więzi, przestrzega przed skutkami kłamstwa, zachęca do rozwijania i pielęgnowania własnych pasji...Dzięki przejrzystemu spisowi treści oraz informacjom umieszczonym przy każdym tytule nie musimy domyślać się, jakiej problematyki będzie dotyczyła opisana historia. Możemy od razu wybrać bajkę, która w danym momencie najlepiej odpowiada na potrzeby naszego dziecka, omawia jego osobiste troski, zagwozdki i problemy.

Moim skromnym zdaniem wydanie specjalne "Mądrych bajek" powinno znaleźć się nie tylko w każdej domowej dziecięcej biblioteczce - ale również w każdej szkolnej bibliotece, klasie nauczania początkowego i przedszkolnej sali. Poruszone w nim tematy bardzo często dotyczą relacji rówieśniczych, wzajemnej pomocy, solidarności i odpowiedzialności za innych - a zatem warto omawiać je nie tylko indywidualnie w domowym zaciszu, ale również w większej grupie: ze swoimi uczniami czy wychowankami. Z całą pewnością przyczyni się to do uwrażliwienia dzieci na pewne kwestie, wesprze ich rozwój emocjonalny, pomoże im nazwać i "oswoić" niektóre trudne uczucia i stany ducha - a także poszerzy dziecięce słownictwo oraz rozbudzi wyobraźnię. Nie od dziś wiadomo też, że kluczem do nauki czytania nie jest to, by podrzucić dziecku JAKĄKOLWIEK  literaturę - lecz by podrzucić literaturę, która będzie dla niego interesująca, będzie wywoływała błysk ekscytacji w oczach i uśmiech na małej buzi. Niezwykle rzadko dzieje się tak w przypadku tradycyjnych szkolnych czytanek - a zdecydowanie częściej właśnie w przypadku książek takich jak "Mądre bajki", ponieważ chyba każde dziecko odnajdzie w nich jakąś cząstkę siebie.



"Mądre bajki - wydanie specjalne"
Wydawnictwo GREG
tekst: Agnieszka Antosiewicz
ilustracje: O. San Julian, Francisco J. Romero
stron: 104 / wiek: przedszkolny, wczesnoszkolny 

 

środa, 15 lutego 2017

Na naszym weselu grali techno. (Fotoksiążka Saal Digital).


Maj 2009. Nasze zaręczyny. Szalona wyprawa ze znajomymi i jeszcze-nie-mężem nad jezioro. Bez grosza przy duszy, zupełnie na wariackich papierach - a potem nocowanie na sianie w stodole, kiedy totalne oberwanie chmury przegoniło nas spod namiotów, a wiatr i strumienie wody przeniosły niemal cały nasz turystyczny dobytek o dobrych kilkadziesiąt metrów dalej.

Lipiec 2010. Skromny ślub i zupełnie niekonwencjonalne przyjęcie, na którym poza zaledwie kilkoma tradycyjnymi weselnymi szlagierami królowała...muzyka techno i pulsujące światła stroboskopów. (A bawili się przy niej naprawdę świetnie zarówno Ci młodzi, jak i nieco starsi - i do tej pory mam przed oczami mojego dziadka, wywijającego hołubce na parkiecie w rytm dudniących basów ;) ). 

Czerwiec 2012. Nasza pierwsza wizyta w ośrodku adopcyjnym - po której wracając do domu na odcinku 60 kilometrów chyba z pięćdziesiąt razy kłóciliśmy się i godziliśmy, naprzemiennie wrzeszcząc na siebie i płacząc ze szczęścia i wzruszenia - takie wielkie emocje nami wtedy targały...

Wrzesień 2014. Kiedy najpierw pocięli mnie, a potem znów złożyli - i kazali chodzić po korytarzu w tę i z powrotem, ciągnąc za sobą stojak z kroplówką i podpierając się na balkoniku niczym niedołężna staruszka...Dwa dni po operacji zadzwonił TEN telefon i wtedy jakbym skrzydeł dostała - bo już wiedziałam, że 2,5-miesięczny ON na nas czeka i że w tej sytuacji nie zostanę w szpitalu ani sekundy dłużej ! (Faktycznie, wypisałam się na własne żądanie.) 

Pierwsze spotkanie z Bąblem w domu dziecka -
i nastąpił we mnie jakiś przełom...

Postanowiłam sobie, że od tej pory każdą chwilę będę chwytać  
jeszcze bardziej zachłannie i łapczywie - i uwieczniać ją dla siebie, dla nas, 
dla NIEGO na pamiątkę...

Nie mam ani jednego zdjęcia z zaręczyn. Kilka nieprofesjonalnych fotek ze studniówki, matury i wesela trzymam schowanych głęboko w szufladzie, bo niemal na każdym z nich ktoś ma albo uciętą głowę, albo rozżarzone do czerwoności oczy ;)

Wcześniej - przez ponad 28 lat - też przecież wciąż coś się w moim życiu działo. Przeżywałam pierwsze miłości, przyjaźnie,  zdawałam ważne egzaminy, broniłam pracy licencjackiej i magisterskiej. Chodziłam na rozmowy kwalifikacyjne, świętowałam swoje pierwsze zatrudnienie, wyjeżdżałam, zwiedzałam - a mam z tych czasów zaledwie maleńką garstkę zdjęć, z których większość w ogóle nie nadaje się, by je komukolwiek pokazać...

Kiedyś wydawało mi się chyba, że czas nie płynie, tylko stoi w miejscu.
Że jeszcze zdążę tych zdjęć narobić, że jeszcze będzie ku temu niejedna okazja.
 Odkąd mam dziecko - dostrzegam, że czas dosłownie przecieka mi przez palce...

Chcę go zatrzymać - przynajmniej na tyle, na ile mogę.
Przynajmniej na zdjęciach, w albumach i w fotoksiążkach takich, jak ta od Saal Digital.

Bo każde piękne wspomnienie zasługuje na równie piękną oprawę -
wyjątkową, trwałą i bez "pikselozy" :)