czwartek, 17 sierpnia 2017

Do starszej pani, która nazwała moje dziecko "ZBOCZEŃCEM"...


Proszę Pani,

Ja generalnie bardzo szanuję  starszych ludzi.  Ustępuję im miejsca w autobusie, przepuszczam w drzwiach i w kolejce w supermarkecie,   noszę  ciężkie  siaty z zakupami na wyższe  piętro. Sama mam osiemdziesięciokilkuletnich dziadków  - którym  zawsze staram się  pomagać, regularnie odwiedzać  ich i wspierać (choć  demencja dziadka sprawia, że  czasami nie rozpoznaje już  nawet osób  z najbliższej  rodziny).

Nie jestem też matką nastawioną absolutnie bezkrytycznie do swojego dziecka. Potrafię krzyknąć, zakazać, odesłać  do innego pokoju - i nie uważam, że wszyscy powinni bić przed Juniorem pokłony czy też traktować  go jak małego bożka , zasługującego na wszelkie możliwe przywileje.

Mówiąc zupełnie szczerze - nigdy nie wymagałam i nadal nie wymagam od ludzi, żeby  lubili moje dziecko. Nie wymagam, żeby  się  nad nim roztkliwiali i rozpływali  w zachwytach. Nie jestem zwolenniczką  wychowania "bezstresowego" - nie przewidującego jakichkolwiek konsekwencji dziecięcych niewłaściwych zachowań...

Ale ostatnio pewna sytuacja z Pani udziałem sprawiła, że  dosłownie się  zagotowałam - i gdybym była postacią  z kreskówki to pewnie ilustrator narysowałby mi dym buchający obficie z nozdrzy i uszu. 

Myślę, że Pani również doskonale to zdarzenie pamięta 
(a może nie - ponieważ codziennie prowokuje Pani takie sytuacje 
i odnajduje w tym dziką przyjemność ?)

foto: unsplash.com / Alex Harvey

Czwartkowe popołudnie, galeria handlowa. Synek jest ze mną w przymierzalni - ponieważ wyjątkowo wybrałam się na zakupy tylko z nim, bez towarzystwa męża. Nagle spada mi plastikowy sklepowy wieszak - więc Junior schyla się żeby mi go podać, po czym wstaje i nadal beztrosko stroi miny do znajdującego się w przymierzalni lustra.

W tym samym momencie słyszę z sąsiedniej, zajmowanej przez Panią kabiny: "Niech pani natychmiast powie temu dziecku, żeby tu do mnie nie zaglądało!"

Jestem w szoku - bo wszystko trwało dosłownie ułamek sekundy, więc o jakimkolwiek celowym "zaglądaniu" nie mogło być mowy. Mimo wszystko zwracam synkowi uwagę i tłumaczę, a Panią kulturalnie przepraszam. No ba ! On też przeprasza - tak gorliwie i najszczerzej, jak tylko kilkuletnie dziecko potrafi...

"Mały zboczeniec rośnie! 
Za chwilę będzie podglądał i gwałcił koleżanki, dewiant jeden!"

SŁUCHAM!? SERIO?! Moje dziecko ma  tylko 3 lata ! Jakim prawem zwraca się Pani do niego w ten sposób? ! Czy naprawdę nie widzi Pani żadnej różnicy między kilkulatkiem , który chciał pomóc mamie - a perfidnym podglądaczem i przyszłym gwałcicielem ?

Ale OK...W pewnym sensie rozumiem Pani złość i rozgoryczenie. Sama wprawdzie zareagowałabym zupełnie inaczej, gdyby to do mojej przymierzalni zajrzał przez przypadek kilkuletni chłopiec - zbyłabym to uśmiechem, żartem i wykazałabym się znacznie większym zrozumieniem... Jednak powiedzmy, że ludzie są różni - mają inne granice, barierę wstydu i próg "odporności" na takie sytuacje...Junior dostaje więc ode mnie reprymendę - ale Pani nadal nie daje za wygraną...

"Z takim CZYMŚ to nie powinno się w ogóle do ludzi wychodzić! Jak dziecko się nie umie zachować i jest ZBOCZONE - to zamyka się je w domu i nie zabiera ze sobą na zakupy!"

W tym momencie - bardzo przepraszam - ale nie wytrzymuję (choć gryzę się w język tak mocno i długo, że do tej pory jest porządnie opuchnięty). "O prawdziwym podglądaczu w przymierzalni w tym wieku to można sobie tylko pomarzyć. Na taki zwiotczały pomarszczony tyłek nikt by się już nie pokusił, niestety. A jeszcze jedno słowo - i sama tam do Ciebie wtargnę, paskudny babsztylu!" - wybucham w końcu, i jakoś absolutnie nie mam w związku z tym wyrzutów sumienia.

Nagle cisza... Już nic  Pani nie mówi. 
I bardzo dobrze - bo serio nie wiem, jaki byłby finał tej sytuacji w przeciwnym wypadku.

foto: unsplash.com / Alex Harvey

Tak myślę sobie po tym wszystkim...Ile razy już widziałam staruszkę, która tak bardzo "nie może chodzić" - że aż biegnie do autobusu, torując sobie drogę laską, taranując i przewracając wszystkich po drodze... Ile razy widziałam starszego pana, który puszczał głośną wiązankę przekleństw w kierunku gromadki dzieci - tylko dlatego, że wrzuciły sobie kamyczek do rzeki, w której on zamierzał akurat łowić ryby....

Starsi ludzie zawsze bardzo głośno i dobitnie domagają się od młodszych pokoleń poważania oraz szacunku. A jak jest z ich szacunkiem wobec innych? I czy mamy szanować kogoś tylko z uwagi na jego bardziej zaawansowany wiek - bez względu na to, co faktycznie sobą reprezentuje?

Mój szacunek i cierpliwość do człowieka kończy się w momencie, kiedy w odpowiedzi na kulturalne zachowanie i przeprosiny doświadczam z jego strony chamstwa i bezpodstawnej napaści.  W dodatku chamstwa i napaści ukierunkowanej na małe dziecko...

A Wy - jak wiele jesteście w stanie znieść? 

101 komentarzy:

  1. Staram się ignorować wiele rzeczy, ale w tym przypadku pewnie też nie umiałabym się powstrzymać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też raczej z dala się trzymam od wszelkich pyskówek , zwłaszcza w stosunku do starszych ludzi - ale niektórzy faktycznie zasługują na to, żeby im dosadnie odpowiedzieć, bo inaczej nie mają już żadnych zahamowań.

      Usuń
  2. Bardzo dobrze jej odpowiedziałaś. Ja szanuję ludzi dopóki sama od nich ten szacunek otrzymuję. Moim zdaniem tu wiek nie gra roli. Podobno starsi ludzie są trochę jak dzieci. Z tym, że dzieciom co chwilę zwraca się uwagę na złe zachowanie i uczy kultury, a starszemu człowiekowi już nie wypada nic powiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starsi ludzie bywają trudni, to fakt - i widzę to na co dzień po moich dziadkach. Ale moim zdaniem nie usprawiedliwia to takiego zachowania - zwłaszcza że Młody w niczym nie zawinił i całe to jego tak zwane "zaglądanie" miało charakter jednorazowy, nie było ukierunkowane na uprzykrzanie tej pani życia i na robienie jej na złość (bo w takiej sytuacji sama bym się na niego zdenerwowała i zareagowała ostro).

      Usuń
  3. kurde masakra jakaś ... chyba bym nie wytrzymała i wlazła jeszcze tam i jej dopiero wygarnęła

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeszło mi to przez myśl w pewnym momencie - ale już nie chciałam zaogniać sytuacji i zniżać się do jej poziomu.

      Usuń
  4. Pewnie sama bym była zła zwłaszcza na rodziców dzieciaka, ale jej reakcja jest przesadzona...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja byłabym może trochę zła - gdyby czyjeś dziecko notorycznie kombinowało i ciągle się schylało , żeby mnie podejrzeć. A tymczasem mój synek schylił się raz, podał mi wieszak i zajął się zabawą - więcej już do tej pani nie zaglądał, a tylko się całą sytuacją niepotrzebnie przestraszył.

      Usuń
  5. Aż mnie zamurowało. Dosłownie.. Co za dziwaczna sytuacja, nie potrafię zrozumieć takich ludzi. Nawet gdyby maluch podglądał przez ciekawość to po prostu bym się pośmiała i delikatnie zwróciła uwagę żeby przykrości nie robic ani nic. Chyba chciała się na kimś wyżyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie też sytuacja mocno hardkorowa, jak z jakiegoś filmu. Różne rzeczy już przeżyłam i widziałam - ale takiego ataku ze strony starszej osoby to jeszcze nie doświadczyłam. Masz rację, chyba musiała wyładować frustrację. Dobrze, że trafiła na mnie teraz, kiedy jestem już mniej wybuchowa niż kilka lat temu - bo wtedy to by jej naprawdę w pięty poszło...

      Usuń
  6. Kochana moja, nie jestem agresywna, agresywność 2, ale nie wiem czy potrafiłabym utrzymać nerwy na wodzy. To, co jej powiedziałaś, to lekki wietrzyk krytyki. Widzisz o tym właśnie mówię. Jak to nasiąknie tak za młodu, na starość puszczają wszystkie hamulce, a często właśnie myślą, że nikt nie zwróci uwagi, bo przecież są starzy i należy im się szacunek. Tylko, że to nie bierze się z niczego. Sam wiek nie daje prawa bycia chamskim bez konsekwencji. Metryka nas nie chroni kiedy walczymy chamstwem. I, jak widać, trzeba tgo ciągle uczyć. Brawo kochana! Jestem z Tobą całą sobą. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, "czym skorupa za młodu"...Właśnie dlatego miałam potem trochę obaw, czy Junior nie odebrał tego jako niewłaściwe zachowanie z mojej strony - bo przecież zawsze powtarzałam mu, że do starszych trzeba mieć szacunek. Ale zaraz po wyjściu ze sklepu usiadłam z nim na ławce i wytłumaczyłam, że mamę poniosły nerwy, a pani była bardzo niemiła i powiedziała nam strasznie przykre rzeczy. Chyba zrozumiał - choć potem przez kilka dni był tą sytuacją bardzo przejęty i wielokrotnie ją wspominał...

      Z drugiej strony - trzeba też uczyć dzieci bronić się w takich sytuacjach, bo czasem uległość i milczenie to najgorsza rzecz, jaką możemy zrobić.

      Dziękuję za ciepłe słowa :*

      Usuń
  7. ��brawo brawo i jeszcze raz brawo. Zasłużyła sobie to ma. I tak delikatnie jej odpowiedzialas. Bo znając moja wybuchowa osobowość to byłoby ostro. Jak można w ten sposób powiedzieć do małego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znając mnie sprzed kilku lat (w czasach, kiedy jeszcze nie byłam mamą) - pewnie byłoby tak ostro, że trzeba by było wzywać ochronę sklepu.

      Usuń
  8. Jestem w szoku. Nawet nie wiem jak takie zachowanie skomentować. Świat jest pełen idiotów, niezależnie od wieku, ale ta pani to już osiągnęła poziom master....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się...Mistrzyni w swojej kategorii wiekowej...

      Usuń
  9. Czasem starsi ludzi, którzy powinni mieć w sobie sporo ogłady, zachowują się skandalicznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda, to prawda...Na szczęście znam też mnóstwo sympatycznych starszych osób, które choć trochę osładzają mi ten nieciekawy obraz starszego pokolenia, jaki coraz częściej się jawi przed moimi oczami...

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. No ja też do najmilszych nie należałam pod koniec tej naszej słownej utarczki - ale zostałam kilkukrotnie sprowokowana, więc nie czuję się winna.

      Usuń
  11. Podziwiam Cię, bo ja wybuchłanym pewnie szybciej... chyba że zupełnie by mnie zatkało. Wychodzę z założenia, że każdemu na wstępie należy się szacunek, ale tego samego oczekuję od innych i wielokrotnie się już przekonałam, że to naiwne. Niestety, jest wiele osób, nie tylko starszych, które zawsze zakładają złe intencje, nawet u małych dzieci, które często nie rozumieją o co się je oskarża! Mam nadzieję, że dzięki Twojej reakcji babsztylowi zrobiło się głupio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam bardzo podobne założenia, którymi się kieruję. Szacunek okazuję wszystkim - bez względu na ich wiek, profesję, wygląd, wyznanie, cokolwiek bądź - ale tylko do momentu, kiedy ten szacunek nie zostanie przez nich nadszarpnięty i nadużyty.

      A czy zrobiło się jej głupio? Być może - bo więcej się już nie odezwała. Więc albo naszła ją refleksja - albo się zwyczajnie wystraszyła, że w końcu wpadnę w prawdziwe nerwy. Najłatwiej atakować dziecko, które przecież nie umie się bronić - natomiast w konfrontacji z dorosłą osobą już się nagle nie jest takim "walecznym".

      Usuń
  12. Bardzo szanuję starszych ludzi. Mam jakieś takie dziwne jazdy, że w starszych ludziach widzę w pewien sposób moją schorowaną mamę. Ale jak mam wątpliwą przyjemność w uczestniczeniu w akcjach jakie potrafią ci ludzie rozpętać z niczego to szlag mnie trafia i krew zalewa.
    Jakiś czas temu, jak jeszcze jeździłam do pracy, dwie stare panie rozpętały w autobusie pyskówkę i zaczęły ubliżać kobiecie, która zwróciła im uwagę, bo przez nie kierowca przestał wypuszczać ludzi kiedy autobus stał w potężnym korku.
    To była tylko i wyłącznie dobra wola kierowcy, ze w niedozwolonym miejscu pozwolił wysiąść ludziom, którzy spieszyli się do pracy, a Panie zaczęły nie pamiętam z jakiego powodu naskakiwać na tego kierowce. Kierowca zamknął drzwi i powiedział w stronę pasażerów, żeby paniom podziękowali, bo on ryzykuje i nas wypuszcza a teraz wszyscy będziemy przepisowo stać razem w korku. W tym momencie dziewczyna, bardzo uprzejmie, powiedziała do Pań że to było zbędne zachowanie z ich strony, teraz ludzie nie wyrobią na tramwaj. Panie Boże, co to sie działo w tym autobusie przez kolejne 20 min! Dziewczyna usłyszała pod swoim adresem takie epitety, że uszy więdną. "Ty Ku...!", "Ty bezczelna PI...". szok i niedowierzanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam podobnie - w starszych ludziach widzę moich dziadków , z którymi zawsze miałam świetne relacje i byli mi nawet bliżsi niż rodzice...

      Ale zgadzam się, że po niektórych akcjach człowiekowi zupełnie odechciewa się kontaktów ze starszymi ludźmi. Już nawet strach się do nich odezwać, życzliwie zagadnąć gdzieś w sklepie czy na ulicy - bo nigdy nie wiadomo, czego się po nich spodziewać...

      Usuń
    2. I ja mam podobnie i przypuszczam, że wiele osób, które tu zaglądają. Nie tylko widzę swoich dziadków, ale też trochę samego siebie - tzn. mam nadzieję, że kiedyś dożyję ich wieku (oby nam wszystkim się to udało). Ja myślę, że to codzienny stres i beznadzieja takie coś z człowieka robi, bo tu się nigdy z czymś takim nie spotkałem, a w Polsce - tak. I to z powodu mniej dotyczącego samej wykrzykującej. Zobaczyła, że mój synek nie chodzi równo (proteza podudzia) i wykrzyczała na cały przystanek "Z takimi dziećmi, to się na ulicę nie wychodzi". Myślę, że gdyby ci ludzie mieli wystarczająco dużo środków do życia i (co za tym idzie) mniej stresu, nie byliby tacy.

      Usuń
  13. Tez bym się zdenerwowala. Swoją droga ciekawe , że oczekuja szacunku od młodych a sami nie potrafią byc kulturalni. Byłam świadkiem jak w tramwaju taka starsza pani z wózkiem na zakupy przejechala stopy niewidomemu chłopakowi. Chłopak tylko syknął z bólu, babsko nawet nie wykrztusiło przepraszam. Słyszałam kiedys tez rozmowę dwóch dziewczyn, ze ich koleżanka jechala tramwajem w 9 miesiącu ciąży. Były inne miejsce w tramwajach ale starsza pani uparła się akurat na to miejsce gdzie siedziała cięzarna. I huzia do niej krzyczeć, że ma obowiązek jej ustapić miejsce. Ludzie w tramwaju wzięli w obrone dziewczynę, powiedzieli, żeby siedziala. Ale dziewczyna nie chciala słuchac awantury i przesiadła się na inne miejsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety też już byłam świadkiem kilku takich sytuacji z udziałem seniorów. Czasami zachowują się i rozpychają tak, jakby świat był zbyt mały, żeby wszystkich ludzi pomieścić...Bywają naprawdę strasznie zachłanni jeśli chodzi o przestrzeń publiczną - i traktują ją jako swoją prywatną własność...

      Usuń
  14. Przykra sytuacja, mimo dużego szacunku do osób starszych w takiej sytuacji z mojej strony mogą liczyć na ciętą ripostę. Niestety brak interwencji skutkuje tylko utwierdzenie ich w błędnym myśleniu o świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego zareagowałam. Nie wiem,czy to coś dało - ale następnym razem być może pani będzie się bardziej liczyła ze słowami i przejawiała mniej agresywne zachowania.

      Usuń
  15. dosłownie zbieram szczękę z podłogi... choć niejednokrotnie byłam świakiem podobnych zachowań osób w starszym wieku. Choć moja prababcia mnie przez kilka lat dosłownie wychowywała i nauczyłam się (po każdym kolejnym wylewie i udarze), że starszym ludziom mogą się przydarzyć dziwne zachowania, to niestety prawdziwego chamstwa nie można tolerować, niezależnie od wieku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja babcia też jest po trzech udarach, dziadek z kolei ma zaawansowaną miażdżycę i Alzheimera. Znam wielu starszych ludzi - jednak niewielu zachowuje się w aż taki karygodny i przykry sposób, jak ta pani. Oby umiała się zreflektować, zanim ktoś potraktuje ją naprawdę okrutnie.

      Usuń
  16. No, w szoku jestem!!!!!Zwłaszcza za to ostatnie zdanie!!!!Naprawdę nie wiem jakim trzeba być CZŁOWIEKIEM, aby w ogóle w taki sposób powiedzieć o drugim człowieku!!!!!
    Choć z drugiej strony nie powinno mnie już nic zdziwić, bo w autobusach i tramwajach naoglądałam się i nasłuchałam już nie raz i nie dwa. Sama raz zostałam uderzona w brzuch przez starszego pana, bo nie mógł SWOBODNIE przejść - cały tramwaj ludzi, godzina szczytu powrotu ludzi z pracy, a pan rozpycha się oburzony łokciami: "bo on chce przejść i koniec". Tak mnie zatkało, że nic nie powiedziałam. Na szczęście jakiś młody chłopak w sposób kulturalny, acz stanowczy powiedział panu co o jego zachowaniu myśli.
    Zawsze jest mi jakoś tak przykro, kiedy widzę/słyszę jak człowiek dla człowieka jest taki agresywny...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasy teraz nerwowe, ludzie zestresowani i w ciągłym biegu - ale to nie oznacza, że mogą w tym swoim pędzie zupełnie nie dbać o drugiego człowieka i interesować się tylko czubkiem własnego nosa. Dlatego moim zdaniem w takich sytuacjach trzeba reagować (choć niekiedy wymaga to sporej asertywności i odwagi) - bo inaczej będą czuć się już zupełnie bezkarnie i dojdą do wniosku, że wszystko im wolno.

      Usuń
  17. Normalnie gęsia skórka mi wyszla!!!!! Szczyt wszystkiego....takie teksty? Koszmar!
    Nie wiem jakbym zareagowała, bo aż z takim upiornym zachowaniem nie miałąm do czynienia choć wiele już widziałam i słyszałam!
    Popieram Cię-szanuję tych, którzy sznuja też mnie. Dlaczego starsi się domagają szacunku i uległości , a sami aż kipia od chamstwa i głupich docinek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem problem polega na tym, że wychodzą z założenia, że ze względu na wiek im się z góry wszystko "należy". Stąd też ich ogromna roszczeniowość - a przecież nie tędy droga...Na szacunek trzeba zasłużyć sobie swoim zachowaniem i postawą, bez względu na wiek...

      Usuń
  18. Starzy ludzie są w większości przypadków roszczeniowi, wyrachowani, wulgarni i bez kaftanu kultury .tylko żądają bo im "się nalezy". Nie cierpię starych ludzi. Żaden nie puści w kolejce do lekarza na badania z dzieckiem ani jak byłam w ciąży . Teksty ze młoda to postoi lub ciąża to nie choroba itp. Wymagają szacynku a samego nie mają do nikogo. Pojechalas tej starej babie ostro. Ja bym się nie odwazyla. ...pozdrawiam; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W poczekalniach to już w ogóle dantejskie sceny mają miejsce. Wczoraj spędziłam niemal cały dzień - najpierw u lekarza pierwszego kontaktu , potem w szpitalu na oddziale chirurgicznym. I serio, nikt tam nie miał tylu wydumanych "problemów" i utarczek, niż właśnie starsze osoby. Młodzi jakoś nie szukali dziury w całym, zwyczajnie siedzieli i cierpliwie czekali na swoją kolej. Jestem w stanie wiele rzeczy zrozumieć - jednak czasami to już naprawdę gruba przesada i szukanie na siłę dziury w całym...

      Usuń
    2. Potwierdzam. Wielokrotnie w autobusach starsze panie cudownie zdrowieją biegnąc na miejsce. Raz taka zwyzywała mojego męża (notabene najspokojniejszego człowieka jakiego znam) bo śmiał jej przeszkodzić niechcący w takim biegu. Na szczęście ludzie stanęli za nami murem. A on biedny jeszcze przepraszał. Druga sytuacja na przystanku... ja po poważnym zabiegu jadę do przychodni na badania i grzecznie pytam o autobus a na to starsza pani: że dwa przystanki to się młoda może przejść a nie autobusem.

      Usuń
    3. Ot, cała logika...Jakby samopoczucie i stan zdrowia zależały tylko i wyłącznie od wieku. Znam niejedną starszą panią , która ma kondycję lepszą niż niektóre moje rówieśniczki ;) Ale często jest też tak, że kiedy nikt nie widzi to zasuwają niczym na bateryjkach Energizera - a na pokaz zaczynają udawać, utykać i garbić się jak typowa, schorowana babuleńka...

      Usuń
  19. Zawsze w różnych sytuacjach staram się brać poprawkę na to że mam doczynienia z osobą starszą zarówno w przypadku moich dziadków jak i obcych. Wiem że trzeba mieć więcej zrozumienia, cierpliwości itd. Ale czasem zdażają się takie momenty i Osobniki że naprawdę nóż w kieszeni się otwiera... I to nie kwestia ich wieku tylko poprostu sposobu bycia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też biorę poprawkę - ale wszystko ma swoje granice. I ta pani właśnie moje granice kilkukrotnie przekroczyła. Jestem ciekawa, jaka była w młodości - bo jeśli taka sama to szczerze współczuję ludziom, którymi otaczała się przez całe życie...

      Usuń
  20. Trafiłaś chyba wyjątkowo fatalnie. Ja raz byłam z Podopiecznym na zakupach. Weszliśmy do jednego sklepu takiego osiedlowego i coś tam mierzyłam. A ten zachwycony tą zasłoną ruszał podnosił i miał mega zabawę. Pani ekspedientka mówiła że zazwyczaj takie brzdące (17 m-cy)popłakują jak bliska im osoba"znika". A jak mały był z mamą na takich zakupach to wszystkim wchodził do kabin dołem podobno.. Niby nikt nic nie mówił ale on ponoć miał mega zabawę... Myślę że będąc na Twoim miejscu też bym coś kobiecie powiedziała. Widać babsko miało zły dzień :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nawet Bąblowi nie "zniknęłam" - bo był ze mną w środku w kabinie (zawsze tak robimy jak jesteśmy na zakupach bez męża - bo wolę mieć go na oku). Także jakby faktycznie robił coś niestosownego, to bym to zauważyła i zareagowała - a on podniósł tylko ten cholerny wieszak i dalej się bawił. Pani ewidentnie sobie coś ubzdurała. Może faktycznie miała "zły dzień" - a może zawsze ma satysfakcję z tego, że się z kimś pokłóci albo urządzi tego typu scenę...

      Usuń
  21. No bo "starsi ludzie" to nie klasa społeczna, tylko osoby takie jak my: miłe, chamskie, zrównoważone i nie. Tak samo jak nie uważam wszystkich dzieci za mądre i genialne (bo są też zwyczajnie głupie) tak uważam, że na szacunek trzeba zasłużyć (a nie "zestarzeć" się do niego). Kiedys w autobusie usłyszałam od pana w podeszłym wieku tekst: Dziewczynko, a tobie to się buzia nigdy nie zamyka?" Pan chyba nie wiedział, że mówi do kobiety po studiach, z mężem i dwójką dzieci. Dziewczynko... Powiedziałam panu, że zanim zacznie kultury uczyć innych, najpierw musi zacząć od siebie. Takie zdanko często działa na takich ludzi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetnie to podsumowałaś :) W każdej grupie (również wiekowej) znajdą się takie "zgniłe jaja", które wiecznie sieją ferment i tylko szukają okazji do strofowania, pouczania i pokazywania swojej rzekomej "wyższości"...

      Usuń
  22. Obawiam się, że w takim przypadku padłyby prawdopodobnie niecenzuralne slowa.Ja mialam sytuację ze staruszkami gdy bylam w ciaży.Jechałam autobusem do pracy bylam jiż w 8 mies.od razu gdy weszłam do autobusu,młody chlopak widząc mój wielki brzuch, od razu ustàpił mi miejsce.Byłam mu bardzo wdzięczna, ponieważ było mi coraz ciężej a ten tydz.byl moim ostatnim w pracy.Pare przystankow dalej wsiadly 2 babcie.Wymalowane jak stare matrioszki (przepraszam ale naprawdę tak było).Weszły środkowym wejściem i zaczeły się rozglądać za miejscem.Zawsze ustępowałam miejsca starszym ale naprawdę noe dalabym rady wystać.Nagle poczułam że ktoś mnie szarpie za kaptur kurtki-to jedna z tych staruszek.Ani przepraszam, ani nie zapytała czy nie mogłabym ustąpić nic tylko szarpie i z pretensjami że młode nie wychowane nie ustępuje.Gdy wstałam -powiedziałam - jeśli tak bardzo pani chce to proszę siadać. Wystarczylo zapytać a nie mnie szarpać, nie siedzę tu sama. Ona wtedy zobaczyła mój brzuch i oj nie proszę siedzieć. Ale przeprosić nie przeprosiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jezu, masakra jakaś ! Nie dość że roszczeniowość i pretensje do całego świata - to jeszcze jakieś szarpanie za kaptur ?! Jeśli mam kiedyś stać się właśnie taką zgorzkniałą starszą osobą - to wolę tego sędziwego wieku chyba nie dożyć...

      Usuń
  23. Eh o starszych ludziach można by napisać książkę. Mam nadzieję, ze my tacy nie będziemy. Ale fakt - gonitwa do autobusu tylko po to, by po przekroczeniu pojazdu nagle się skulić to standard. Standardem jest chrząkanie i szturchanie torebką, żeby ustąpić im miejsca. Jak byłam w ciąży to pani długo nade mną szturchała. Aż zobaczyła mój brzuch (widziałam to spojrzenie) i raptem przeniosła się kawałek dalej by powzdychać nad kimś innym. Ja w ogóle nie lubię schematów. Nie lubię jak w autobusie jest napis "ustąp miejsca starszym". Bo to że ktoś jest starszy nie oznacza, że od razu jest schorowany. Moja "teściowa" (nie mamy ślubu z partnerem) jest po 60tce, pracuje, a w weekendy chodzi po górach, więc nie wydaje mi sie, że potrzebuje siedzieć w autobusie. Tak samo panie, 60+ które wchodzą do autobusu na obcasach większych niż ja mam jakiekolwiek w szafie - skoro były w stanie przejść w nich do autobusu to i pewnie dałyby radę stać, gdyby wybrały wygodniejsze obuwie.
    Ale wracając do tematu wpisu to pani mocno przesadziła. Kilkulatek zboczeńcem? Jeszcze żeby rzeczywiście do niej zaglądał, a nie schylił się na sekundę? Chociaż co z tego, że coś by zobaczył. Ja tam takich dzieci się nie wstydzę. Chociażby kp - nie karmię przy kimś dorosłym z rodziny, bo krępowałoby mnie to, gdyby zobaczyli moją pierś (czasami jednak widać jak Ala nagle przestanie jesć), ale przy dzieciach karmię swobodnie, bo przecież taki 3-latek i tak nie będzie w przyszłości pamiętać tego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak samo nie oznacza też, że jak ktoś młody - to od razu okaz zdrowia i może sobie stać całą drogę. Bo przecież niektórzy młodzi ludzie też borykają się z wieloma poważnymi chorobami i schorzeniami, miewają problemy chociażby z kręgosłupem albo mdleją w trakcie jazdy na stojąco zatłoczonymi środkami komunikacji publicznej. Ale w ten sposób się na to nie patrzy - tylko się oczekuje, że mają ustąpić, BO TAK !

      Wstydu przed kilkulatkiem też szczerze nie rozumiem - zwłaszcza że przecież w przymierzalni człowiek nie rozbiera się do naga, tylko do bielizny. No chyba że ta pani przed własnymi dziećmi też się zakrywała szczelnie jak w kokon i nigdy nawet kawałka ciała im nie pokazała...

      Usuń
  24. Serio? Boże, sytuacja taka, że aż trudno uwierzyć. Że aż słów braknie, żeby to skomentować. Brawo dla Ciebie, że jej powiedziałaś! Mnie by pewnie zamurowało i później pół życia żałowałabym, że znów trzymałam buzię na kłódkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seri, serio - choć wiem, ze brzmi prawie jak jakieś science-fiction...Kiedy potem opowiadałam o całej tej sytuacji mężowi, teściom i koleżance - wszyscy robili na mnie oczy jak 5 złotych z niedowierzania. Ale nawet poparcie teściów uzyskałam w tej sprawie - a to rzadka sytuacja, bo zwykle się ze sobą nie zgadzamy w większości kwestii ;)

      Gdybym się nie odezwała - to pewnie też potem plułabym sobie w brodę przez długi czas. Dlatego absolutnie nie żałuję.

      Usuń
  25. Jestem w szoku. Co za babsztyl. Jedyne co mogę napisać, to to, że świetnie, że się odezwałaś, bo ja bym pewnie nie wytrzymała już na początku i wtedy puściła wiązankę w kierunku starszej Pani.
    Szacunek należy się każdemu i od każdego. Nie trzeba się kochać, nie trzeba lubić, byle by szanować innego, a w tym przypadku zupełnie obcego, człowieka. Ale jeśli sami z tym szacunkiem się nie spotykamy, to nie widzę sensu, żeby cierpliwie znosić wyssane totalnie z palca obelgi jakiejś obcej baby. Brawo Karolina za trafną ripostę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się. Podstawą szacunku powinna być wzajemność. I niestety prawda jest taka, że jeśli człowiek pomimo swojego początkowego ugodowego i spolegliwego podejścia nadal spotyka się z obelgami i chamstwem - to w końcu zaczyna reagować dokładnie tak samo. Każda cierpliwość ma swoje granice - i miarka w końcu się przebiera.

      Usuń
  26. Miałam kiedyś taką sytuację, że kilkuletni chłopak podglądał mnie pod prysznicem na kempingu... zachęcany przez swojego dziadka, który stał obok i go podjudzał! Przyznaję, że jak stamtąd wyszłam, to zbluzgałam ich obu... chociaż może dlatego, że ten malec był starszy od Twojego Bąbla i doskonale rozumiał, co robi. Na początku, kiedy zaczęłam czytać Twój wpis, myślałam, że będę bronić tej babci, bo przecież nikt nie lubi być podglądany. Ale masz rację, nie da się. Jak można nazwać takiego malucha dewiantem i przyszłym gwałcicielem tylko dlatego, że coś przypadkiem zobaczył??? Jeżeli tak bardzo ją ruszyła "obecność" dodatkowej pary oczu w swojej przymierzalni, to już mogła poprzestać na tym pierwszym komentarzu. Matko, co za babsztyl... Współczuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dziadek miał niezły pomysł, nie ma co... :/ Ale widzisz, sytuacja zupełnie inna. Dziecko starsze i rozumiejące,a cała akcja celowa, specjalnie zainicjowana i jeszcze podkręcana przez starszą osobę (!) Trudno porównywać to do jednorazowego zerknięcia przez trzylatka do sąsiedniej kabiny w trakcie sięgania po wieszak...

      I masz rację - gdyby pani poprzestała na jednym komentarzu, to ja również poprzestałabym na przeprosinach i zwróceniu Bąblowi uwagi. A w takiej sytuacji - po prostu musiałam interweniować, bo to już poszło za daleko. Inna sprawa, że jak potem płaciłam przy kasie - to aż się telepałam ze złości i nie umiałam nawet pieniędzy wyciągnąć z portfela, tak mi się ręce trzęsły. Także co się zdenerwowałam - to moje.

      Usuń
    2. I ja Ci się wcale nie dziwię, bo pewnie zareagowałabym podobnie. Mam tylko nadzieję, że zachowanie tej baby nie odbije się jakoś negatywnie na Bąblu, dzieci w końcu przeżywają takie rzeczy na swój sposób...

      Usuń
  27. Myślę, że to nie kwestia tego, czy starszy czy młodszy, tylko po prostu kwestia człowieka - na to nic nie poradzisz. Mnie ostatnio skrzyczał wielki pan na placu zabaw, że mam niewychowane dziecko. Był bardzo agresywny i w pewnym momencie autentycznie bałam się, że mnie uderzy, bo zaczął mnie szturchać i wyzywać - dodam, że jestem w szóstym miesiącu ciąży. Także ten...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz rację - w każdym wieku można być nieuprzejmym bucem i agresorem. Ale mi akurat przytrafiła się sytuacja z panią 65+ - i dlatego ten post traktuje głównie o osobach starszych.

      Usuń
  28. Jakie paskudne babsko. No nie mogę. Dobrze jej odpowiedziałaś! Kurczę no jak można być takim człowiekiem jak ta kobieta. W głowie mi się normalnie nie mieści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt, wyjątkowy koszmarek z tej pani...Oby kiedyś trafiła kosa na kamień - bo ja to tylko taki malutki kamyczek wrzuciłam do jej ogródka ;)

      Usuń
  29. Zaniemowilam :O
    Gratuluje reakcji!!
    Naprawde nie wiem co napisac- ja pewnie poszlabym na calosc i byla bardzo glosna- barany pieniacze ;)
    Mam nadzieje, ze poszlo tej Pani w piety!!

    OdpowiedzUsuń
  30. Jestem zdania że za słabo jej dogadałaś! Trzeba było z nią ostro, jak z mopem! Ogólnie jeżeli starsza osoba jest miła itp to tak samo do niej podchodzę, ale jak z takimi osobami co ty miałaś doczynienia, nie mam żadnej litości. Jak to kiedyś pewna kobieta powiedziała " życzliwością daleko zajdziesz...".
    Szkoda słów na te starsze pokolenie żądajace szacunku..n

    OdpowiedzUsuń
  31. O matko. Wiem, że Polacy to zwierzęta, ale pewne sytuacje są tak śmieszne, że sama nie wiem jakbym zareagowała. Mi nie raz mały chłopiec zajrzał do przymierzalni i jakoś nie miałam z tym problemu. Dzieci to dzieci, nie są świadome tego co robią, szkoda, ze niektórzy tego nie rozumieją :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Brak słów na zachowanie tej babki...

    OdpowiedzUsuń
  33. Kiedyś starsza Pani opierdzieliła moją ciężarną mamę za to, że się na nią pcha. Niestety mojej mamie akurat wtedy zrobiło się słabo i osunela się na tamtą Panią. Niestety staruszkom kaszlacym nade mną w autobusie nie ustępuje. Owszem, jeśli zobaczę jakąś Panią która naprawdę łamie się w oczach, sama do niej podchodzę i proponuję miejsce siedzące.

    OdpowiedzUsuń
  34. Moja droga nie kajaj się, sama bym się nie ugryzła w język i nagadała tej babie, poważnie!!! Pewnie zasugerowałabym odwiedziny u psychiatry :D jak można o takim naluszku powiedzieć zboczeniec?!?! On w sumie nawet do końca nie wiedział, że to co robi to tak nie wolno (bo skąd ma wiedzieć co to wogóle jest podglądanie? )

    OdpowiedzUsuń
  35. Matko święta aż ma ciarki. Jak tak można, dobrze jej powiedziałaś, jak można tak w ogóle pomyśleć o małym dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  36. bardzo dobrze zareagowałas. czytałam i zastanawiałam sie kiedy w koncu sie odezwiesz! Niestety bardzo czesto u osób w podeszłym wieku mozna zaobserwowac niechec do najmłodszych. Dziwne. Przeciez to milusińscy których kocha kazdy. I jak po takiej sytuacji wytłumaczyc dziecku ze powinno sie do starszych odnosic z szacunkiem?

    OdpowiedzUsuń
  37. Straszna historia :( Dobrze, że zareagowałaś, bo szkoda Juniora :( Przypuszczam, że starsza pani już nie do końca władna umysłowo...

    OdpowiedzUsuń
  38. Co za babol!!! Bardzo dobrze, że zareagowałaś!

    OdpowiedzUsuń
  39. Współczuję Ci takiej przygody :-( dobrze, że sie w końcu odezwałaś (ja pewnie pojechalabym ostrzej). Ja bym pozniej cały dzień czula skutki takiej sytuacji więc na prawdę nie zazdroszczę.

    OdpowiedzUsuń
  40. Atak na trzylatka?! Oskarżanie go o zboczenie? Jakie strasznie smutne musiało być życie tej kobiety... - i z takiej perspektywy staram się oglądać świat w takich sytuacjach, to trochę pomaga. Co nie znaczy, że nie reaguję - ale pewnie mniej gwałtownie.

    OdpowiedzUsuń
  41. Przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku tygodni. Jechałam po mieście na rowerze. Wiem, że wielu pieszych nie cierpi rowerzystów, dlatego zawsze staram się jeździć tak, aby im nie przeszkadzać. Z reguły ścieżkach rowerowych, ale jeśli nie ma ścieżki, albo kończy się ona w nieoczekiwanym miejscu, czasami wjeżdżam na chodnik. No i sytuacja: musiałam przejechać przez przejście dla pieszych. Jasne - mogłam przeprowadzić rower, ale było dość pusto, więc uznałam, że spokojnie przejadę. Więc pedałuję powoli i nagle BAAAAAAAAAAAAM!!! Wrzask "tutaj się nie jeździ!!!!" i bardzo mocny klaps w ... pupę. Od pewnej starszej Pani... Zamurowało mnie. Nie widziałam co zrobić - przecież nie zacznę się drzeć na staruszkę na środku drogi, ale ... No kim ona jest, jakaś nieznajoma starsza Pani, żeby bić mnie publicznie w 4 litery? Rozumiem, że ją zdenerwowałam, ale taka reakcja... Nie mam słów :(

    OdpowiedzUsuń
  42. Moje małe wredne "ja" nie zostawiło by to ot tak. Znając los powiedziałabym co ja o niej myślę i raczej już nigdy by z domu sama nie wyszła :D Ja od kilku lat traktuję ludzi ze wzajemnością. Wtedy nagle ludzie widzą i wiedzą jak traktować innych. Ot takie proste a jakie pomocne :) Pozdrawiam serdecznie. Aleksandra z bukku-recenzje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja bym odpaliła, że jeśli faktycznie miałby czerpać przyjemność z podglądania starej baby to faktycznie zboczeniec może wyrosnąć, a tak dziecko tylko pomyliło kabiny :P

    OdpowiedzUsuń
  44. straszne straszne straszne... Niestety bardzo popularne zachowanie wśród starszych osób. Mam nadzieje, że my tacy nie będziemy :( Mam nadzieje, że Twój Synek nie przestraszył się za bardzo zachowania tej "Pani" :(

    OdpowiedzUsuń
  45. Ciągle takie spotykam w tramwaju nr 17 przy Hali Mirowskiej. To nic, że tramwaj jeździ co kilka minut, biegnie do tramwaju, rozpycha laską wszystkich, wpada do środka szybkie oględziny i znajduje ofiare. Podchodzi i jak nie reagujesz to co robi? Depcze po nogach - dosłownie, albo głośno komentuje. Kiedyś na taką nadziałam się mając rękę w gipsie. Nie ustąpiłam. Ile jechała? Dwa przystanki, a ja do końca - ech... A ile się nasłuchałam 😉

    OdpowiedzUsuń
  46. Masakra! U nas się kilka razy zdarzyło, czy że mój syn zajrzał komuś do przymierzalni, czy że mnie zaglądały jakieś dzieci i nikt nigdy nie robił z tego żadnego problemu, bo dzieci to tylko dzieci, a zasłony w przymierzalni są idealne do zabawy w "a kuku".
    Podziwiam Cię, że byłaś w stanie dosadnie odpowiedzieć, bo mnie by prawdopodobnie odebrało mowę w takiej sytuacji. Już tak mam, że jak mnie coś totalnie zaskoczy,to baranieję.

    OdpowiedzUsuń
  47. Janina Paradowska...ona to by dopiero odpowiedziała tej kobiecie co myśli o jej podejrzeniach trzylatka :D

    OdpowiedzUsuń
  48. Czasem staję wobec takiego zachowania starszych osób, staram się nie angażować w nie emocjonalnie, tłumacząc sobie, że wiekowa osoba ma już swoje przeczulenia, nawyki... Tłumaczę wówczas dzieciom, skąd może wynikać ich zachowanie. Jednak kiedy jest agresywna i nieprzyjemna wobec dzieci, zdarza mi się wówczas przeprowadzać z nią na spokojnie rozmowę, dlaczego tak uważa, dlaczego tak powiedziała... jakże często, po chwili rozmowy, pada z jej strony słowo przepraszam. Szkoda tylko, że nie zawsze to działa.
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
  49. Oj tak..
    Ja wczoraj uslyszalam od wlasnej matki, ze mam dzieci dla papierka, nie kocham dzieci, katuje je a synek straszy sie zamyka w sobie przez nas,,, dodam ze przy dziecku takie slowa padly , z dodaatkiem slow niech slyszy jakich ma rodzicoow. takze niektorzy maja nie rowno pod sufitem :(

    OdpowiedzUsuń
  50. Starsze Panie to temat rzeka! Oj ile ja akcji przeżyłam z ich udziałem to głowa mała. Raz wchodzę do autobusu, ludzi pełno a syn zasnął mi na rękach. Jakiś miły Pan ustąpił mi.miejsca. obok stanęła jakaś starsza Pani i zaczęła.mi prychać głową! Ja Nic! Mam to gdzieś. Młodego położyłam w poprzek i sobie spał. W pewnym momencie syn oparł stopę o siedzenie ale podeszwą buta nie dotknął siedzenia. Owa Pani znalazła pretekst do naliczenia na mnie i stwierdziła,że to brak kultury, że dziecka nie potrafię wychować i żebym zabierała jego nogę( syn miał niespełna trzy lata). Nóżkę młodego przesunełam ale kulturalnie i wyraźnie zapytałam czy jak starsze Panie walną na siedzenie torbę, którą tarzały przez pół Warszawy to jej nie przeszkadza?

    OdpowiedzUsuń
  51. Można rzec belki w swoim oku nie widzą.

    OdpowiedzUsuń
  52. Oj, mam podobne spostrzeżenia co większość wypowiadających się tutaj. Aż mi się przypomniało, gdy razu pewnego jechałam do pracy, standardowo tramwajem o wczesnej porze. Równie standardowo, jak większość dzisiejszego społeczeństwa, zapatrzona byłam w swój smartfon i albo czytałam jakiś artykuł, albo pisałam sms'a do przyjaciółki (no, nieważne). W każdym razie telefon użytkowałam zupełnie prywatnie, mając go dość nisko przed sobą i będąc w niego wgapioną. Po chwili obok mnie usiadła jakaś starsza, siwa kobiecina i zaczęła krzyczeć, że ona "nie życzy sobie robienia zdjęć! Że nie pozwala! Czy ja słyszę?! To karalne i nielegalne. Schowaj (tak na "Ty" do mnie) natychmiast ten aparat!" Ja w lekkim szoku, zaspana o poranku, nie wiem, co się dzieje - czy to w ogóle do mnie?! Dopiero jak spojrzałam na kobiecinę i zobaczyłam niemal obłęd w jej oczach, zrozumiałam, że biedna jest w swoim (zupełnie innym od naszego) świecie. Wydukałam z siebie z przyjaznym uśmiechem, tylko "spokojnie, nie robię żadnych zdjęć. To telefon, czytam...", ale tu kobieta mi przerwała, pieniąc się aż tak, że myślałam, że mi zaraz wyrwie ten telefon. Co mi pozostało? Przesiadłam się (uciekłam) już bez słowa, bo nie chciałam wszystkim niepotrzebnie "umilać" porannej, już i bez tego wystarczającą miłej podróży komunikacją miejską.
    Tak więc aż się zastanowiłam, czy starsza Pani, którą miałaś (nie)przyjemność spotkać, była typową babciową Grażyną czy kobietą z zaburzenia natury psychicznej.
    Co by nie było, nie dziwię się wcale, że puściły Ci nerwy. Każdemu NORMALNEMU człowiekowi w takiej sytuacji poluzowałyby się hamulce!

    OdpowiedzUsuń
  53. Od jakiegoś czasu jestem dość mocno uprzedzony do szeroko pojętego grona seniorów, którym wydaje się, iż mogą dosłownie wszystko z racji na swój wiek. Sami konsekwentnie łamią zasady normalnie funkcjonując w społeczeństwie, a tylko zwrócić im uwagę, to zaczyna się pyskówka, bo "taki gówniarz zwraca im uwagę". Z racji tego, że często zdarza mi się odwiedzać z aparatem kościoły, przekonałem się już na własnej skórze, co potrafią niewinne babcie i dziadkowie. Wyrywanie aparatu, bluzgi, raz wyłapałbym nawet kamieniem w łeb... bo kościół jest od modlenia, a nie do robienia zdjęć i najlepiej gdyby przed wejściem na teren sprawdzali wiek i akt chrztu + jakiś papier od księdza potwierdzający nadgorliwość w wierze. Nie wiem, co jest bardziej niestosowne: nieinwazyjna wizyta w kościele celem wykonania kilku fotek, czy rozwrzeszczana i agresywna babeczka, miotająca klątwami w stronę fotografującego. ;)

    Pozdrawiam,
    Damian

    OdpowiedzUsuń
  54. naprawde znam też takie "babcie" w dawnym miescie Panie satrsze cichaczem w nocy z piaskownicy zrobiły ogródek posadziły kwiatki, a najgorsze kiedy czekały dzieci w kolejce i widziałam jak struszka odepchnęła dziecko które stało w kolejce przed mamą i sie wepchała do kolejki po chyba jakieś poączki Kiedy mama jej zwróciła uwagę mstaruszka powiedziałą bo dla mnie nie starczy... wiele takich sytuacji ze starszymi babciami można by opowiadać ale to przerosło wszystko

    OdpowiedzUsuń
  55. Masakra :/ Zachowanie tej kobiety było niedopuszczalne i dobrze, że zareagowałaś. W głowie się nie mieści, że można tak do małego dziecka się odezwać.

    Ostatnio w autobusie miejskim było tłoczno. Stała dziewczyna w zaawansowanej ciąży. Na przystanku wyszło kilka osób, na wolne miejsce rzuciła się pani po 60-tce i postawiła na nim zakupy (!). Na co inna pani w podobnym wieku powiedziała, żeby tamta wzięła zakupy, bo stoi pani w ciąży, a to niebezpieczne w takim tłoku. Awantura jak nie wiem co. Że ciążą to nie choroba, że ona ma problem z kręgosłupem itp. Ta druga skomentowała na koniec, że przestaje się dziwić, że młodzież nie szanuje starszych, skoro ci zachowują się w taki sposób jak kobieta z zakupami.

    OdpowiedzUsuń
  56. Mieszkam w starej kamienicy i obserwuję jak ludzie się starzeją i dziwaczeją. A oglądanie manipulacyjnej, nastawionej na zło telewizji i te gazety co czytają prowadza ich do jakiś społecznych fobii.

    OdpowiedzUsuń
  57. Niejednokrotnie przekonałam się, że osoby starsze są bardzo roszczeniowe i oczekują od młodszych tego, czego sami nie potrafią dam. Moze pełen bagaż doświadczeń i sędziwy wiek budza w ludziach poczucie, że należy im się znacznie więcej niż otrzymują. Mam nadzieję, że ja taka nie będę, a jeśli będę mam nadzieję, że ktoś mi przypomni, że miałam taka nie być. Może to skłoni mnie do refleksji.

    OdpowiedzUsuń
  58. Starsi ludzie są gorsi od dzieci. Są powolni, często niedoslyszacy i z pamięcią krótkotrwałą. Trzeba mieć przy nich cierpliwość większą niż przy dzieciach. Są mniej zgorzkniali jak mają jakieś zajęcie, ogródek czy psa..

    OdpowiedzUsuń
  59. Brak mi słów, choć pewnie w takie sytuacji miałabym tej kobiecie, a raczej babsku wiele do powiedzenia. Mam tylko nadzieję, że Bąbel zapomniał już o tej sytuacji. Niestety podobnych sytuacji z seniorami spotyka się wiele, ale ta kobieta bije wszystkie, które były moim udziałem.

    OdpowiedzUsuń
  60. A mi się trochę przykro zrobiło po przeczytaniu tego tekstu, bo znowu matka musi się gęsto tłumaczyć i przepraszać, że jej dziecko w ogóle istnieje. Owszem, nie czułabym się komfortowo w sytuacji, gdyby małe dziecko notorycznie odsłaniałoby pół zasłony w kabinie, w której stoję i przymierzam, ale w takim przypadku jak ten chyba bym nawet synowi uwagi nie zwróciła. No bo chciał pomóc mamie, a skończyło się na przepraszaniu wrednego babsztyla. W dodatku z jakąś paranoją...

    OdpowiedzUsuń
  61. niewiarygodne....serio...zostawię Panią Starszą bez komentarza...wstyd wstyd wtyd

    OdpowiedzUsuń
  62. ja nie mam cierpliwości do tych starszych pokoleń. Ostatnio byłem z dzieckiem w parku, i córa podbiegła do jakieś starszej kobiety, która bez pytania mojemu dziecku cukierki zaczęła dawać.. nosz kurwa.. Trzeba było ją skopać..:)

    OdpowiedzUsuń
  63. Nie dziwię się, że wybuchłaś. Każdy ma jakiś próg wytrzymałości a ta pani go przekroczyła swoim chamskim zachowaniem.

    OdpowiedzUsuń
  64. O ludu świat sie kończy.....Babsko może liczyło na dorosłego zboczeńca;)

    OdpowiedzUsuń
  65. Aż przetarłam oczy ze zdumienia... serio, ktoś potrafił coś takiego powiedzieć o dziecku?
    Gdyby mnie to spotkało, to zapewne postąpiłabym podobnie. Mimo całej mojej wysokiej kultury osobistej 😉

    OdpowiedzUsuń
  66. Naprawdę czytam i nie wierzę, choć z drugiej strony co chwila słyszę o tak aroganckich zachowaniach starszych ludzi. Ja osobiście nie jestem w stanie szanować kogoś, kto go tylko wymaga, nie siląc się nawet na najmniejszy przejaw kultury. Kochana i tak zachowałaś długo cierpliwość, ja bym postąpiła tak samo i wygarnęła babsztylowi.

    OdpowiedzUsuń
  67. O matko, ja bym chyba zrobiła taką aferę, że by się cały sklep zleciał na przedstawienie.
    Masakra...

    OdpowiedzUsuń
  68. Brawo. BRAWO! Jak ja się cieszę z Twojego wybuchu! Mnie w podobnych momentach często jakiś paraliż trafia - mam ochotę wrzasnąć, a zamieram... I strasznie jestem potem na siebie wściekła!
    Dokładnie. Niektórzy starsi ludzie są naprawdę mili. Uroczy. Ale niektórzy... szkoda gadać! Kiedyś jedna babcia stratowała mnie w drzwiach autobusu, bo chciała być pierwsza, żeby zająć siedzenie. A to dworzec był, pierwszy przystanek, prawdopodobnie i tak jakieś miejsce wolne by było.
    Też wychodzę z założenia, że na szacunek trzeba sobie zapracować.
    A słowa tej kobiety... Bosh! Masakra :(

    OdpowiedzUsuń
  69. Jestem przerażona tym, co czytam. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić, jak zachowałabym się w takiej sytuacji, ale podejrzewam, że rozpętałabym aferę na cały sklep.

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)