Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 czerwca 2019

Oceny nie są najważniejsze ! Świadectwo z czerwonym paskiem - też nie ! Wyścig szczurów w polskiej szkole : czas-STOP!

Wszystkie moje szkolne świadectwa były do siebie bardzo podobne : czerwony pasek, średnia ocen powyżej 5, drobnym druczkiem w dziale "dodatkowe osiągnięcia" wypisane miejsca zajęte w konkursach i olimpiadach. Potem: matura ze wszystkich przedmiotów zdana na niemal 100%  na poziomie rozszerzonym - a na studiach stypendia naukowe i inne wyróżnienia, które mile łechtały moje ego...

Tak - byłam z siebie dumna. Moi rodzice i nauczyciele również. Z jednej strony nie dziwi mnie taka duma - a z drugiej wiem, że mi to wszystko przychodziło po prostu łatwo. Wiem też, że niektórym uczniom przychodzi z trudem lub wcale - pomimo wielkich starań. I chyba najgorszym rodzicielskim błędem jest wówczas wpędzanie dziecka w kompleksy oraz w poczucie winy, że jest "głupsze" od innych (bo to g****o prawda!)

koniec roku szkolnego - zakończenie roku szkolnego 2019 - oceny nie są najważniejsze - świadectwo z czerwonym paskiem - wyścig szczurów
foto: mamdziecko.interia.pl

 Uwierzcie mi - OCENY NIE SĄ NAJWAŻNIEJSZE !  Jeśli dziecko chce się uczyć, 
robi to z przyjemnością, chłonie wiedzę niczym gąbka - to naprawdę cudownie, ALE...

...szkolne oceny nas nie definiują i nie określają naszej wartości jako człowieka ! Jeśli na Twoim świadectwie przeważają trójki i czwórki to absolutnie nie znaczy, że jesteś "gorszy" od tych, którzy mają na nim same piątki oraz szóstki. To często znaczy tylko tyle, że oni lepiej wpisują się w szkolne ramy i schematy!

...oceny wcale nie muszą świadczyć o inteligencji - a jedynie o umiejętności wpasowania się w obowiązujące klucze odpowiedzi i opanowania szkolnego materiału na zasadzie "zakuj, zdaj, zapomnij"!

...oceny są moim zdaniem zupełnie błędną i przestarzałą metodą weryfikacji wiedzy - ponieważ bardzo często wprowadzają chorobliwą rywalizację nie tylko między dziećmi, ale również między ich rodzicami (sic!) Byłoby wręcz idealnie (ale i mocno utopijnie...), gdyby każdy uczeń był w szkole porównywany nie do swoich rówieśników - lecz do...samego siebie (na zasadzie postępów, jakie zrobił - oraz systematycznej pracy i włożonego wysiłku);

...oceny z plastyki, muzyki czy wychowania fizycznego to w moim odczuciu po prostu kpina - bo jak można oceniać coś, co od dziecka jest bardzo często zupełnie niezależne? Nie każdy przecież ma predyspozycje, by być drugim Picassem czy Pavarottim. Nie każdy ma też kondycję i talent, by kopać piłkę jak Lewandowski. Są dzieci bardziej i mniej uzdolnione, bardziej i mniej sprawne ruchowo - ale nie ze swojej "winy", tylko po prostu dlatego, że takie się urodziły ! System oceniania (plus postawa niektórych nauczycieli) niepotrzebnie wpędza takich uczniów w kompleksy, naraża na drwiny ze strony rówieśników, podkopuje poczucie własnej wartości i jeszcze bardziej zniechęca do jakiegokolwiek zaangażowania.

...oceny mogą pomóc - lecz same w sobie nie zagwarantują nikomu świetnej pracy, lepszego startu i życiowego sukcesu, jeśli zabraknie odpowiedniej siły przebicia i zdolności autopromocji / znajomości / umiejętności interpersonalnych, które są w tym wszystkim o wiele bardziej istotne !

...zdecydowanie zbyt mocno skupiamy się (jako uczniowie, rodzice, nauczyciele) na ocenach i punktacjach - a zbyt mało uwagi poświęcamy rozwojowi dziecięcej kreatywności, inteligencji emocjonalnej oraz praktycznych umiejętności załatwiania zwykłych, prozaicznych spraw. 

Dlaczego piątkowi uczniowie pracują dla trójkowych ? 
(bo chyba zgodzicie się ze mną, że bardzo często tak jest) 

Niezwykle obrazowo przedstawia to poniższy filmik...


...który zresztą w dużej mierze pokrywa się z moimi osobistymi obserwacjami.

1. Uczniowie piątkowi i szóstkowi są często zbyt mocno pogrążeni w swoich książkach i czysto teoretycznych "rozkminach" - co niejednokrotnie przekłada się na oderwanie od rzeczywistości i trudności w późniejszym odnalezieniu się na rynku pracy.

2. Piątkowiczom zdarza się osiadać na laurach - bo wydaje im się, że ze względu na swoje świetne świadectwa wszystko dostaną niemal "z automatu" i bez dalszego większego wysiłku (a "życie to nie bajka, nie głaszcze cię po jajkach" - jak napisał kiedyś w swoim wypracowaniu jeden z moich licealnych kolegów ;) ) 

3. Uczeń trójkowy w pewnym momencie zdaje sobie sprawę z tego, iż nie jest orłem w nauce - więc musi nadrobić to poszukiwaniem jakichś innych rozwiązań i zdobyciem konkretnego fachu, który daje mu niejednokrotnie pieniądze znacznie większe i bardziej satysfakcjonujące, niż absolwentom wyższych uczelni. (Znam niejednego magistra, a nawet dwóch adeptów medycyny - którzy obecnie tyrają po 12 godzin dziennie na stacji paliw i w galerii handlowej za najniższą krajową, podczas gdy ich trójkowi koledzy mają własne, świetnie prosperujące firmy budowlane).  

koniec roku szkolnego - zakończenie roku szkolnego 2019 - oceny nie są najważniejsze - świadectwo z czerwonym paskiem - wyścig szczurów
foto: memy.pl

I na koniec - żeby nie było - ten tekst absolutnie nie jest 
bojkotem nauki oraz zdobywania wiedzy ! 

Jasne - marzy mi się, żeby naszemu Bąblowi nauka przychodziła w przyszłości bez trudu, lekko i przyjemnie. Chciałabym, żeby lubił szkołę, rozwijał w niej swoje pasje,  zainteresowania i kreatywność. Ale jeśli tak nie będzie, jeśli na naszej drodze pojawią się jakieś "schody" do pokonania - to nie chcę wywierać na nim nadmiernej presji i ustawiać go za wszelką cenę na starcie tego całego edukacyjnego "wyścigu szczurów"... 

Mam nadzieję, że nigdy nie zapytam go "dlaczego tylko czwórka - a nie szóstka?" Mam nadzieję, że nigdy nie powiem mu "inne dzieci to potrafią - a Ty nie!" - bo wiem, że każdy człowiek ma swoje INDYWIDUALNE predyspozycje, zdolności oraz talenty !

Chciałabym, żeby był po prostu szczęśliwy i  odnalazł swoje życiowe powołanie - niezależnie od tego, czy będzie to kariera akademicka, prowadzenie własnego biznesu, czy też dająca satysfakcję praca fizyczna. Bez względu na wszystko i tak ZAWSZE będę z niego dumna - z czerwonym paskiem na świadectwie, czy bez niego ! 

A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?
Zapraszam do dzielenia się nim w komentarzach :)

piątek, 22 lutego 2019

Dlaczego warto czytać dziecku bajki terapeutyczne ? "Inspirujące bajki", Agnieszka Antosiewicz - PRZEDPREMIEROWA ZAPOWIEDŹ !

Odkąd tylko sięgam pamięcią - rodzice bardzo dużo ze mną czytali, często zabierali mnie do księgarni i do biblioteki. Jak na tamte czasy (czyli początek lat 90-tych) mieliśmy naprawdę nieźle wyposażoną domową biblioteczkę - lecz niestety nie było w niej zbyt wielu książek o dziecięcych emocjach, z którymi niespecjalnie dobrze sobie radziłam...

No cóż - trochę inne realia, trochę inne podejście do wychowania...Powiedzmy sobie szczerze, że w minionych dekadach nie przywiązywało się aż tak wielkiej wagi do rodzicielstwa bliskości, dziecięcych uczuć i opinii. Nie analizowało się ich zbyt głęboko, nie rozkładało na czynniki pierwsze - a dorosłe racje uznawano często za jedyny, niepodważalny pewnik... 

bajki terapeutyczne - Inspirujące Bajki - Agnieszka Antosiewicz - Wydawnictwo GREG - książeczki dla dzieci - literatura - dziecko - rodzina - parenting - emocje - wychowanie - KOCHANIEprzezCZYTANIE

bajki terapeutyczne - Inspirujące Bajki - Agnieszka Antosiewicz - Wydawnictwo GREG - książeczki dla dzieci - literatura - dziecko - rodzina - parenting - emocje - wychowanie - KOCHANIEprzezCZYTANIE

Dlatego bardzo cieszę się, że mogę przedstawić Wam PRZEDPREMIEROWO "Inspirujące bajki" Agnieszki Antosiewicz - ponieważ jest to książka traktująca właśnie o dziecięcych emocjach, lękach i obawach oraz o tym, jak sobie z nimi skutecznie poradzić :)

Cytując notę wydawniczą : "Każda bajka daje możliwość przeprowadzenia z dzieckiem rozmowy na trudny temat. Czasem niełatwo dzieciom znaleźć w sobie siłę do pokonywania przeciwności, a świat dorosłych wydaje się trudny i skomplikowany. Inspirujące bajki zawierają opowieści, dzięki którym dzieci poznają wartość pozytywnego myślenia i zaczną wierzyć w siebie, próbować rozwiązywać problemy, działać kreatywnie i odważnie."

bajki terapeutyczne - Inspirujące Bajki - Agnieszka Antosiewicz - Wydawnictwo GREG - książeczki dla dzieci - literatura - dziecko - rodzina - parenting - emocje - wychowanie - KOCHANIEprzezCZYTANIE

bajki terapeutyczne - Inspirujące Bajki - Agnieszka Antosiewicz - Wydawnictwo GREG - książeczki dla dzieci - literatura - dziecko - rodzina - parenting - emocje - wychowanie - KOCHANIEprzezCZYTANIE

bajki terapeutyczne - Inspirujące Bajki - Agnieszka Antosiewicz - Wydawnictwo GREG - książeczki dla dzieci - literatura - dziecko - rodzina - parenting - emocje - wychowanie - KOCHANIEprzezCZYTANIE

Gdybym miała w tej chwili odpowiedzieć Wam na pytanie : "Co najcenniejszego można ofiarować swojemu dziecku?" - wskazałabym bezwarunkową miłość, pełną akceptację i wiarę w siebie, która jest chyba najtrudniejsza do wypracowania w tak młodym wieku. Osobiście nie miałam jej w nadmiarze - przez co potem borykałam się z najróżniejszymi problemami, a na prostą wyszłam dopiero dzięki mojemu Mężowi, w okolicach 25. roku życia. 

Do tej pory zresztą zdarzają mi się pewne trudności z tak zwanymi "skokami na głęboką wodę", z podejmowaniem ryzyka w życiu osobistym i zawodowym i z realizacją swoich pragnień - ponieważ często zwyczajnie nie starcza mi na to odwagi.

bajki terapeutyczne - Inspirujące Bajki - Agnieszka Antosiewicz - Wydawnictwo GREG - książeczki dla dzieci - literatura - dziecko - rodzina - parenting - emocje - wychowanie - KOCHANIEprzezCZYTANIE

bajki terapeutyczne - Inspirujące Bajki - Agnieszka Antosiewicz - Wydawnictwo GREG - książeczki dla dzieci - literatura - dziecko - rodzina - parenting - emocje - wychowanie - KOCHANIEprzezCZYTANIE

bajki terapeutyczne - Inspirujące Bajki - Agnieszka Antosiewicz - Wydawnictwo GREG - książeczki dla dzieci - literatura - dziecko - rodzina - parenting - emocje - wychowanie - KOCHANIEprzezCZYTANIE

Może gdyby ktoś od samego początku utwierdzał mnie w przekonaniu, że wszystko jest możliwe - byłabym w tej chwili zupełnie inną osobą, pozbyłabym się swoich traum i psychicznych blokad ? Może umiałabym myśleć o sobie lepiej, bardziej pozytywnie - i sięgałabym bez skrępowania po to, co na chwilę obecną nadal wydaje mi się nieosiągalne ? 

Wracając do tematu bajek terapeutycznych - między innymi właśnie taka jest ich rola. Pomagają oswoić i okiełznać trudne emocje. Prowokują do rozmowy na niełatwe tematy, zrozumienia własnych ograniczeń i ich sukcesywnego przezwyciężania. Można powiedzieć, że każą nam stanąć ze swoim wewnętrznym "wrogiem" twarzą w twarz - a jeśli lepiej go poznamy, to będzie nam również łatwiej go pokonać !

bajki terapeutyczne - Inspirujące Bajki - Agnieszka Antosiewicz - Wydawnictwo GREG - książeczki dla dzieci - literatura - dziecko - rodzina - parenting - emocje - wychowanie - KOCHANIEprzezCZYTANIE

Bądźcie czujni - bo premiera "Inspirujących bajek" już WKRÓTCE !
Na pewno jeszcze przeczytacie o nich na naszym blogu - 
a może nawet sami przygarniacie ich egzemplarz w konkursie :)

poniedziałek, 12 listopada 2018

Czy Twoje dziecko ogląda pornografię ? Sprawdź ! - aż ponad 60% polskich dzieci to robi !


O rany, moje dziecko interesuje się seksem!

Spokojnie, to naturalne. W życiu niemal każdego młodego człowieka przychodzi taki moment, kiedy zaczyna intensywnie interesować się swoją cielesnością, nagością, a co za tym idzie, również seksem. Wspaniale jest, jeżeli może porozmawiać na takie tematy z własnymi rodzicami,zupełnie bez skrępowania, zażenowania i poczucia winy. Rozmowa z dzieckiem to zawsze najlepszy sposób na załatwienie trudnych spraw. Mądry dialog pomaga budować wzajemne zaufanie i stabilną więź. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że w wielu polskich domach temat seksu nadal jest tematem tabu, a "wstydliwe słowo na literę S" wypowiada się wyłącznie szeptem - nie ma nic dziwnego w fakcie, że młodzież poszukuje odpowiedzi na nurtujące ją pytania w wielu innych (nie zawsze właściwych) źródłach.  

dziecko a pornografia - opornografii.pl - pornografia - dziecko ogląda pornografię - Stowarzyszenie Twoja Sprawa - kampania społeczna

Zakazany owoc kusi najbardziej   

Tak jest już od lat. O ile dawniej trzeba było poprosić w kiosku o pornograficzną gazetkę albo udać się do wypożyczalni po kasetę VHS z półki oznaczonej jako "18+", o tyle teraz - w dobie Internetu - dostęp do pornografii jest powszechny i banalnie łatwy, a kontakt z nią mają coraz to młodsi użytkownicy.

Z badań przeprowadzonych w Polsce w ciągu ostatnich lat przez Instytut Badań Zintegrowanych oraz Fundację Dajemy Dzieciom Siłę wynika między innymi, że:

  • aż 62% chłopców i 21% dziewcząt w wieku 14-16 lat ma kontakt z pornografią ;
  • prawie 1/5 nastolatków ogląda materiały pornograficzne regularnie, co najmniej raz w tygodniu;
  • 8% ankietowanych ma z nią styczność praktycznie  codziennie;
  • ponad połowa dzieci po raz pierwszy zetknęła się z pornografią przed ukończeniem 12. roku życia; 
  • najczęściej kontakt z treściami pornograficznymi ma miejsce za pośrednictwem telefonu komórkowego (79%);
  • 80% dzieci nie ma na swoich urządzeniach programów kontroli rodzicielskiej; 
  • w domach 46% badanych nie obowiązują jakiekolwiek zasady korzystania z komputera-i tylko z co drugim nastolatkiem rodzice rozmawiają o tym, jakie strony internetowe odwiedza. 

dziecko a pornografia - opornografii.pl - pornografia - dziecko ogląda pornografię - Stowarzyszenie Twoja Sprawa - kampania społeczna


dziecko a pornografia - opornografii.pl - pornografia - dziecko ogląda pornografię - Stowarzyszenie Twoja Sprawa - kampania społeczna
_____________________________

(źródło badań i grafik : TUTAJ ) 


Problem nie zniknie dlatego, że nie będziemy go widzieć ! 

Jednocześnie badania EU Kids Online udowadniają, że ogromna rzesza rodziców w 25 krajach Unii Europejskiej nie zdaje sobie sprawy z faktu, iż ich dzieci mogą mieć styczność z pornografią. Aż 81% z nich twierdzi, że ich dzieci nie zetknęły się z pornografią i seksem w środkach masowego przekazu - co nawet bez przeprowadzonych analiz i zdroworozsądkowo wydaje się bardzo mało prawdopodobne,ponieważ tego typu treści,każdego dnia,wręcz krzyczą do nas z billboardów, telewizji czy kolorowych czasopism (wcale niekoniecznie oznaczonych, jako "pornograficzne"). 

W czym więc problem? W faktycznym braku rodzicielskiej świadomości i kontroli,a może raczej w sytuacjach, kiedy bagatelizujemy niewygodne dla nas sygnały, zamiatamy je pod dywan i próbujemy udawać, że wcale nie istnieją ? 




 Zagrożenia płynące z pornografii.
Wpływ pornografii na dziecięcą psychikę.

Powyższe spoty promują kampanię społeczną portalu oPornografii.pl, zainicjowaną przez Stowarzyszenie Twoja Sprawa.  Ma ona na celu przede wszystkim uświadomienie rodzicom ogromnej skali problemu oraz uwrażliwienie ich na potrzebę rozmowy z dzieckiem i wzmożoną kontrolę w obliczu zagrożeń, które płyną z pornografii dla dziecięcej psychiki. Jako najczęstsze i najbardziej powszechne skutki kontaktu dziecka z treściami pornograficznymi wymienia się:

  • negatywne postrzeganie kobiet, ich uprzedmiotowienie i instrumentalizację;
  • dysfunkcje seksualne i negatywny wpływ na odczuwanie satysfakcji seksualnej w późniejszym, dorosłym życiu,co często prowadzi do kryzysu i rozpadu związków dotkniętych problemem pornografii;
  • zaburzony obraz samego siebie i własnej cielesności w konfrontacji z aktorami występującymi w produkcjach pornograficznych;
  • przejmowanie postaw promowanych przez filmy pornograficzne,ukierunkowanych wyłącznie na zaspokojenie własnych potrzeb fizycznych;
  • problemy emocjonalne i trudności w oddzieleniu filmowej fikcji od prawdziwego życia;
  • trudności w nawiązaniu uczuciowej więzi z życiowym partnerem; 
  • efekt eskalacji,a więc poszukiwanie coraz bardziej drastycznych,obscenicznych i brutalnych treści pornograficznych i coraz bardziej ekstremalnych form;
  • uzależnienie od pornografii,powodujące w mózgu zmiany zbliżone do tych wywołanych zażywaniem twardych narkotyków. 
 ____________________________

(źródło : TUTAJ )

dziecko a pornografia - opornografii.pl - pornografia - dziecko ogląda pornografię - Stowarzyszenie Twoja Sprawa - kampania społeczna

Jak widać problem jest powszechny, poważny i wymaga konkretnych, szeroko zakrojonych działań. Dlatego na stronie internetowej kampanii oPornografii.pl znajdziecie nie tylko,przytoczone przeze mnie we wpisie,dane statystyczne i opracowania naukowe,ale również:

  • cenne wskazówki, w jaki sposób rozmawiać z dzieckiem o seksie;
  • sugestie,jak reagować, kiedy dziecko ogląda pornografię;
  • informacje o aspektach prawnych zwalczania przestępczości związanej z pornografią; 
  • porady co zrobić, by dziecko nie padło ofiarą sekstingu - czyli wysyłania swoich intymnych zdjęć, które mogą potem zostać wykorzystane i opublikowane w Sieci;
  • wiadomości na temat dostępnych form terapii dla osób uzależnionych od pornografii;
  • relacje z konferencji i panelów eksperckich poświęconych tematyce pornografii wśród młodzieży;
  • informacje o rozwiązaniach systemowych i innych działaniach podejmowanych w ramach polityk poszczególnych państw; 
  • listę narzędzi kontroli rodzicielskiej, które mogą uchronić dziecko przed zgubnym wpływem pornografii.     

dziecko a pornografia - opornografii.pl - pornografia - dziecko ogląda pornografię - Stowarzyszenie Twoja Sprawa - kampania społeczna


Zainteresowanych tematem odsyłam też na dedykowany profil facebookowy kampanii -


piątek, 21 września 2018

NIE RÓB TEGO mojemu dziecku !

Mówię stanowcze "NIE" staruszkom - niedoszłym kidnaperkom, które grożą dziecku porwaniem. Nie zgadzam się też na to, żeby obca baba tarmosiła mojego synka za jego "rozkoszne policzki" albo ładowała mu do rączki jakieś niewiadomego pochodzenia łakocie bez pytania mnie o zgodę. Skoro do dorosłej nieznajomej osoby nie podchodzi się na ulicy, by ją wbrew jej woli obmacać, postraszyć albo nakarmić cukierkami - to dlaczego  niektórzy nie potrafią podobnej zasady stosować również wobec cudzych dzieci?!

wychowanie - rodzina - mama - dziecko - parenting - blog parentingowy - blog rodzicielski - macierzyństwo
źródło grafiki : www.istockphotos.com

NIE RÓB TEGO mojemu dziecku !  

 1. Nie strasz, że je zabierzesz !

Spacerujemy sobie po parku w bardzo przyjemny, słoneczny dzień. Jest nam wręcz sielsko i anielsko - wokół nas w końcu złota polska jesień ! - dopóki zza jednego z drzew nie wyłania się czarny charakter tej historii...

Staruszka. Na oko nieszkodliwa i poczciwa - ale kiedy mija biegnącego alejką Bąbla, nagle rzuca w jego kierunku pewien (pseudo)żarcik.

"Nie biegaj tak szybko, bo Cię zabiorę mamie!"

Na te słowa Młody staje jak wryty - a potem odwraca się i pędzi w moim kierunku, jakby go z procy wystrzelili.

"Mamo, ta pani chce mnie zabrać!" - dyszy bliski płaczu i niebezpiecznie wykrzywia usta w podkówkę.

"Nie ma pani nic innego do roboty poza straszeniem cudzych dzieci?" - pytam zaczepnie, bo w takich sytuacjach jakoś przymykanie oka na sędziwy wiek nie leży w mojej naturze.

"Przecież tylko sobie żartowałam." - obrusza się babcia - "To już nawet pośmiać się człowiekowi nie wolno?"

No takie to było śmieszne, że aż boki zrywać. Zwłaszcza dla mojego nie znającego się na żartach czterolatka, u którego dobry nastrój już dawno diabli wzięli - i który jeszcze następnego dnia nie przestaje wypytywać mnie, dlaczego ta pani z parku chciała go ze sobą porwać...

2. Nie częstuj niczym bez pytania mnie o zgodę !

Temat rzeka... Pani w sklepie... Kobieta na placu zabaw... Jakieś zupełnie randomowe, przypadkowe osoby w miejscach dedykowanych rodzinom z dziećmi...Serio - nie musicie dokarmiać czyichś pociech czekoladą, chipsami i Coca-Colą ! Nie wiecie przecież , czy dziecko nie jest na coś uczulone. Nie wiecie też, czy już zjadło normalny posiłek - i czy w związku z tym wolno proponować mu jakiś średnio wartościowy zapychacz. Każdy rodzic powinien decydować sam, co i w jakich ilościach może jeść jego dziecko. Więc błagam Was - nie uszczęśliwiajcie nikogo na siłę i zostawcie swoje chrupki czy cukierki dla siebie ! (Niech Wam w biodra idą ;) ) 

 3. Nie tarmoś za "rozkoszne policzki" i nie całuj na siłę !

Stoimy w kolejce w supermarkecie. Przed nami następna pani w wieku średnim bardziej zaawansowanym - co chwilę zerka w kierunku Bąbla, puszcza mu oczka, stroi do niego jakieś miny. Początkowo całkiem to sympatyczne - z czasem natomiast robi się ciut męczące i kłopotliwe. A w zupełny szok wbija nas sytuacja, kiedy po zakończonych zakupach wspomniana kobieta zaczyna tarmosić naszego synka za policzek z okrzykiem : "Jaki on przesłodki !" - i jednocześnie usiłuje go w ten policzek pocałować (!)

(Na szczęście Młody wyrywa się z jej objęć i wieje, gdzie pieprz rośnie - a ja myślę sobie, że lekcje samoobrony przydałyby się już nie tylko w konfrontacji z typami spod ciemnej gwiazdy...)

wychowanie - rodzina - mama - dziecko - parenting - blog parentingowy - blog rodzicielski - macierzyństwo
źródło grafiki : www.mbtskoudsalg.com

 4. Nie wmawiaj, że różowy jest tylko dla dziewczynek !

O takiej sytuacji pisałam całkiem niedawno na naszym Facebooku. Bąbel wybrał sobie na stoisku różowego kaktusa - natomiast ekspedientka za wszelką cenę usiłowała wyperswadować mu ten wybór jako "zbyt dziewczęcy" (tudzież "za mało męski").

Jak bardzo cieszę się i jak ogromnie jestem wdzięczna, że we własnym dzieciństwie nie spotkałam nikogo, kto próbowałby mnie tak płciowo naprostować ! W przeciwnym razie pewnie nie nauczyłabym się tak wspaniale wspinać po drzewach; nie miałabym tyle frajdy podczas zabaw z moimi kuzynami w wojsko, kowbojów i policjantów ! Pewnie przez całą wczesną młodość  przebierałabym swoje lalki Barbie w kolejne falbaniaste kiecki albo mieszała wyimaginowaną zupę w plastikowym garze - a przyznam szczerze, że żadna z tych czynności jakoś szczególnie mnie nie pociągała ;)

I dlatego niezmiennie jestem zdania - że zabawki i zabawy nie mają płci ! A jeśli Bąbel ma ochotę wozić w wózku lalkę bobasa albo postawić sobie w pokoju lampkę w kształcie jednorożca - absolutnie nie będę stawała na przeszkodzie jego poczynaniom ;) 

 5. Nie nazywaj go "niegrzecznym" - i już Ci tłumaczę , dlaczego.

Wychodzę z założenia, że generalnie dzieci są "grzeczne". To ich zachowanie czasami bywa niewłaściwe - zbyt impulsywne, agresywne, nieadekwatne do sytuacji, wynikające z braku umiejętności poradzenia sobie z niektórymi emocjami. W tym wieku  to zupełnie normalne!  - a więc staram się nie przekładać jakiegoś jednorazowego incydentu na całokształt naszych relacji. 

Jeśli moje dziecko postępuje niewłaściwie - to "niegrzeczne" jest jego ZACHOWANIE, a nie ono samo. Warto umieć te dwie rzeczy rozróżniać - bo inaczej można (zupełnie przypadkiem lub w pełni świadomie) wpoić dziecku bardzo krzywdzące przekonania na temat jego osoby i podkopać to wątłe poczucie własnej wartości, które tak naprawdę dopiero zaczyna się budować...

Poza wszystkim : uwierz, że sama zwrócę mu uwagę - bo nie jestem jedną z tych bezkrytycznie nastawionych i roszczeniowych mamusiek, które czasami faktycznie aż się proszą o zewnętrzną, postronną motywację ;) !

***

Istnieje wprawdzie afrykańskie powiedzenie, że 
" Trzeba całej wsi, żeby wychować dziecko "...
  
 Ale nie uważacie, że niektórzy ludzie traktują je zbyt dosłownie ? 

Was też wyżej wymienione sytuacje tak irytują ?
Czy może należycie do grona szczęśliwców - i nigdy nie mieliście z nimi do czynienia ? 










poniedziałek, 19 lutego 2018

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - spotkanie z Joanną Faber na Scenie Wspólnej w Poznaniu.

Za każdym razem przed spotkaniem z którymś z autorów moich ulubionych książek - towarzyszy mi pewnego rodzaju lęk. A co będzie, jeśli tak wspaniale pisząca osoba po bliższym poznaniu okaże się nagle jakimś wyniosłym gburem, któremu sława i sodówa kompletnie uderzyła do głowy? A co, jeśli mój dotychczasowy ideał sięgnie bruku - i roztrzaska się z wielkim hukiem, spadając z wysokości własnego ego ? A co, jeżeli po takiej konfrontacji już nigdy więcej nie będę miała ochoty sięgnąć po jego książki - i raczej spalę je rytualnie na stosie, niż kupię kolejne ? 

Na szczęście, spotkanie z Joanną Faber - 
bardzo szybko rozwiało wszystkie moje powyższe wątpliwości :)

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Zacznijmy od tego, że spotkanie odbyło się na poznańskiej Scenie Wspólnej - a więc w Teatrze Łejery, który wcześniej odwiedziłam już przy okazji fenomenalnej "Wieży z klocków". Ze względu na sporą odległość nie jest to niestety miejsce, w którym bywamy często - ale mimo to darzę je ogromną sympatią za jego kameralny urok, którego próżno szukać w wielu potężnych teatralnych gmachach. 

O organizację całego wydarzenia zadbało Wydawnictwo Media Rodzina - a więc oczywiście nie mogło zabraknąć również stoiska z książkami w promocyjnych, obniżonych cenach. Poza najnowszą książką Joanny Faber znalazły się tam też wszystkie pozostałe pozycje z bestsellerowej serii - autorstwa jej mamy Adele Faber i Elaine Mazlish. Myślę, że sporej części z Was nie trzeba już  tych tomów jakoś specjalnie przedstawiać - ponieważ cieszą się one niesłabnącą popularnością wśród polskich rodziców już od ponad 20 lat. 

Wydawnictwo stanęło na wysokości zadania również w kwestii zapewnienia przytulnego kącika dla najmłodszych - w którym dzieci mogły bawić się w najlepsze pod okiem animatorki, podczas gdy rodzice wysłuchiwali dwugodzinnej prelekcji na sąsiedniej sali.

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Spotkanie było dla mnie naprawdę przejmującym doświadczeniem praktycznie od pierwszych minut - kiedy to na scenie pojawił się sam założyciel wydawnictwa, Robert Gamble. Niesamowita osobowość i równie niesamowita historia - w wyniku której aktualnie możemy cieszyć się nie tylko słynną serią, ale również kilkuset innymi tytułami, jakie ukazały się nakładem Media Rodzina.  

Po krótkim wprowadzeniu i zaanonsowaniu głównej bohaterki oraz sprawczyni całego "zamieszania" -  stanęła przed nami w świetle reflektorów Joanna Faber. Z miejsca udowodniła, że jest postacią niezwykle barwną, ekspresyjną i angażującą się całą sobą we wszystko, co robi. Od tamtej pory sala co chwilę wypełniała się gromkim śmiechem publiczności, pełnym zrozumienia potakiwaniem i konkluzjami "Mam dokładnie tak samo!" - kiedy pisarka opowiadała nam o swoich najróżniejszch perypetiach i macierzyńskich wyzwaniach.

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Oczywiście nie zabrakło również bardzo konkretnej i merytorycznej wiedzy - ponieważ zabawne historie z życia Joanny były jedynie pretekstem do tego, żeby przekazać zgromadzonym rodzicom kilka niezwykle istotnych prawd o rodzicielstwie, akceptowaniu dziecięcych emocji i zachęcaniu dziecka do kooperacji w sposób, który nie neguje ich i nie umniejsza ich znaczenia.  

Pisarka sporo mówiła również o wspólnym, konstruktywnym rozwiązywaniu konfliktów oraz najróżniejszch problemów. Na swoim własnym przykładzie oraz na przykładach rodziców, którzy regularnie uczestniczą w prowadzonych przez nią zajęciach - pokazała, w jaki sposób podejść do dziecka z jeszcze większą empatią i zrozumieniem; jak budować relacje oparte na wzajemnym zaufaniu, bliskości i szacunku.

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Z oczywistych względów nie będę streszczała Wam tutaj wszystkich polecanych przez Joannę rozwiązań i metod wychowawczych - ponieważ jest to raczej materiał na dłuższą rozprawkę, niż na krótki blogowy post. Napiszę tylko tyle, że jeśli czasami jako rodzice czujecie się bezsilni, przytłoczeni i potrzebujecie powiewu świeżości w Waszych kontaktach z dzieckiem - może warto byłoby sięgnąć po "Jak  mówić, żeby maluchy nas słuchały" oraz inne tytuły z tej serii. O ile do większości tego typu poradników podchodzę zwykle dość sceptycznie - o tyle akurat te książki naprawdę wiele mi dały, ponieważ nie ma w nich zbędnego "lania wody", tylko działania na konkretnych przykładach i wnikliwe studium wielu różnych autentycznych przypadków. 

Oprócz samych książek jest coś jeszcze, co może się Wam przydać - a mianowicie aplikacja Parenting Hero, stanowiąca świetne uzupełnienie literatury. Apka przystosowana jest zarówno do systemu iOS, jak i Android - i można pobrać ją z App Store albo Google Play jednym prostym kliknięciem, za kilkanaście złotych.

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Jak mówić, żeby maluchy nas słuchały - Joanna Faber - Julie King - Media Rodzina - spotkanie na Scenie Wspólnej w Poznaniu

Znacie już twórczość Joanny ?
A może nawet byliście na tym spotkaniu - 
i siedzieliście gdzieś obok mnie ? ;)

Czujecie się jak Parenting Hero -
czy raczej jak Parenting Loser ? ;)

poniedziałek, 6 listopada 2017

11 typów matek w przedszkolu . Sprawdź, którym jesteś TY ;)

Uprzejmie informuję, że wpis ten ma charakter wyjątkowo przejaskrawiony,  hiperboliczny i żartobliwy - i nie stanowi próby wnikliwej analizy zachowań mam przedszkolaków. Dodam jeszcze, że żadna z wymienionych poniżej kategorii mam nie ucierpiała i nie doznała żadnego uszczerbku w trakcie jego tworzenia - więc jeśli brakuje Ci dystansu oraz poczucia humoru, zdecydowanie odradzam dalszą lekturę ;)


mamy - matki - mama - parenting - lifestyle - przedszkole - adaptacja przedszkolna - wychowanie dziecka
foto : www.nytimes.com


1) Matka Wiecznie Nieogarnięta. Ta kobieta sprawia wrażenie, jakby ciągle bujała w obłokach. Nigdy nie wie, do której grupy zapisano jej dziecko, pod które drzwi należałoby je odprowadzić i gdzie ma swoją szafkę na ubrania (w związku z tym jej synek często wraca do domu w butach kolegi - lub czapce koleżanki). Nie zna imion ani nazwisk nauczycielek przedszkola,  więc w rozmowie o nich posługuje się bardzo obrazowymi opisami: "ta, która ma fryzurę jak jaskółcze gniazdo" albo "ta z brwiami a'la Breżniew". Dobrze, że chociaż imię swojego dziecka pamięta - choć czasami wygląda, jakby chciała zapytać : "Ejjj, czy ja na pewno trafiłam do właściwej placówki - czy powinnam była jednak skręcić dwie przecznice wcześniej?"

2) Matka Top Model. Zawsze prezentuje się dokładnie tak, jakby przed chwilą zeszła z fryzjerskiego fotela. Makijaż, strój i figurę również ma tak nienaganne i perfekcyjne - iż czasami odnosisz wrażenie, że tuż za rogiem czeka na nią cała świta prywatnych stylistek, wizażystek i personalnych trenerów. Nawet o szóstej trzydzieści, kiedy Ty ledwie powłóczysz nogami i musisz ciągnąć się za rzęsy, żeby nie opadły Ci zaspane i zmęczone powieki - ona tryska energią, ocieka kobiecością i seksapilem. Pozostałe matki za nią rzecz jasna nie przepadają - i prawdopodobnie knują spisek, mający na celu jej eliminację ;)

3) Matka - Helikopter. No, ta to po prostu wiecznie krąży.  Nad dzieckiem, oczywiście.  Na nic nie pozwala, we wszystkim wyręcza. Tylko czekać, aż  sama się  do tego przedszkola zapisze  - i przytarga ze sobą  własny  śpiwór  oraz piżamkę na leżakowanie... 

4) Matka - Aktywistka i Społecznica. Tutaj mamy kolejny przejaw matczynej nadgorliwości  - ale nie tyle w stosunku do własnego  dziecka, ile do całego  jego otoczenia. Tej mamie nie wystarcza już  uczestnictwo we wszystkich radach, zarządach i organizacyjnych komitetach. Nie wystarcza pełnienie  funkcji skarbnika ani opiekuna na każdej  możliwej  przedszkolnej wycieczce. Ona musi być  po prostu jak komunistyczna przodowniczka pracy albo pozytywistyczny doktor Judym  - i na każdym  kroku wykazywać  się swoją  pracą  u podstaw.

5) Matka - Widmo. Ktoś  o niej słyszał.  Podobno faktycznie istnieje. Dziecko opowiadało, że  kiedyś  zrobiła  mu nawet kanapki na drugie śniadanie...A mimo to - nikt jej nie widział i nikt nie wie, jak wygląda. Tajemnicza i nierozszyfrowana jak enigma - nie pojawia się na żadnym przedszkolnym zebraniu.

6) Matka - Wariatka. Jej dziecko jest po prostu NAJ. Już w wieku niespełna czterech lat recytuje Homera, zna rachunek różniczkowy, a w wolnych chwilach odpala laptopa i inwestuje na giełdzie. Wszystkie inne przedszkolaki mogą się przed nim schować - a niech tylko ktoś spróbuje temu zaprzeczyć ! Od razu jej niebotyczny obcas znajdzie się w wiadomej części ciała takiego delikwenta !

7) Matka Gawędziarka. Kiedy Cię dorwie - to nie ma zmiłuj ! Zagada na śmierć, opowie historię swojego życia od okresu prenatalnego , przeprowadzi skrupulatnie przez wszystkie zawiłości rodzinnych i sąsiedzkich koligacji. Powie Ci, kto z kim sypia - kto z kim ma nieślubne dziecko - kto kogo zdradza - kto wykupił ostatnią parę Crocksów w Lidlu i ostatniego Świeżaka w Biedronce. Nie reaguje nawet na Twoje gorączkowe przestępowanie z nogi na nogę - będące przecież ewidentnym i rozpaczliwym sygnałem, że musisz wreszcie pójść do tej cholernej toalety !

8) Matka Perfekcjonistka. Zawsze z długopisem i notatnikiem pod ręką. Zapisuje drobnym druczkiem wszystkie fakty z życia przedszkola, które wydają się jej istotne - łącznie z informacją, o której godzinie pani woźna Grażynka przetarła korytarz mokrym mopem. Zadaje też mnóstwo kłopotliwych pytań, na które personel przedszkola nie zawsze jest w stanie rzetelnie odpowiedzieć. Czepia się każdego szczegółu - jest jak Sanepid, NIK i CBŚ razem wzięte.

9) Matka Roszczeniowa. To ta, której wszystko się należy. Jej i jej dziecku - i nikomu innemu na całym świecie ;) Miejsce w pierwszym rzędzie na przedszkolnym teatrzyku, szafka z najładniejszym znaczkiem w dziecięcej szatni, pierwszeństwo w kolejce po mikołajkową paczkę...No generalnie wydaje się jej, że z jakichś bliżej nieokreślonych przyczyn powinna być uprzywilejowana i witana rozwinięciem czerwonego dywanu jak na oscarowej gali. Dyrekcja placówki rozważa nawet zakup takiego dywanu - żeby połechtać jej ego i mieć wreszcie choć trochę świętego spokoju.

10) Matka "A Dajcie Wy Mi Wszyscy Święty Spokój !". Ciemne okulary, czarny płaszcz, naciągnięty głęboko na twarz kaptur albo kapelusz z szerokim rondem. Całą swoją postawą i zachowaniem informuje otoczenie, że chce być incognito i że nie przyszła się tu z nikim zaprzyjaźniać. Kiedy już odstawi dziecko w odpowiednie miejsce, przemyka pod ścianami niczym cień - by przypadkiem nie wpaść na kogoś , z kim trzeba będzie wymieniać grzecznościowe uwagi o pogodzie. Chce mieć święty spokój - i najchętniej wszelkie kontakty z przedszkolem utrzymywałaby jedynie zdalnie : ze swojej bezpiecznej , opancerzonej bazy.

11) Matka symulantka.  Podczas gdy dzieci czasami udają chorobę, by nie iść do przedszkola - ona z kolei symuluje pełne zdrowie swojej pociechy i posyła je tam nawet z zielonym gilem do pasa, gruźliczym kaszlem i gorączką. Próbuje wmawiać wszystkim wokół, że to przez pyłki, roztocza albo inwazję kosmitów. Zaraża chorobami - a ZRAŻA całkowitym brakiem odpowiedzialności.

 ***

Jeśli o mnie chodzi - jestem numerem 10 ;)

Kolej na Ciebie ;)
Przyznaj się - który typ matki najbardziej do Ciebie pasuje ?
A może chciałabyś dodać jeszcze jakiś , o którym zapomniałam ?