Mówię stanowcze "NIE" staruszkom - niedoszłym kidnaperkom, które grożą
dziecku porwaniem. Nie zgadzam się też na to, żeby obca baba tarmosiła
mojego synka za jego "rozkoszne policzki" albo ładowała mu do rączki
jakieś niewiadomego pochodzenia łakocie bez pytania mnie o zgodę. Skoro
do dorosłej nieznajomej osoby nie podchodzi się na ulicy, by ją wbrew
jej woli obmacać, postraszyć albo nakarmić cukierkami - to dlaczego
niektórzy nie potrafią podobnej zasady stosować również wobec cudzych
dzieci?!
![]() |
| źródło grafiki : www.istockphotos.com |
NIE RÓB TEGO mojemu dziecku !
1. Nie strasz, że je zabierzesz !
Spacerujemy sobie po parku w bardzo przyjemny, słoneczny dzień. Jest nam
wręcz sielsko i anielsko - wokół nas w końcu złota polska jesień ! -
dopóki zza jednego z drzew nie wyłania się czarny charakter tej
historii...
Staruszka. Na oko nieszkodliwa i poczciwa - ale kiedy mija biegnącego alejką Bąbla, nagle rzuca w jego kierunku pewien (pseudo)żarcik.
"Nie biegaj tak szybko, bo Cię zabiorę mamie!"
Na te słowa Młody staje jak wryty - a potem odwraca się i pędzi w moim kierunku, jakby go z procy wystrzelili.
"Mamo, ta pani chce mnie zabrać!" - dyszy bliski płaczu i niebezpiecznie wykrzywia usta w podkówkę.
"Nie ma pani nic innego do roboty poza straszeniem cudzych dzieci?" - pytam zaczepnie, bo w takich sytuacjach jakoś przymykanie oka na sędziwy wiek nie leży w mojej naturze.
"Przecież tylko sobie żartowałam." - obrusza się babcia - "To już nawet pośmiać się człowiekowi nie wolno?"
No takie to było śmieszne, że aż boki zrywać. Zwłaszcza dla mojego nie znającego się na żartach czterolatka, u którego dobry nastrój już dawno diabli wzięli - i który jeszcze następnego dnia nie przestaje wypytywać mnie, dlaczego ta pani z parku chciała go ze sobą porwać...
Staruszka. Na oko nieszkodliwa i poczciwa - ale kiedy mija biegnącego alejką Bąbla, nagle rzuca w jego kierunku pewien (pseudo)żarcik.
"Nie biegaj tak szybko, bo Cię zabiorę mamie!"
Na te słowa Młody staje jak wryty - a potem odwraca się i pędzi w moim kierunku, jakby go z procy wystrzelili.
"Mamo, ta pani chce mnie zabrać!" - dyszy bliski płaczu i niebezpiecznie wykrzywia usta w podkówkę.
"Nie ma pani nic innego do roboty poza straszeniem cudzych dzieci?" - pytam zaczepnie, bo w takich sytuacjach jakoś przymykanie oka na sędziwy wiek nie leży w mojej naturze.
"Przecież tylko sobie żartowałam." - obrusza się babcia - "To już nawet pośmiać się człowiekowi nie wolno?"
No takie to było śmieszne, że aż boki zrywać. Zwłaszcza dla mojego nie znającego się na żartach czterolatka, u którego dobry nastrój już dawno diabli wzięli - i który jeszcze następnego dnia nie przestaje wypytywać mnie, dlaczego ta pani z parku chciała go ze sobą porwać...
2. Nie częstuj niczym bez pytania mnie o zgodę !
Temat rzeka... Pani w sklepie... Kobieta na placu zabaw... Jakieś zupełnie
randomowe, przypadkowe osoby w miejscach dedykowanych rodzinom z
dziećmi...Serio - nie musicie dokarmiać czyichś pociech czekoladą,
chipsami i Coca-Colą ! Nie wiecie przecież , czy dziecko nie jest na coś
uczulone. Nie wiecie też, czy już zjadło normalny posiłek - i czy w
związku z tym wolno proponować mu jakiś średnio wartościowy zapychacz.
Każdy rodzic powinien decydować sam, co i w jakich ilościach może jeść
jego dziecko. Więc błagam Was - nie uszczęśliwiajcie nikogo na siłę i
zostawcie swoje chrupki czy cukierki dla siebie ! (Niech Wam w biodra idą ;) )
3. Nie tarmoś za "rozkoszne policzki" i nie całuj na siłę !
Stoimy w kolejce w supermarkecie. Przed nami następna pani w wieku średnim bardziej zaawansowanym - co chwilę zerka w kierunku Bąbla,
puszcza mu oczka, stroi do niego jakieś miny. Początkowo całkiem to
sympatyczne - z czasem natomiast robi się ciut męczące i kłopotliwe. A w
zupełny szok wbija nas sytuacja, kiedy po zakończonych zakupach
wspomniana kobieta zaczyna tarmosić naszego synka za policzek z
okrzykiem : "Jaki on przesłodki !" - i jednocześnie usiłuje go w ten
policzek pocałować (!)
(Na szczęście Młody wyrywa się z jej objęć i wieje, gdzie pieprz rośnie - a ja myślę sobie, że lekcje samoobrony przydałyby się już nie tylko w konfrontacji z typami spod ciemnej gwiazdy...)
(Na szczęście Młody wyrywa się z jej objęć i wieje, gdzie pieprz rośnie - a ja myślę sobie, że lekcje samoobrony przydałyby się już nie tylko w konfrontacji z typami spod ciemnej gwiazdy...)
4. Nie wmawiaj, że różowy jest tylko dla dziewczynek !
O takiej sytuacji pisałam całkiem niedawno na naszym Facebooku. Bąbel
wybrał sobie na stoisku różowego kaktusa - natomiast ekspedientka za
wszelką cenę usiłowała wyperswadować mu ten wybór jako "zbyt dziewczęcy"
(tudzież "za mało męski").
Jak bardzo cieszę się i jak ogromnie jestem wdzięczna, że we własnym dzieciństwie nie spotkałam nikogo, kto próbowałby mnie tak płciowo naprostować ! W przeciwnym razie pewnie nie nauczyłabym się tak wspaniale wspinać po drzewach; nie miałabym tyle frajdy podczas zabaw z moimi kuzynami w wojsko, kowbojów i policjantów ! Pewnie przez całą wczesną młodość przebierałabym swoje lalki Barbie w kolejne falbaniaste kiecki albo mieszała wyimaginowaną zupę w plastikowym garze - a przyznam szczerze, że żadna z tych czynności jakoś szczególnie mnie nie pociągała ;)
I dlatego niezmiennie jestem zdania - że zabawki i zabawy nie mają płci ! A jeśli Bąbel ma ochotę wozić w wózku lalkę bobasa albo postawić sobie w pokoju lampkę w kształcie jednorożca - absolutnie nie będę stawała na przeszkodzie jego poczynaniom ;)
Jak bardzo cieszę się i jak ogromnie jestem wdzięczna, że we własnym dzieciństwie nie spotkałam nikogo, kto próbowałby mnie tak płciowo naprostować ! W przeciwnym razie pewnie nie nauczyłabym się tak wspaniale wspinać po drzewach; nie miałabym tyle frajdy podczas zabaw z moimi kuzynami w wojsko, kowbojów i policjantów ! Pewnie przez całą wczesną młodość przebierałabym swoje lalki Barbie w kolejne falbaniaste kiecki albo mieszała wyimaginowaną zupę w plastikowym garze - a przyznam szczerze, że żadna z tych czynności jakoś szczególnie mnie nie pociągała ;)
I dlatego niezmiennie jestem zdania - że zabawki i zabawy nie mają płci ! A jeśli Bąbel ma ochotę wozić w wózku lalkę bobasa albo postawić sobie w pokoju lampkę w kształcie jednorożca - absolutnie nie będę stawała na przeszkodzie jego poczynaniom ;)
5. Nie nazywaj go "niegrzecznym" - i już Ci tłumaczę , dlaczego.
Wychodzę z założenia, że generalnie dzieci są "grzeczne". To ich
zachowanie czasami bywa niewłaściwe - zbyt impulsywne, agresywne,
nieadekwatne do sytuacji, wynikające z braku umiejętności poradzenia
sobie z niektórymi emocjami. W tym wieku to zupełnie normalne! - a
więc staram się nie przekładać jakiegoś jednorazowego incydentu na
całokształt naszych relacji.
Jeśli
moje dziecko postępuje niewłaściwie - to "niegrzeczne" jest jego
ZACHOWANIE, a nie ono samo. Warto umieć te dwie rzeczy rozróżniać - bo
inaczej można (zupełnie przypadkiem lub w pełni świadomie) wpoić dziecku
bardzo krzywdzące przekonania na temat jego osoby i podkopać to wątłe
poczucie własnej wartości, które tak naprawdę dopiero zaczyna się
budować...
Poza wszystkim :
uwierz, że sama zwrócę mu uwagę - bo nie jestem jedną z tych bezkrytycznie nastawionych i roszczeniowych mamusiek, które czasami
faktycznie aż się proszą o zewnętrzną, postronną motywację ;) !
Was też wyżej wymienione sytuacje tak irytują ?
***
Istnieje wprawdzie afrykańskie powiedzenie, że
" Trzeba całej wsi, żeby wychować dziecko "...
Ale nie uważacie, że niektórzy ludzie traktują je zbyt dosłownie ?
Was też wyżej wymienione sytuacje tak irytują ?
Czy może należycie do grona szczęśliwców - i nigdy nie mieliście z nimi do czynienia ?



