Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzina. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 kwietnia 2021

"Jesteśmy rodziną" - biologiczną, adopcyjną, zastępczą, 2+1, wielodzietną, tęczową, patchworkową... - ale najważniejsze, że się kochamy!

 "Tym,co łączy rodzinę, nie są więzy krwi.
To szacunek i miłość, z którymi towarzyszymy najbliższym
w ich życiowych wyborach."

***

Przepiękne ilustracje i jeszcze piękniejsze przesłanie. Mało słów - a jednak tak wiele wartościowej i ponadczasowej treści! Książka "Jesteśmy rodziną" od Wydawnictwa Nasza Księgarnia pokazuje nam na przykładzie różnych gatunków zwierząt, że nie ma jednego właściwego, słusznego modelu rodziny, który byłby uniwersalny dla wszystkich. Myślę, że wielu ludzi powinno wziąć sobie tę naukę głęboko do serca - i po prostu skupić się na własnej rodzinie, zamiast oceniać cudze wybory, style życia czy metody wychowawcze.


Autor wyszczególnia tu rodziny z jednym dzieckiem, z większą liczbą potomstwa - a także takie, w których wychowaniem dziecka zajmuje się z jakichś przyczyn tylko jedno z rodziców. Oprócz tego mowa jest również o rodzinach adopcyjnych oraz rodzinach, w których dziecko ma dwóch tatusiów lub dwie mamy. Zdaję sobie sprawę, że w Polsce spora część społeczeństwa jeszcze do takiej tematyki nie dojrzała (lub wręcz jest do niej wrogo i agresywnie nastawiona) - jednak takie sytuacje też się zdarzały, zdarzają i zdarzać będą, pomimo usilnych prób zaklinania rzeczywistości przez skrajnie prawicowe środowiska.

Poza wszystkimi powyższymi kwestiami, członkowie rodzin różnią się od siebie także wyglądem,temperamentem, ulubionymi sposobami spędzania wolnego czasu oraz relacjami, jakie panują pomiędzy nimi. Jedni są ze sobą bardzo blisko - inni trzymają się nieco na dystans. Jedni uwielbiają aktywność, ekstremalne sporty i podróże - inni to typowi domatorzy, którzy nie potrzebują dodatkowej adrenaliny. Jedni to wycofani, spokojni introwertycy - natomiast w innych aż kipi energia i nieustannie buzują silne emocje. Najważniejszą rzeczą jest, by postarać się te różnice zaakceptować, wzajemnie się wspierać i nie próbować zmieniać drugiego człowieka na siłę...

Paradoksalnie, tę wspaniałą książeczkę poleciłabym przede wszystkim dorosłym! Ku refleksji - ponieważ to oni mają najczęściej dużo do powiedzenia na temat innych ludzi, ich życiowej drogi i tego, czy ktoś mieści się w określonych, sztucznie narzuconych "standardach". Dzieci natomiast czerpią z całej tej różnorodności pełnymi garściami i przyjmują wszelkie różnice zupełnie naturalnie. Często nawet kompletnie nie zwracają na nie uwagi - aż do momentu, kiedy dorośli w ich otoczeniu nie zaczną sączyć nagromadzonego w sobie jadu...

 
"Jesteśmy rodziną"
Wydawnictwo Nasza Księgarnia 
tekst i ilustracje: Sandro Natalini
stron: 32 / wiek: 0-6 


piątek, 21 września 2018

NIE RÓB TEGO mojemu dziecku !

Mówię stanowcze "NIE" staruszkom - niedoszłym kidnaperkom, które grożą dziecku porwaniem. Nie zgadzam się też na to, żeby obca baba tarmosiła mojego synka za jego "rozkoszne policzki" albo ładowała mu do rączki jakieś niewiadomego pochodzenia łakocie bez pytania mnie o zgodę. Skoro do dorosłej nieznajomej osoby nie podchodzi się na ulicy, by ją wbrew jej woli obmacać, postraszyć albo nakarmić cukierkami - to dlaczego  niektórzy nie potrafią podobnej zasady stosować również wobec cudzych dzieci?!

wychowanie - rodzina - mama - dziecko - parenting - blog parentingowy - blog rodzicielski - macierzyństwo
źródło grafiki : www.istockphotos.com

NIE RÓB TEGO mojemu dziecku !  

 1. Nie strasz, że je zabierzesz !

Spacerujemy sobie po parku w bardzo przyjemny, słoneczny dzień. Jest nam wręcz sielsko i anielsko - wokół nas w końcu złota polska jesień ! - dopóki zza jednego z drzew nie wyłania się czarny charakter tej historii...

Staruszka. Na oko nieszkodliwa i poczciwa - ale kiedy mija biegnącego alejką Bąbla, nagle rzuca w jego kierunku pewien (pseudo)żarcik.

"Nie biegaj tak szybko, bo Cię zabiorę mamie!"

Na te słowa Młody staje jak wryty - a potem odwraca się i pędzi w moim kierunku, jakby go z procy wystrzelili.

"Mamo, ta pani chce mnie zabrać!" - dyszy bliski płaczu i niebezpiecznie wykrzywia usta w podkówkę.

"Nie ma pani nic innego do roboty poza straszeniem cudzych dzieci?" - pytam zaczepnie, bo w takich sytuacjach jakoś przymykanie oka na sędziwy wiek nie leży w mojej naturze.

"Przecież tylko sobie żartowałam." - obrusza się babcia - "To już nawet pośmiać się człowiekowi nie wolno?"

No takie to było śmieszne, że aż boki zrywać. Zwłaszcza dla mojego nie znającego się na żartach czterolatka, u którego dobry nastrój już dawno diabli wzięli - i który jeszcze następnego dnia nie przestaje wypytywać mnie, dlaczego ta pani z parku chciała go ze sobą porwać...

2. Nie częstuj niczym bez pytania mnie o zgodę !

Temat rzeka... Pani w sklepie... Kobieta na placu zabaw... Jakieś zupełnie randomowe, przypadkowe osoby w miejscach dedykowanych rodzinom z dziećmi...Serio - nie musicie dokarmiać czyichś pociech czekoladą, chipsami i Coca-Colą ! Nie wiecie przecież , czy dziecko nie jest na coś uczulone. Nie wiecie też, czy już zjadło normalny posiłek - i czy w związku z tym wolno proponować mu jakiś średnio wartościowy zapychacz. Każdy rodzic powinien decydować sam, co i w jakich ilościach może jeść jego dziecko. Więc błagam Was - nie uszczęśliwiajcie nikogo na siłę i zostawcie swoje chrupki czy cukierki dla siebie ! (Niech Wam w biodra idą ;) ) 

 3. Nie tarmoś za "rozkoszne policzki" i nie całuj na siłę !

Stoimy w kolejce w supermarkecie. Przed nami następna pani w wieku średnim bardziej zaawansowanym - co chwilę zerka w kierunku Bąbla, puszcza mu oczka, stroi do niego jakieś miny. Początkowo całkiem to sympatyczne - z czasem natomiast robi się ciut męczące i kłopotliwe. A w zupełny szok wbija nas sytuacja, kiedy po zakończonych zakupach wspomniana kobieta zaczyna tarmosić naszego synka za policzek z okrzykiem : "Jaki on przesłodki !" - i jednocześnie usiłuje go w ten policzek pocałować (!)

(Na szczęście Młody wyrywa się z jej objęć i wieje, gdzie pieprz rośnie - a ja myślę sobie, że lekcje samoobrony przydałyby się już nie tylko w konfrontacji z typami spod ciemnej gwiazdy...)

wychowanie - rodzina - mama - dziecko - parenting - blog parentingowy - blog rodzicielski - macierzyństwo
źródło grafiki : www.mbtskoudsalg.com

 4. Nie wmawiaj, że różowy jest tylko dla dziewczynek !

O takiej sytuacji pisałam całkiem niedawno na naszym Facebooku. Bąbel wybrał sobie na stoisku różowego kaktusa - natomiast ekspedientka za wszelką cenę usiłowała wyperswadować mu ten wybór jako "zbyt dziewczęcy" (tudzież "za mało męski").

Jak bardzo cieszę się i jak ogromnie jestem wdzięczna, że we własnym dzieciństwie nie spotkałam nikogo, kto próbowałby mnie tak płciowo naprostować ! W przeciwnym razie pewnie nie nauczyłabym się tak wspaniale wspinać po drzewach; nie miałabym tyle frajdy podczas zabaw z moimi kuzynami w wojsko, kowbojów i policjantów ! Pewnie przez całą wczesną młodość  przebierałabym swoje lalki Barbie w kolejne falbaniaste kiecki albo mieszała wyimaginowaną zupę w plastikowym garze - a przyznam szczerze, że żadna z tych czynności jakoś szczególnie mnie nie pociągała ;)

I dlatego niezmiennie jestem zdania - że zabawki i zabawy nie mają płci ! A jeśli Bąbel ma ochotę wozić w wózku lalkę bobasa albo postawić sobie w pokoju lampkę w kształcie jednorożca - absolutnie nie będę stawała na przeszkodzie jego poczynaniom ;) 

 5. Nie nazywaj go "niegrzecznym" - i już Ci tłumaczę , dlaczego.

Wychodzę z założenia, że generalnie dzieci są "grzeczne". To ich zachowanie czasami bywa niewłaściwe - zbyt impulsywne, agresywne, nieadekwatne do sytuacji, wynikające z braku umiejętności poradzenia sobie z niektórymi emocjami. W tym wieku  to zupełnie normalne!  - a więc staram się nie przekładać jakiegoś jednorazowego incydentu na całokształt naszych relacji. 

Jeśli moje dziecko postępuje niewłaściwie - to "niegrzeczne" jest jego ZACHOWANIE, a nie ono samo. Warto umieć te dwie rzeczy rozróżniać - bo inaczej można (zupełnie przypadkiem lub w pełni świadomie) wpoić dziecku bardzo krzywdzące przekonania na temat jego osoby i podkopać to wątłe poczucie własnej wartości, które tak naprawdę dopiero zaczyna się budować...

Poza wszystkim : uwierz, że sama zwrócę mu uwagę - bo nie jestem jedną z tych bezkrytycznie nastawionych i roszczeniowych mamusiek, które czasami faktycznie aż się proszą o zewnętrzną, postronną motywację ;) !

***

Istnieje wprawdzie afrykańskie powiedzenie, że 
" Trzeba całej wsi, żeby wychować dziecko "...
  
 Ale nie uważacie, że niektórzy ludzie traktują je zbyt dosłownie ? 

Was też wyżej wymienione sytuacje tak irytują ?
Czy może należycie do grona szczęśliwców - i nigdy nie mieliście z nimi do czynienia ? 










poniedziałek, 23 października 2017

Zamiast do centrum handlowego - zabieram dziecko...do lasu !


Z lasem związane są wszystkie moje najmilsze wspomnienia z dzieciństwa. 

Wspólne wyprawy z rodzicami i dziadkami na grzyby. Maliny i jeżyny zjadane prosto z krzaczka. Napełnianie wiklinowych koszyków mikroskopijnymi jagodami, które barwiły palce jak  najprawdziwszy atrament...Od samego początku zależało mi, żeby nasz Bąbel miał z lasem podobne, przyjemne skojarzenia - dlatego mając do wyboru weekend spędzony w centrum handlowym albo na łonie natury, praktycznie zawsze decydujemy się na tę drugą opcję. 

Być może uznacie nas za dziwaków - ponieważ akurat las nie należy aktualnie do zbyt częstych kierunków rodzinnych podróży. Jednak mamy swoje niezbite argumenty i prawdziwego leśnego fioła - który nawet dziecięce czapki, szaliki i inne jesienne akcesoria każe kompletować nam w taki sposób, by się jednoznacznie z lasem kojarzyły i by przeważały wśród nich najróżniejsze leśne motywy :) 

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer
 
Kontakt z przyrodą jest zawsze w cenie !   

Zwłaszcza w obecnych czasach, kiedy coraz mniej jest na świecie takich prawdziwych enklaw ciszy i harmonii - przekształconych przez człowieka jedynie w minimalnym stopniu oraz stanowiących ostoję dla wielu rzadkich roślin i zwierząt. 

Obawiam się, że już za kilka czy kilkanaście lat nasze dzieci będą mogły podziwiać niektóre  gatunki jedynie w obrazkowych książeczkach i atlasach przyrodniczych - więc dopóki mamy okazję oglądać to wszystko na własne oczy i odbywać personalne spotkania z zającem, sarną czy jeżem, zdecydowanie warto z tej sposobności korzystać...

...A przy okazji - uczyć dziecko szacunku dla środowiska.  

Kształtować w nim właściwe, proekologiczne postawy. Tłumaczyć i pokazywać na własnym przykładzie, jak powinniśmy zachowywać się w lesie - jakich zasad przestrzegać i co robić, by czerpać pełnymi garściami ze wszystkich dobrodziejstw, a jednocześnie nie zakłócać spokoju jego mieszkańców. 

Niestety, czasami zdarza się nam trafiać również na totalne antywzorce. Dzikie wysypiska, hałdy śmieci usypane na leśnych polanach, rzucone w trawę puszki i papierki. Ale to też jest jakaś okazja, żeby dziecko uwrażliwić - a kilkulatek doskonale już takie rzeczy ogarnia i rozumie. 

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer
 
czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

Las to najlepsza ścieżka sensoryczna !     

Może niekoniecznie dla małych stópek (bo chyba nikt nie zdecyduje się puścić tam dziecka boso ) - ale dla niewielkich rączek już jak najbardziej :) Pomyślcie sobie tylko...Szorstka kora drzew, mięciutki mech, szeleszczące i kruszące się w dłoniach jesienne liście, kasztany idealnie gładkie w środku i kłujące na zewnątrz...Wszelkie możliwe faktury i powierzchnie - niesamowicie atrakcyjne dla dziecka i zróżnicowane w dotyku.

 W lesie możecie oddychać naprawdę pełną piersią - 

zarówno dosłownie, jak i w przenośni!  Powietrze jest tam rześkie, czystsze niż gdziekolwiek indziej, wypełnione naturalnymi olejkami eterycznymi. Przesycone zapachem świerków, jodeł oraz sosen - a nie od dziś wiadomo, że wszystkie powyższe działają antybakteryjnie, przeciwwirusowo i wykrztuśnie, a także stymulują oraz wzmacniają układ odpornościowy. 

Otoczenie zieleni i roślin działa relaksująco i odprężająco  - 

i nie jest to informacja wyssana z palca, lecz poparta wynikami licznych badań naukowych. Zawsze w duchu śmiałam się z osób, które praktykowały przytulanie się do drzew, żeby czerpać z nich jakąś tajemną moc i energię. A tymczasem - nasz Bąbel kiedyś zupełnie sam i przez nikogo nie inspirowany podszedł do drzewa i objął je ramionami. Na pytanie, dlaczego - odpowiedział po prostu: "Bo ja bardzo lubię drzewa". Od tamtej pory również my nabraliśmy do wiekowych dębów i młodych brzózek jeszcze większej sympatii :)

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

W lesie maluszek się męczy - i wbrew pozorom, jest to ogromna zaleta.

Dziecko zmęczone i odpowiednio "wybiegane" - to również lepszy apetyt i twardszy, niczym niezmącony sen w nocy. A przy tak zatrważających statystkach dotyczących aktywności fizycznej dzieci i młodzieży - każda forma ruchu jest jak najbardziej potrzebna, wskazana i mile widziana.  

Wyprawa do lasu jest jedną z najbardziej ekonomicznych rozrywek, 

jakie możemy sobie rodzinnie zafundować. Tak naprawdę wystarczy zabrać ze sobą kanapki i termos z gorącą herbatą. W bardzo prosty i niskobudżetowy sposób budujemy wzajemne relacje, spędzamy wspólnie czas i wymyślamy całe mnóstwo tematycznych zabaw. Nie wyobrażam sobie robić tego samego podczas całego dnia w męczącej, głośnej i zatłoczonej galerii handlowej. Zdecydowanie wolę, żeby  nasz synek wiedział, czym jest szelest liści  pod butami, stukot dzięcioła oraz babie lato - niż  znał  na pamięć  nazwy i logotypy wszystkich popularnych sieciówek ;)

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer


czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

W czasie naszych jesiennych spacerów po lesie towarzyszą nam 
dziecięce nakrycia głowy ze sklepu Super-Czapki.pl. 

Szczególnie polubiliśmy się z modelem Pupill FOX - stylizowanym na uroczego liska. Czapka jest dość gruba i ciepła - idealna na chłodniejsze jesienne i zimowe dni - a jednocześnie posiada też bawełnianą, oddychającą podszewkę. (Dzięki temu główka dziecka nie poci się tak, jak to często bywa w przypadku czapek z podszewką polarową.)

Dodatkowo została opisana przez producenta jako 'soft touch' - i dotykając jej, trudno się z tym oznaczeniem nie zgodzić. Jest naprawdę milutka, delikatna i miękka - i na szczęście w niczym nie kojarzy się z pewnymi szorstkimi, drapiącymi czapami, które do tej pory wspominam jako koszmar własnego dzieciństwa ;) Gdybym sama miała taką kilkanaście lat temu - na pewno nie ściągałabym jej z głowy tuż po wyjściu z domu, kiedy tylko rodzice tracili mnie z oczu ;)

Dzięki uprzejmości Zespołu sklepu Super-Czapki.pl - 
mam dla Was specjalny kod rabatowy : NASZEBABELKOWO
uprawniający do 10% zniżki na nową kolekcję (produkty nieprzecenione) .

Kod obowiązuje do 31 października 2017 -
więc spieszcie się i korzystajcie, zanim zaskoczy Was naprawdę zimna i wietrzna pogoda :)

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

czapki dziecięce jesień zima 2017/2018 - moda dziecięca - las - spacer

środa, 30 sierpnia 2017

Tablica motywacyjna dla dziecka DIY + gotowy plik do druku.


Wielokrotnie spotkałam się ze świetnymi opiniami innych rodziców na temat cudownego wynalazku, jakim są tak zwane "tablice motywacyjne" dla dzieci. 

Przyznam szczerze, że początkowo podchodziłam do tej kwestii dość sceptycznie. Wypróbowałam już tyle różnych metod nakłonienia Bąbla do entuzjastycznej współpracy - że trudno mi było uwierzyć, iż taka motywacyjna tablica może cokolwiek zdziałać w jego przypadku ;) 

Prawda jest taka, że nasz synek ma w sobie wyjątkowe pokłady uporu - i niezbyt chętnie przystaje na jakiekolwiek wymagania, jakie się wobec niego stawia. W trakcie prób wyegzekwowania od niego realizacji pewnych dziecięcych obowiązków potrafi przejść w ułamku sekundy od łagodnych negocjacji do totalnej histerii - a kończy się najczęściej tak, że trzaska drzwiami i zamyka się w swoim pokoju, obrażony na cały sprzymierzony przeciwko niemu świat ;)



Mimo wszystko postanowiłam spróbować - a świetnym pretekstem okazał się dla mnie początek naszej przygody z przedszkolem. Wytłumaczyłam Juniorowi , że w przedszkolu trzeba pojawiać się na określoną godzinę - a więc codzienna poranna rutyna musi odbywać się szybciej i sprawniej, niż miało to miejsce do tej pory.

Bąbel wie też, że jako przedszkolak powinien być już coraz bardziej samodzielny - i radzić sobie z ubieraniem, jedzeniem czy sprzątaniem zabawek we własnym zakresie (jedynie z ewentualną niewielką pomocą dorosłych).  
  
ELEMENTY, KTÓRE ZNALAZŁY SIĘ 
NA NASZEJ TABLICY MOTYWACYJNEJ

1) Tabelka z codziennymi czynnościami - 

podzielona na siedem dni tygodnia i sześć zadań, 
które do tej pory najczęściej trafiały na opór ze strony synka.  

Występuje tu między innymi niezbyt lubiane przeze mnie sformułowanie "jestem grzeczny" -
ale między sobą ustaliliśmy mniej więcej, co ono oznacza, 
a trudno byłoby rozpisać to określenie bardziej szczegółowo na takiej małej przestrzeni. 


2) Kartonik z kolorowymi pinezkami do wbijania -

Każde zrealizowane zadanie -
to jedna pinezka, przypięta przez Bąbla do korkowej tablicy w stosownym miejscu.  

Jeśli w danym dniu uda mu się zebrać wszystkie pinezki - 
dostaje od nas jakiś drobiazg w postaci naklejki, 
pieczątki albo dodatkowej bajki na dobranoc.



3) "Koło fortuny" - 

Jeżeli zbiory pinezek w ciągu całego tygodnia okazują się naprawdę owocne -
Bąbel kręci papierowym kołem, oznaczonym cyferkami od 1 do 8.  

Znajdująca się obok żółta strzałka wskazuje pole, na którym zatrzymało się koło.



4) Papierowe kopertki - schowki z nagrodami.

Następnie zaglądamy do kopertki oznaczonej wylosowaną cyfrą -
i znajdujemy w niej nagrodę w postaci wyjścia na lody, jakiejś drobnej zabawki lub książeczki,
pieniążka do skarbonki albo wspólnej wizyty w ulubionej Bąblowej sali zabaw. 



Aktualnie mija u nas drugi tydzień wspomagania się tą tablicą motywacyjną - i póki co efekty są naprawdę zadowalające. Młody chętniej podejmuje się sprzątania swoich zabawek, nie marudzi podczas jedzenia i mycia zębów, a nawet zaczął sam zakładać wszystkie części odzieży (podczas gdy wcześniej najchętniej ograniczał się jedynie do spodni i skarpetek ;) ) Nagle okazało się, że buty, bluzy i koszulki również nie stanowią dla niego problemu - i że (tak jak podejrzewałam) wcześniejsze opory wcale nie wynikały z braku umiejętności ;) Także polecam, jeśli również macie w domu takiego małego buntownika ;) 

***

Jeżeli chcielibyście skorzystać z naszej tabelki -
zapraszam serdecznie :)

Poniżej możecie pobrać ją w formie pliku jpg ,  
natomiast ---->>>> TUTAJ jest dostępna jako pdf

sobota, 1 kwietnia 2017

20 pomysłów, jak zamienić wiosenny spacer z dzieckiem w niesamowitą przygodę.

Dla małego dziecka każdy spacer jest ogromnym wyzwaniem, przygodą i wyprawą w nieznane. Jednak z czasem te same trasy i zabawy nudzą się nawet najbardziej wytrwałemu i ciekawemu świata maluszkowi. Dzisiaj o tym, co można zrobić, żeby urozmaicić sobie wiosenny spacer z dzieckiem. Niby oczywiste - a jednak warto mieć taką ściągawkę, żeby o czymś nie zapomnieć ;)

1. Szukajcie pierwszych oznak wiosny...z "listą rzeczy zaginionych". 

Przygotujcie specjalną kartę z obrazkami. Niech umieszczone na niej miniaturki przedstawiają wszystko to, co kojarzy się z wiosną - albo z konkretnym miejscem Waszego wiosennego spaceru. Mogą to być na przykład roślinki, zwierzęta, owady lub zjawiska atmosferyczne. Potem po prostu szukajcie na Waszej trasie rzeczy, które znajdują się na rysunkach. (Wygrywa ten, kto znajdzie najwięcej ;) ) 

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem
  
wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

2. Weźcie ze sobą mapę prowadzącą do ukrytego skarbu - albo wyłówcie z rzeki list w butelce. 

Oczywiście list trzeba najpierw do tej rzeki podrzucić, a mapę i skarb odpowiednio spreparować ;) Jest z tym trochę zachodu, brodzenia w rzecznym mule, oganiania się od krwiożerczych pijawek - ale zawsze można pozostawić to zadanie mężczyźnie, a radość dziecka na widok takiego tajemniczego znaleziska jest po prostu bezcenna :)

3. Bawcie się w podchody, rysując strzałki patykiem na ziemi albo kredą na korze drzew.

Alternatywą dla takiej tradycyjnej zabawy będzie też pozostawienie taty na środku parku z telefonem - oraz ucieczka z dzieckiem i zegarkiem wyposażonym w GPS (o naszym sprzęcie pisałam Wam tutaj - i muszę powiedzieć, że bardzo często wykorzystujemy go właśnie do takiej zabawy).

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem
zdjęcie: Internet

4. Wykorzystajcie środki komunikacji publicznej - autobus, tramwaj albo pociąg.

Być może trudno w to uwierzyć, ale nasz Bąbel dopiero w ubiegłym tygodniu po raz pierwszy przejechał się ze mną autobusem. Do tej pory zawsze podróżowaliśmy wyłącznie na piechotę albo samochodem - ale w końcu stwierdziłam, że taka trasa w komunikacji publicznej też może mieć dla trzylatka swój niewątpliwy urok :)

5. Zróbcie sobie "wycieczkę tematyczną", jak prawdziwi turyści :)

My na przykład ostatnio wybraliśmy się na wyprawę...tropami służb mundurowych. Poszliśmy obejrzeć radiowozy zaparkowane pod posterunkiem policji, potem jeszcze pokazy wozów strażackich w remizie, a na koniec...odwiedziliśmy Bąblowego wujka, pracującego w Służbie Leśnej.

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

6. Urządźcie piknik z przysmakami przygotowanymi wspólnie z dzieckiem.

Kanapki, sałatki, wiosenne koktajle.  Pakujecie to wszystko w piknikowy koszyk, wybieracie sobie jakieś malownicze miejsce na łonie natury - i organizujecie imprezę, jakiej niejeden z Waszych znajomych mógłby Wam pozazdrościć ;)

7. Kiedy zrobi się naprawdę ciepło, biegajcie na boso...

...po trawie, piasku albo kałużach (najpierw KONIECZNIE sprawdźcie, czy nie ma tam niebezpiecznych, ostrych przedmiotów, którymi można się skaleczyć).

8. Odwiedźcie miejsce, w którym nigdy jeszcze nie byliście.

I wcale nie musi to być ono bardzo odległe, położone wiele kilometrów od domu. Czasami wystarczy jakiś rzadko odwiedzany zakątek parku, plaża nad pobliskim jeziorem albo gospodarstwo agroturystyczne, w którym można wziąć udział w karmieniu zwierząt.

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

9. Znajdźcie kawałek przestrzeni , na której można puszczać latawce. 

Ale najpierw namówcie tatę, żeby Wam taki latawiec zmontował - bo kupny to nie to samo, a wspólne dekorowanie go powiewającymi na wietrze wstążkami to fajne doświadczenie dla całej Waszej rodziny.
 
10. Zacznijcie jazdę na rowerku biegowym lub trójkołowym.

O tak ! Biegówka do tej pory używana była przez Bąbla głównie w domu - a teraz wreszcie doczekała się swojej wiosennej premiery na parkowych ścieżkach.  Trójkołowca natomiast mamy już drugiego, ponieważ pierwszy tak się wyeksploatował na naszych polnych wiejskich drogach, że aż wstyd było się z nim w dalszym ciągu pokazywać ;)

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

11. Zdobądźcie razem jakiś okoliczny szczyt.

W naszym przypadku - Góra Ślęża, położona około 30 kilometrów od Wrocławia. Miejsce idealne dla rodzin z dziećmi - pod warunkiem, że wybierzecie łagodny żółty szlak od strony Przełęczy Tąpadła, który wiele osób pokonywało nawet z dziecięcym wózkiem. (NIE od strony Wieżycy - Boże broń! ;) )

12. Zasadźcie wspólnie drzewko, kwiaty albo inną roślinkę - i obserwujcie, jak się rozwija.

Ja akurat zupełnie nie mam ręki do kwiatów doniczkowych - i dlatego z naszego mieszkania usunęliśmy nawet kilka karłowatych kaktusów ;) Ale na dworze faktycznie zasadziliśmy kilka roślinek w ogrodzie Bąblowych pradziadków - więc regularnie o nie dbamy i podlewamy je z plastikowej konewki ;)

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

 13. Zamalujcie kredą osiedlowy asfalt.

I miejcie nadzieję, że żaden nadgorliwy sąsiad nie doniesie na Was do zarządu spółdzielni ;) 

14. Poszukajcie kamieni o ciekawych kształtach - i pomalujcie je farbkami.

Bądźcie przy tym w stanie podwyższonej gotowości i tłumaczcie bezustannie : "Kamienie nie są do rzucania. Można nimi zrobić krzywdę / wybić szybę / uszkodzić auta stojące na parkingu."

15. Róbcie wianki z kwiatów i puszczajcie je na wodzie.

Najlepiej poczekajcie z tym, aż zakwitną mlecze - ale zaopatrzcie się też w jakiś hipserskuteczny preparat do wywabiania żółtych plam ;)

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem
 
wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

16. Poszukajcie bocianich gniazd i sprawdźcie, czy ich lokatorzy już przylecieli.

A przy okazji przypomniała mi się pewna anegdota na temat...sikorek :) Jedna z nich ostatnimi czasy intensywnie dobijała się do naszych drzwi balkonowych, na co Bąbel orzekł : 
- "Sikoreczka puka, bo mnie baaardzo kocha!" 
- "A Ty też ją kochasz, synku?" - zapytałam.
- "Nie, ja jej nie kocham - bo ona jest taka...NIEDOSTĘPNA" :)))

17. Stwórzcie kreatywne prace plastyczne związane z wiosną.

My stworzyliśmy w tym miesiącu między innymi papierowe bociany, żaby z gąbki i kolorowe gąsienice, które z czasem przepoczwarzyły się w piękne motyle. Wszystkie te prace powstały w ramach marcowej edycji projektu "Zwierzaki Cudaki".

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem

wiosna - wiosenny spacer z dzieckiem


18. Rozpalcie ognisko, upieczcie w nim ziemniaki i usmażcie kiełbaski.

Nie, ten jeden raz nie musicie przejmować się dietą - zawsze przecież można ją zacząć "od jutra" ;) 

19. Włączcie dziecko w wiosenne porządki.

Niech pomoże Wam siać trawę, sprzątać zimowe śmieci, przecierać szmatką zakurzone ogrodowe meble. Będzie dosłownie pękało z dumy, że może Wam pomóc i wykonywać razem z Wami te wszystkie "dorosłe" prace ! :) 

20. Poproście jakiegoś znajomego majsterkowicza o zrobienie takich wehikułów, napędzanych wiatrem ;)

Bąblowy dziadek stworzył aż cztery takie ustrojstwa - i porozmieszczał je w trzech różnych punktach na najczęstszej trasie naszego spaceru po okolicy.  Teraz praktycznie nie ma dnia, żeby Bąbel nie chciał iść ze mną pooglądać wiatraczków i trochę nimi pokręcić - a wizyta przy każdym z nich jest dla nas obowiązkowym punktem każdej wycieczki. Czego to się nie robi dla wnuka ! ;)



A może macie jeszcze jakieś inne pomysły,
które chcielibyście dodać do tej listy ? :)