środa, 30 sierpnia 2017

Tablica motywacyjna dla dziecka DIY + gotowy plik do druku.


Wielokrotnie spotkałam się ze świetnymi opiniami innych rodziców na temat cudownego wynalazku, jakim są tak zwane "tablice motywacyjne" dla dzieci

Przyznam szczerze, że początkowo podchodziłam do tej kwestii dość sceptycznie. Wypróbowałam już tyle różnych metod nakłonienia Bąbla do entuzjastycznej współpracy - że trudno mi było uwierzyć, iż taka motywacyjna tablica może cokolwiek zdziałać w jego przypadku ;) 

Prawda jest taka, że nasz synek ma w sobie wyjątkowe pokłady uporu - i niezbyt chętnie przystaje na jakiekolwiek wymagania, jakie się wobec niego stawia. W trakcie prób wyegzekwowania od niego realizacji pewnych dziecięcych obowiązków potrafi przejść w ułamku sekundy od łagodnych negocjacji do totalnej histerii - a kończy się najczęściej tak, że trzaska drzwiami i zamyka się w swoim pokoju, obrażony na cały sprzymierzony przeciwko niemu świat ;)



Mimo wszystko postanowiłam spróbować - a świetnym pretekstem okazał się dla mnie początek naszej przygody z przedszkolem. Wytłumaczyłam Juniorowi , że w przedszkolu trzeba pojawiać się na określoną godzinę - a więc codzienna poranna rutyna musi odbywać się szybciej i sprawniej, niż miało to miejsce do tej pory.

Bąbel wie też, że jako przedszkolak powinien być już coraz bardziej samodzielny - i radzić sobie z ubieraniem, jedzeniem czy sprzątaniem zabawek we własnym zakresie (jedynie z ewentualną niewielką pomocą dorosłych).  
  
ELEMENTY, KTÓRE ZNALAZŁY SIĘ 
NA NASZEJ TABLICY MOTYWACYJNEJ

1) Tabelka z codziennymi czynnościami - 

podzielona na siedem dni tygodnia i sześć zadań, 
które do tej pory najczęściej trafiały na opór ze strony synka.  

Występuje tu między innymi niezbyt lubiane przeze mnie sformułowanie "jestem grzeczny" -
ale między sobą ustaliliśmy mniej więcej, co ono oznacza, 
a trudno byłoby rozpisać to określenie bardziej szczegółowo na takiej małej przestrzeni. 


2) Kartonik z kolorowymi pinezkami do wbijania -

Każde zrealizowane zadanie -
to jedna pinezka, przypięta przez Bąbla do korkowej tablicy w stosownym miejscu.  

Jeśli w danym dniu uda mu się zebrać wszystkie pinezki - 
dostaje od nas jakiś drobiazg w postaci naklejki, 
pieczątki albo dodatkowej bajki na dobranoc.



3) "Koło fortuny" - 

Jeżeli zbiory pinezek w ciągu całego tygodnia okazują się naprawdę owocne -
Bąbel kręci papierowym kołem, oznaczonym cyferkami od 1 do 8.  

Znajdująca się obok żółta strzałka wskazuje pole, na którym zatrzymało się koło.



4) Papierowe kopertki - schowki z nagrodami.

Następnie zaglądamy do kopertki oznaczonej wylosowaną cyfrą -
i znajdujemy w niej nagrodę w postaci wyjścia na lody, jakiejś drobnej zabawki lub książeczki,
pieniążka do skarbonki albo wspólnej wizyty w ulubionej Bąblowej sali zabaw. 



Aktualnie mija u nas drugi tydzień wspomagania się tą tablicą motywacyjną - i póki co efekty są naprawdę zadowalające. Młody chętniej podejmuje się sprzątania swoich zabawek, nie marudzi podczas jedzenia i mycia zębów, a nawet zaczął sam zakładać wszystkie części odzieży (podczas gdy wcześniej najchętniej ograniczał się jedynie do spodni i skarpetek ;) ) Nagle okazało się, że buty, bluzy i koszulki również nie stanowią dla niego problemu - i że (tak jak podejrzewałam) wcześniejsze opory wcale nie wynikały z braku umiejętności ;) Także polecam, jeśli również macie w domu takiego małego buntownika ;) 

***

Jeżeli chcielibyście skorzystać z naszej tabelki -
zapraszam serdecznie :)

Poniżej możecie pobrać ją w formie pliku jpg ,  
natomiast ---->>>> TUTAJ jest dostępna jako pdf

55 komentarzy:

  1. Świetny pomysł i piękne wykonanie. My kupiliśmy kiedyś taką gotową tablicę, ale jakoś się u nas nie przyjęła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja najpierw też szukałam gotowej - ale jakoś żadna do mnie nie przemówiła i uznałam, że lepiej będzie stworzyć autorską ;) I to był dobry krok, bo dostosowałam ją do aktualnych zainteresowań Bąbla (kręcenie kółeczkiem uwielbia ;) )

      Usuń
  2. Naprawdę ciekawy pomysł i świetnie wykonany :) Zdziwiałabym się wręcz, gdyby dziecko nie chciało się stosować! Przecież to wszystko brzmi jak świetna zabawa dla malucha! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie, tak właśnie jest - i wilk syty, i owca cała :)

      Usuń
  3. Powiem Ci, że ja nigdy się z taką tablicą nie spotkałam! Ale naprawdę mi się podoba i chyba sama spróbuję wprowadzić ją u nas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto - czasami tak zupełnie przez przypadek można osiągnąć dobry efekt wychowawczy ;)

      Usuń
  4. Te kolorowe pinezki chyba spodobałyby sie mojej córce najbardziej :)
    A ją do mycia zębów ostatnio motywuje płyn barwiący je na niebiesko :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takiego płynu nie posiadamy - ale zaraz obczaję w necie, czy ma w sobie fluor ;)

      Usuń
    2. O płynie nie słyszałam. Co to?

      Usuń
    3. Chodzi pewnie o ten płyn, który barwi osad na zębach i dziecko wie gdzie jeszcze musi doszczotkować zęby.

      Usuń
  5. Ciekawe:) przed nami narazie żłobek ale bede mieć na uwadzę Twój artykuł jak córka troszkę podrośnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, dla żłobkowicza to może być ciut za wcześnie na taką tablicę - ale w przypadku 3-4 latka już pewnie się sprawdzi :)

      Usuń
  6. Widziałam coś takiego ostatnio u pięcioletniego brata koleżanki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo dzieci z takich tablic korzysta z tego co mi wiadomo :) Grunt, że okazują się skuteczne :)

      Usuń
  7. Motywacja pozytywna działa niemal w każdym przypadku, tylko trzeba dobrać motywację do dziecka. U jednego będzie to tablica, u innego naklejki, u innego jakiś drobiazg diy. Przy czym zawsze traktuję ją jako ostateczność. Z Twoich wymogów u nas większość nie działa, ponieważ pozwalam dziecku nie myć zębów czy się nie kąpać. Raczej staram się szukać pomysłów, by samo chciało. Np. przy hejcie na zęby puszczam film o bakteriach z "Było sobie życie". Do kąpieli puszczam bańki, czy daję nowe kąpielowe zabawki. Jedzenie posiłków - u nas nadal BLW, to znaczy dziecko je tylko wtedy, jeśli samo poprosi i tyle, ile zechce i co ważniejsze to co zechce. Sprzątania zabawek nie wymagam, sama mam bałagan w pokoju. Twórczy i bardzo inteligentni ludzie tak po prostu mają. Info od psychologa, żeby nie było. Słowo grzeczny też mi się nie podoba, bo co to właściwie oznacza? Potulny? Pozwalający sobą dyrygować? Nieposiadający własnego zdania? Chyba zbyt ogólne te stwierdzenia. Reasumując: tablica tak, hasła nie niej umieściłabym zupełnie inne. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać ilu rodziców, tyle podejść. Dla mnie oczywiście mogą być pewne odstępstwa od normy, jeśli chodzi o te hasła - nie wymagam absolutnie, żeby Bąbel zawsze wzorcowo się wywiązywał ze wszystkiego :) Czasami taplamy się razem farbami czy błotem, chodzimy przez cały dzień w pidżamach albo bałaganimy do granic możliwości - ale staram się też, żeby nie stało się to regułą. Mycie zębów oraz kąpiel to przede wszystkim kwestia higieny - i wolę jednak nakłaniać do szczotkowania, niż potem mieć problemy wymagające poważniejszej interwencji dentystycznej. I dla mnie ta tablica jest właśnie pomysłem na to, by Bąbel "sam chciał" - bo nikt nie stoi nad nim z kijem , tylko raczej z marchewką ;)

      A odnośnie słowa grzeczny już napisałam, ze jest ono tutaj umowne - bo przecież nie będę rozkładać tego na takiej tablicy na czynniki pierwsze. Grunt, że Bąbel orientuje się w znaczeniu tego słowa - i że wie, co przez to rozumiemy. A rozumiemy nie potulność za wszelką cenę i nieposiadanie własnego zdania - tylko wyrażanie go w sposób akceptowalny dla wszystkich domowników.

      Usuń
  8. Praktyczne, estetyczne, i skupiające uwagę. Na pewno skorzystam z tego pomysłu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się na przyszłość - pewnie coś jeszcze będę kombinować, bo tematy DIY są mi coraz bliższe ;)

      Usuń
  9. Świetny pomysł nie tylko dla dzieci ;) W sumie to moglabym sobie sprawić i wykonać taką tablicę ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo przemawia do mnie ta tablica. Jak mój roczniak będzie już bardziej świadomy i starszy "wchodzę w to".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, bardzo się cieszę i mam nadzieję, że się u Was sprawdzi :)

      Usuń
  11. Wow, świetny pomysł!
    Gdzie kupiliście takie ładne pinezki?? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Biedronce ;) Ale nasza teraz nieczynna na czas remontu, więc musimy jeździć do oddalonej o 20 kilometrów :(

      Usuń
  12. Świetny wpis a te pinezki są cudowne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też sie5 podobają - do tego stopnia, że chyba zrobię sobie własną tablicę ;)

      Usuń
  13. Fajna tablica, chociaż niektórzy specjaliści uważają, że tablice motywacyjne to samo zło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A z kolei inni uważają je za samo dobro - i ja jestem bliższa właśnie temu podejściu. (Jednocześnie dbając o to , by mój synek mógł wyrabiać w sobie również motywację wewnętrzną - a nie tylko tę płynącą z zewnątrz).

      Usuń
  14. Rewelacja! Myślę, że wykorzystam pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kiedyś o podobnym pomyśle pisała Dagmara z calareszta.pl i...spotkała się z dużym hejtem :) Dlatego powiem po prostu - nie moje klimaty, ale skoro u Was działa, to spoko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooo, muszę koniecznie odnaleźć ten post - bo bardzo lubię Dagmarę i jej podejście do macierzyństwa :)

      Usuń
  16. Nas na kursie adopcyjnym uczyli, żeby wystrzegać się zarówno kar, jak i nagród. A.Kohn "Wychowanie bez nagród i kar" - pozycja obowiązkowa :) Dziecko gubi "ponoć" motywację wewnętrzną. Ze swojej praktyki pracy jako nauczycielka przedszkola widzę, że takie motywatory działają tylko na początku, z czasem odnosi się wrażenie, że dziecko robi coś tylko po to, aby dostać nagrodę i to przekłada się później na dorosłe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem jest to kwestia zachowania odpowiedniego balansu pomiędzy motywacją zewnętrzną, a wewnętrzną. Bo nie ukrywajmy - w normalnym dorosłym życiu obie te motywacje występują i się ze sobą przeplatają. Nie da się tego całkowicie wyeliminować ani uniknąć.

      Usuń
    2. Zgadzam się, we wszystkim trzeba umieć zachować umiar. Osobiście też nie wyobrażam sobie pracy z dziećmi eliminując całkowicie nagrody.

      Usuń
    3. My mamy taką tablicę gotową na necie zamówiłam z Zu. (ta bajka z Zebra) ale u nas się totalnie nie sprawdziło. Było ok ale tylko na chwilkę potem powiało nudą i Młody stwierdził ze się nie opłaca. Inna sprawa że ostatnio nie ma potrzeby jej stosować jakiś ogarnięty zrobił się ten mój syn. Posprząta jak mu się chce, zeby sam myje i siostrę zabawi... Tak że chyba wyrósł juz z buntowania się na rzecz cudu techniki jakim jest prywatny tablet..

      Usuń
  17. Świetna sprawa dla starszakow, którzy już rozumieją zasady. I bardzo fajna dla rodziców, którzy mają problem z konsekwencją.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mam problemu z konsekwencją - to moje dziecko go ma ;) (tak pół żartem, pół serio ;) )

      Usuń
  18. Świetna sprawa! A mnie jakoś ostatnio opuściła kreatywność i nic mi się nie chce robić ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja szukam od kilku dni i obawiam się, że pewnie skończy się samodzielnym dzierganiem. Dzięki za inspirację

    OdpowiedzUsuń
  20. i ja powoli myślę, żeby coś zrobić. Ostatnio jednak sporo na głowie, ale już mniej więcej w głowie mam zarys, jak będzie ona wyglądać:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dokładne wykonanie i czytelność na pewno zachęcą przedszkolaka do działania.

    OdpowiedzUsuń
  22. Fajna :) U nas jeszcze za wcześnie na takie tablice, ale pewnie minie bardzo szybko i za jakąś chwilę będziemy robić podobną.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo fajny pomysl, chociaz u siebie nie zastosuje, bo musialabym ja wykonac razy dwa, a Potworki i tak rywalizuja miedzy soba o wszystko, co sie da. Dosc mam histerii na codzien. ;)
    U nas sprawdza sie (nooo, zazwyczaj :D) stare, dobre: "wszystkie zabawki, ktore znajde na podlodze, wyniose do piwnicy", "mozesz nie jesc obiadu, ale pamietaj, ze wtedy nie dostaniesz deseru", itd. Potworki sa juz na tyle duze, ze rozumieja te zasady i konsekwencje. ;)

    Za to podobna tablice planuje wprowadzic z drobnymi, domowymi obowiazkami, kiedy Bi (a pozniej Nik) nauczy sie liczyc. Planuje wtedy wprowadzic regularne kieszonkowe, ale ze w zyciu nie ma nic za darmo, wzamian za kasiorke, dzieci beda musialy miec swoj wklad w utrzymanie domu w stanie funkcjonalnosci. ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Moje córki też mają takie tablice.
    Ale po pinezce w stopie stwierdzam, że magnetyczne są mniej niebezpieczne.

    Pozdr
    M

    OdpowiedzUsuń
  25. W tym momencie Tygrys raczej nie ogarniałby o co chodzi z tablicą, a i ja mam mieszane uczucia. Ale wiadomo ile rodziców, tyle metod. Ważne, że u Was się sprawdza. Na naszego Młodzieńca działa proszę. A jak nie - to wystarczy Mu przypomnieć, że jak On prosi, to my robimy to, o co prosi. Nie ma problemu ze sprzątaniem, myciem zębów. Inne czynności, takie nazwijmy je "przy sobie", póki co poza jego zasięgiem. Tu jak w innych rzeczach musimy czekać na jego gotowość. Powoli się wprawiamy. A rozbieranie itp. wychodzi w chwilach złości :) Wtedy wszystko potrafi. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Ale fajny pomysł! ;) Być może pomyślę o czymś takim za rok, kiedy Kuba pójdzie do zerówki. ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Właśnie zdjęłam tablice motywacyjną z lodówki. Zagracała mi, a dziewczyny nie korzystały już z niej.Jednak gdy były młodsze była na maxa eksploatowana.

    OdpowiedzUsuń
  28. O tablicy sama ostatnio pisałam i uważam, że jest to bardzo praktyczny gadżet w pokoju dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  29. Bardzo fajny pomysł na utrzymanie ładu choćby w pokoju dziecka. U nas ostatnio bunty jeśli chodzi o sprzątanie zabawek. Może taki system zdziała u nas wiele dobrego

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)