Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gender. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gender. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 września 2018

NIE RÓB TEGO mojemu dziecku !

Mówię stanowcze "NIE" staruszkom - niedoszłym kidnaperkom, które grożą dziecku porwaniem. Nie zgadzam się też na to, żeby obca baba tarmosiła mojego synka za jego "rozkoszne policzki" albo ładowała mu do rączki jakieś niewiadomego pochodzenia łakocie bez pytania mnie o zgodę. Skoro do dorosłej nieznajomej osoby nie podchodzi się na ulicy, by ją wbrew jej woli obmacać, postraszyć albo nakarmić cukierkami - to dlaczego  niektórzy nie potrafią podobnej zasady stosować również wobec cudzych dzieci?!

wychowanie - rodzina - mama - dziecko - parenting - blog parentingowy - blog rodzicielski - macierzyństwo
źródło grafiki : www.istockphotos.com

NIE RÓB TEGO mojemu dziecku !  

 1. Nie strasz, że je zabierzesz !

Spacerujemy sobie po parku w bardzo przyjemny, słoneczny dzień. Jest nam wręcz sielsko i anielsko - wokół nas w końcu złota polska jesień ! - dopóki zza jednego z drzew nie wyłania się czarny charakter tej historii...

Staruszka. Na oko nieszkodliwa i poczciwa - ale kiedy mija biegnącego alejką Bąbla, nagle rzuca w jego kierunku pewien (pseudo)żarcik.

"Nie biegaj tak szybko, bo Cię zabiorę mamie!"

Na te słowa Młody staje jak wryty - a potem odwraca się i pędzi w moim kierunku, jakby go z procy wystrzelili.

"Mamo, ta pani chce mnie zabrać!" - dyszy bliski płaczu i niebezpiecznie wykrzywia usta w podkówkę.

"Nie ma pani nic innego do roboty poza straszeniem cudzych dzieci?" - pytam zaczepnie, bo w takich sytuacjach jakoś przymykanie oka na sędziwy wiek nie leży w mojej naturze.

"Przecież tylko sobie żartowałam." - obrusza się babcia - "To już nawet pośmiać się człowiekowi nie wolno?"

No takie to było śmieszne, że aż boki zrywać. Zwłaszcza dla mojego nie znającego się na żartach czterolatka, u którego dobry nastrój już dawno diabli wzięli - i który jeszcze następnego dnia nie przestaje wypytywać mnie, dlaczego ta pani z parku chciała go ze sobą porwać...

2. Nie częstuj niczym bez pytania mnie o zgodę !

Temat rzeka... Pani w sklepie... Kobieta na placu zabaw... Jakieś zupełnie randomowe, przypadkowe osoby w miejscach dedykowanych rodzinom z dziećmi...Serio - nie musicie dokarmiać czyichś pociech czekoladą, chipsami i Coca-Colą ! Nie wiecie przecież , czy dziecko nie jest na coś uczulone. Nie wiecie też, czy już zjadło normalny posiłek - i czy w związku z tym wolno proponować mu jakiś średnio wartościowy zapychacz. Każdy rodzic powinien decydować sam, co i w jakich ilościach może jeść jego dziecko. Więc błagam Was - nie uszczęśliwiajcie nikogo na siłę i zostawcie swoje chrupki czy cukierki dla siebie ! (Niech Wam w biodra idą ;) ) 

 3. Nie tarmoś za "rozkoszne policzki" i nie całuj na siłę !

Stoimy w kolejce w supermarkecie. Przed nami następna pani w wieku średnim bardziej zaawansowanym - co chwilę zerka w kierunku Bąbla, puszcza mu oczka, stroi do niego jakieś miny. Początkowo całkiem to sympatyczne - z czasem natomiast robi się ciut męczące i kłopotliwe. A w zupełny szok wbija nas sytuacja, kiedy po zakończonych zakupach wspomniana kobieta zaczyna tarmosić naszego synka za policzek z okrzykiem : "Jaki on przesłodki !" - i jednocześnie usiłuje go w ten policzek pocałować (!)

(Na szczęście Młody wyrywa się z jej objęć i wieje, gdzie pieprz rośnie - a ja myślę sobie, że lekcje samoobrony przydałyby się już nie tylko w konfrontacji z typami spod ciemnej gwiazdy...)

wychowanie - rodzina - mama - dziecko - parenting - blog parentingowy - blog rodzicielski - macierzyństwo
źródło grafiki : www.mbtskoudsalg.com

 4. Nie wmawiaj, że różowy jest tylko dla dziewczynek !

O takiej sytuacji pisałam całkiem niedawno na naszym Facebooku. Bąbel wybrał sobie na stoisku różowego kaktusa - natomiast ekspedientka za wszelką cenę usiłowała wyperswadować mu ten wybór jako "zbyt dziewczęcy" (tudzież "za mało męski").

Jak bardzo cieszę się i jak ogromnie jestem wdzięczna, że we własnym dzieciństwie nie spotkałam nikogo, kto próbowałby mnie tak płciowo naprostować ! W przeciwnym razie pewnie nie nauczyłabym się tak wspaniale wspinać po drzewach; nie miałabym tyle frajdy podczas zabaw z moimi kuzynami w wojsko, kowbojów i policjantów ! Pewnie przez całą wczesną młodość  przebierałabym swoje lalki Barbie w kolejne falbaniaste kiecki albo mieszała wyimaginowaną zupę w plastikowym garze - a przyznam szczerze, że żadna z tych czynności jakoś szczególnie mnie nie pociągała ;)

I dlatego niezmiennie jestem zdania - że zabawki i zabawy nie mają płci ! A jeśli Bąbel ma ochotę wozić w wózku lalkę bobasa albo postawić sobie w pokoju lampkę w kształcie jednorożca - absolutnie nie będę stawała na przeszkodzie jego poczynaniom ;) 

 5. Nie nazywaj go "niegrzecznym" - i już Ci tłumaczę , dlaczego.

Wychodzę z założenia, że generalnie dzieci są "grzeczne". To ich zachowanie czasami bywa niewłaściwe - zbyt impulsywne, agresywne, nieadekwatne do sytuacji, wynikające z braku umiejętności poradzenia sobie z niektórymi emocjami. W tym wieku  to zupełnie normalne!  - a więc staram się nie przekładać jakiegoś jednorazowego incydentu na całokształt naszych relacji. 

Jeśli moje dziecko postępuje niewłaściwie - to "niegrzeczne" jest jego ZACHOWANIE, a nie ono samo. Warto umieć te dwie rzeczy rozróżniać - bo inaczej można (zupełnie przypadkiem lub w pełni świadomie) wpoić dziecku bardzo krzywdzące przekonania na temat jego osoby i podkopać to wątłe poczucie własnej wartości, które tak naprawdę dopiero zaczyna się budować...

Poza wszystkim : uwierz, że sama zwrócę mu uwagę - bo nie jestem jedną z tych bezkrytycznie nastawionych i roszczeniowych mamusiek, które czasami faktycznie aż się proszą o zewnętrzną, postronną motywację ;) !

***

Istnieje wprawdzie afrykańskie powiedzenie, że 
" Trzeba całej wsi, żeby wychować dziecko "...
  
 Ale nie uważacie, że niektórzy ludzie traktują je zbyt dosłownie ? 

Was też wyżej wymienione sytuacje tak irytują ?
Czy może należycie do grona szczęśliwców - i nigdy nie mieliście z nimi do czynienia ? 










czwartek, 12 stycznia 2017

"Kim jest ślimak Sam?" - obraza moralności czy piękna lekcja tolerancji?

Kiedy próbuję przywołać w pamięci obraz tego, jak wyglądały nasze lekcje "wychowania do życia w rodzinie" - mam przed oczami przede wszystkim bardzo młodziutką osobę prowadzącą te zajęcia, która rumieniła się aż po same końcówki włosów za każdym razem, gdy musiała przejść do kwestii związanych z "kwiatkami i pszczółkami". 

W domu rodzice też niekoniecznie mieli ochotę ze mną o tym rozmawiać. Kończyło się zazwyczaj na jakichś rzucanych na odczepnego półsłówkach i ogólnikach - oraz bardzo szybkiej zmianie tematu na inny, wygodniejszy i mniej newralgiczny. Jedynie młodsza siostra mojej mamy wdawała się w takie dyskusje bardzo chętnie i zupełnie bez skrępowania - i w zasadzie to jej zawdzięczam, że nie musiałam całej swojej wiedzy czerpać wyłącznie z młodzieżowej prasy czy od innych, bardziej "uświadomionych" koleżanek. 


Jeżeli o mnie chodzi, nie istnieje dla mnie coś takiego jak "temat tabu" w rozmowach z dzieckiem. Z całą pewnością nie będę nawet próbowała wmawiać naszemu Bąblowi, że został przyniesiony przez bociana, wyciągnięty z kapusty czy że pojawił się na świecie w innych, równie absurdalnych okolicznościach. 

W związku z tym już teraz znalazło się w naszej biblioteczce miejsce dla kilku propozycji traktujących o seksualności, tożsamości płciowej oraz różnicach pomiędzy dziewczynkami i chłopcami. Książeczka "Kim jest ślimak Sam?" zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych i idzie o kilka kroków dalej - ponieważ na przykładzie przedstawicieli świata zwierząt pokazuje, że nie ma jednej "właściwej" orientacji seksualnej, jednego "słusznego" stylu życia czy też jednego "prawdziwego" modelu rodziny.


Póki co głównie podziwiamy w niej piękne ilustracje autorstwa Katarzyny Boguckiej - ale z całą pewnością przyjdzie taki moment, kiedy będę chciała opowiedzieć Bąblowi o tych wszystkich niuansach i przekazać mu stanowisko autorów, które w bardzo dużej mierze pokrywa się z moimi personalnymi przekonaniami i poglądami...

A dlaczego akurat ślimak został głównym bohaterem tej opowieści? Ponieważ - jak wynika z posłowia - jest on gatunkiem hermafrodytycznym. W związku z tym ma pewne wątpliwości co do swojej tożsamości płciowej i problemy z określeniem, czy czuje się bardziej dziewczynką, czy chłopcem. Jego szkolni koledzy również nie ułatwiają mu rozstrzygnięcia dylematu - każdy z nich ma swoje własne zdanie na ten temat, poparte w dodatku bardzo zróżnicowanymi argumentami...


Dopiero pewien sprytny plan szkolnej pedagożki Kapibary umożliwia Samowi poznanie kilku innych - równie "nietypowych" - gatunków zwierząt, nakłania go do wyjścia z własnej skorupy i wyzbycia się poczucia wstydu oraz wyobcowania. Dzięki swojej podróży mały ślimak przekonuje się, że świat jest niesłychanie urozmaicony i niejednolity - i że nawet gdybyśmy bardzo chcieli dostrzegać w nim wyłącznie biel oraz czerń, to tak naprawdę zawsze dominujące będą najróżniejsze odcienie szarości...

Książeczka uczy przede wszystkim otwartości, tolerancji i szacunku dla cudzej odmienności. W bardzo bezpośredni sposób pokazuje, że pozostawanie w mniejszości nie powinno być równoznaczne z byciem kimś gorszym, napiętnowanym czy prześladowanym. Każdy z nas ma prawo żyć po swojemu i budować swoje szczęście na własnych zasadach - oczywiście pod warunkiem, że nikomu innemu nie wyrządza swoim postępowaniem żadnej krzywdy. 


Myślę, że na podsumowanie tej recenzji nie znajdę słów lepszych niż te, które należą do samych autorów : "To nie jest żadna propaganda, obraza moralności ani tym bardziej przestępstwo. Im szybciej jako społeczeństwo przyzwyczaimy się, że cudza seksualność i płciowość nie jest przedmiotem oceny (...) - tym szybciej nam wszystkim będzie lepiej się żyło." 


tekst: Maria M. Pawłowska, Jakub Szamałek
ilustracje: Katarzyna Bogucka
stron : 56