wtorek, 2 stycznia 2018

Tak długo spełniałam oczekiwania innych ludzi - aż uwierzyłam, że są moje własne.


Poczynając od  czasów szkolnych - ciągle spełniałam cudze oczekiwania...

Byłam  klasową prymuską, miałam średnią  ocen  5,3. Wygrywałam  konkursy, zgarniałam naukowe stypendia, moje  świadectwo  zawsze zdobił czerwony  pasek - a wraz z końcem roku szkolnego odbierałam nagrody od  wychowawcy,  dyrektora  szkoły i burmistrza naszego miasta.

Lubiłam  się uczyć, czytać i chłonąć wiedzę - a jednak  niektórych  szkolnych  przedmiotów szczerze nie znosiłam. Mimo to  brałam  udział w olimpiadach przedmiotowych i innych kompetycjach - ponieważ wiedziałam, że właśnie  tego  oczekiwali  ode  mnie  nauczyciele. Zmuszałam się do  zainteresowania  i  zaangażowania - by  spełnić ich "wymogi" odnośnie  mojej osoby. To  był błąd - ogromny  błąd.

spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful
  
spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful

spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful
 
Potem nastały  czasy  studiów...

...oraz studenckich praktyk,  płatnych  staży i pierwszej  poważnej  pracy. Tutaj  również bardzo  trudno  było  mi  zdobyć się na  asertywność.  Pozwalałam  się  wykorzystywać, harowałam  ponad  siły i odwalałam większość roboty za swoich znajomych na uczelni oraz przełożonych. W grupowych  projektach  wszyscy doskonale  wiedzieli, że mogą mieć totalnie  wywalone - bo przecież Karolina  zrobi  wszystko  za nich, a potem jeszcze  odpowiednio  "sprzeda" to, stając twarzą w twarz z prowadzącym zajęcia. 

Kiedy  poznałam  mojego przyszłego męża...

byłam  przekonana, że ta  zła passa spełniania  cudzych oczekiwań została wreszcie  przerwana  raz  na  zawsze. Niewielu  ludzi  dawało temu związkowi szansę - wielu natomiast insynuowało, spekulowało i tylko czekało na moment, w którym wszystko legnie w gruzach. Tymczasem jesteśmy ze sobą już od 13 lat - zorganizowaliśmy ślub i całe swoje życie totalnie po swojemu (bo przecież na naszym weselu grali techno - nieprawdaż? ;) ) i jakoś sobie radzimy, niezależnie od cudzej aprobaty lub jej braku.

spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful

spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful

spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful

 A jednak była jeszcze jedna kwestia, w której znów 
dałam się ponieść na fali cudzych wyobrażeń, oczekiwań i roszczeń.

Patrząc na to wszystko z perspektywy czasu i minionych lat :  nawet swoją niepłodność w pewnym momencie życia leczyłam już nie dlatego, że sama tego chciałam - tylko dlatego , że oczekiwało  tego ode mnie moje otoczenie. Moi teściowie, lekarze i wszystkie inne osoby, które na wieść o planach adopcji znacząco stukały się w czoło i patrzyły na mnie jak na kompletną wariatkę. 

Moje myśli od dawna krążyły już wokół przysposobienia, wokół wizyt w ośrodku i starania się o "dziecko z serduszka" - a mimo wszystko nadal z tym zwlekałam (choć na szczęście niezbyt długo). Tak bardzo żyłam wtedy cudzymi oczekiwaniami - że w końcu wmówiłam sobie, iż sama również tego pragnę. Tak często powtarzałam sobie cudze słowa - że uznałam je za swoje własne i przyjęłam jako pewnik.

spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful


spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful

Nigdy  więcej. Nigdy  więcej  tego  nie  zrobię.
Nie zamierzam dłużej żyć i postępować tak, jak chcą tego ode mnie inni ludzie.

Adopcja Bąbla dokonała wielkiego przełomu  nie tylko w naszym życiu - ale również w moim sposobie myślenia. Otworzyła jakieś drzwi, jakieś nowe szufladki w mojej głowie. Udowodniła mi, że zawsze warto iść za własnym wewnętrznym głosem - zamiast słuchać cudzych sugestii, życzeń i podszeptów. 

 Nikt nie przeżyje mojego życia za mnie.
I nikt nie będzie mówił mi, jak powinnam to robić.

Nie ma nic lepszego - niż po wielu latach dojść wreszcie do takich wniosków.
I takie właśnie są moje życzenia dla Was na ten i na każdy kolejny rok:

Żyjcie po swojemu :)
 
spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful
 
spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful
 
spełnianie cudzych oczekiwań - trendy jesień zima 2017 2018 - stylizacja a'la Rosjanka - Zaful

Stylizacja :

 sukienka w paski - Zaful
sweter z falbanami - Zaful 
naszyjnik / kolczyki - sklep indyjski
toczek  / szal / rękawiczki - Allegro
torebka - bazar w Zakopanem
kozaki / rajstopy - nie pamiętam, to było dawno ;)

46 komentarzy:

  1. Bardzo piękny i ważny tekst :) Gratuluję odwagi. Nie każdy nadaje się na rodzica adopcyjnego

    OdpowiedzUsuń
  2. Śliczne zdjęcia i bardzo ładna stylizacja!

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowna stylizacja, jak zresztą zawsze u Ciebie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz rację, nikt nie przeżyje za nas życia. Warto czasem zadać sobie pytanie, czego ja pragnę i dążyć do osiągania własnych celów. I zawsze mieć nowe marzenia.

    OdpowiedzUsuń
  5. Coś na ten temat wiem. Dla tego wychowując teraz swoje dzieci podążam za ich możliwosciami i zainteresowaniami 😊😊

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety, niektórzy ludzie, jak już wyczują osobę którą mogą kierować po swojemu, od razu to wykorzystują, tak jakby wiedzieli lepiej co jest dla niej dobre... :( Ja też zawsze miałam problem z asertywnością i pamiętam, jak w liceum jeszcze pisałam wypracowania na jeden temat dla 4 osób! Bo mnie o to prosili, a przecież ja lubię pisać, to dla mnie nie problem.... ooo masakra :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Brawo Ty :) Brawo Wy :)
    Gratuluje mężowi , bo to on chyba robi te piekne zdjęcia? :)
    Ty wyglądasz jak zwykle zjawiskowo :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że długo uczyłam się asertywności, nie potrafiłam zdobyć się na zdrowy egoizm, bo spełniałam oczekiwania innych, aż pojawiły się dzieci, które zmieniły moją postawę, tak wiele mnie nauczyły, pomogły odpowiednio wyważyć potrzeby innych i swoje. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ładna stylizacja, podoba mi się taki powiew wyrazistych kolorów. :)

      Usuń
  9. I dobrze, że żyjesz "po swojemu":)
    Stylizacja rewelacyjna, ściskam mocno:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Do przeczytania tekstu zachęcił mnie tytuł, gdyż ostatnio też doszłam do takich samych wniosków. Ja jestem dopiero na początku swojego życia na studiach - pielęgniarstwo, które tak naprawdę studiuje tylko i wyłącznie dla babci, która w swojej głowie umyślała idealny plan na moje życie. Najlepsze ja po pierwszym roku pielęgniarstwa zrezygnowałam z niego, żeby tak naprawdę znów od nowa wylądować na nim, gdyż tak mnie omotała. Z bólem dokończę ten kierunek,swój dyplom oprawie w ramkę i postawię jej na szafce, a sama zacznę układać życie po swojemu. :) :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja nadal ucze sie asertywnosci. Nie umiem odmawiac I przez to czuje sie notorycznie wykorzystywana.
    Najwazniejsze to zyc zgodnie ze soba, ze swoimi pragnieniami I marzeniami.
    Grunt to byc spelnionym!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kochana! Bardzo utożsamiam się z tym postem, ponieważ przez pół swojego życia, też byłam prymuską w szkole, na studiach i spełniałam cudze oczekiwania, a w efekcie zaniedbałam siebie i swoje potrzeby. Czas przerwać to i nauczyć się odmawiać! :)

    Pozdrawiam serdecznie! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać, piękna stylizacja! :)

      Usuń
  13. Ja też żyję po swojemu! Tyle że stawiałam się od zawsze, dlatego byłam od dziecka bita, poniżana i wyłączona z grona. Ale wolałam to niż poczucie, że nie podążam za tym, w co wierze. Klasa mnie nie akceptowała, bo nie chciałam się podporządkować. Wolałam samotność niż udawanie, że zgadzam się z poglądami gwiazdy klasowej. Do tej pory taka jestem i teraz to mnie ludzie naśladują, a co najbardziej mnie cieszy - naśladują w tym, aby być sobą. Obserwuję, bo chętnie zajrzę tu ponownie! Pozdrawiam i życzę szczęśliwego nowego roku!^^

    OdpowiedzUsuń
  14. Brawo Karola!!! Też miałam taaaaki bardzo długi etap w moim życiu! Właściwie to skończył się całkiem niedawno... Na moje szczęście i zdrowie!;) Czuję się z tym o niebo lepiej!
    :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja dopiero uczę się asertywności. Ciekawe ile mi to jeszcze zajmie...

    OdpowiedzUsuń
  16. Zgadzam się z Tobą, oczekiwania innych potrafią zrujnować życie. U mnie jest inny problem jest osobą aktywną, lubianą, energiczną. To bardzo denerwuje moją teściową. Ma ona córkę delikatnie mówiąc niezaradną życiowo I na mnie się to odbija. Bo ona ma jakieś wymagania wobec swojej córki, którym ona nie może sprostać. Cieszę się że wyrwałaś się z tych sideł. Kibicuję Ci z całego serca.

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie to napisałaś :-) My też żyjemy tu po swojemu, ale pewnie gdybyśmy wrócili na stałe do Polski, to nie byłoby już tak łatwo żyć po swojemu! Bo w Polsce każdy coś od nas oczekuje. Dlatego chyba tak zwlekamy z decyzją czy zostać tu czy wracać.

    OdpowiedzUsuń
  18. Co do stylizacji, wyglądasz jak taka rosyjska Dama (to chyba przez czapę) i mówię to w całkowicie pozytywym znaczeniu. Co do spełniania oczekiwań innych, dobrze, że teraz jestes spełniona, wiesz czego chcesz i zrozumiałaś, że nie warto w każdje sytuacji robić tego, co od nas oczekują. Oczywiście, nie mozna być ignorantem, ale trzeba filtrować, co brac do siebie, a co jednym wpuścić, a drugim wypuścić:)

    OdpowiedzUsuń
  19. Stylizacja totalnie w Twoim stylu- bardzo Ci to pasuje :)
    Co do oczekiwań- ja odpuściłam już w liceum, bo byłam zdolna, ale leniwa. Żyję po swojemu, ciesząc się swoim życiem i nie patrząc na innych. Nie interesuje mnie czego oczekują ode mnie inni, bo to moje życie i muszę je przeżyć sama, tak jak chcę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Taki baran jak ja czesto ma rogi i wiele osob ma obawy podejsc zbyt blisko..... zdrowy dytans do wszystkiego naprawde wskazany!
    Stylizacja super, odwazna ale naprawde warta tych wszystkich pochwal!!!!

    OdpowiedzUsuń
  21. Dobrze, że o tym napisałaś, bo wiele osób zaczyna się zapętlać i nie wie, jak wskoczyć na dobre, czyli swoje tory!

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetnie opisałaś swoje doświadczenia. Asertywności często uczymy się dopiero z wiekiem.
    A stylizacja świetna!

    OdpowiedzUsuń
  23. Nigdy nie powinniśmy żyć tak jak chcą inni, a niestety wiele z nas tak robi, gratuluję odwagi!! Każde dziecko chce byc kochane, ogromny szacun że odważyliście się dać maluchowi dom, miłość i szanse! A stylizacja cudna!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Pochłonęłam w moment Twoją opowieść.
    Uważam że to wspaniałe i bardzo symboliczne, że to właśnie decyzja o adopcji pomogła Ci w podjęciu decyzji że żyjesz swoim życiem, a nie tak, jak chcą tego inni.
    Tak trzymaj!

    OdpowiedzUsuń
  25. Bo wbrew pozorom, asertywność jest trudna..
    bardzo smutne to zdanie - "Moi teściowie, lekarze i wszystkie inne osoby, które na wieść o planach adopcji znacząco stukały się w czoło i patrzyły na mnie jak na kompletną wariatkę. "
    Dobrze, ze wzięłaś swoje życie w swoje ręce. Gratuluję!

    ps: cudny sweterek.

    OdpowiedzUsuń
  26. Ciesze sie, ze jestes i ze moge Ci poprzez blogi towarzyszyc :-) szczesliwego nowego roku!

    OdpowiedzUsuń
  27. Jak zwykle mądrze napisane. Uwielbiam cię czytać.

    OdpowiedzUsuń
  28. Mam podobne wspomnienia ze szkoły, ale na szczęście zbuntowałam się jako nastolatka i na studiach już stałam się bardziej asertywna :)

    OdpowiedzUsuń
  29. "Nikt nie przeżyje mojego życia za mnie.
    I nikt nie będzie mówił mi, jak powinnam to robić."

    Bardzo mądrze napisane. Również wyznaje taką zasadę i jak narazie z bardzo dobrym skutkiem.

    OdpowiedzUsuń
  30. Nasze życie jest tylko nasze, więc nie można ciągle patrzeć na innych i im "dogadzać" ;) - zgadzam się z Tobą :)
    Życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku :* Spełnienia kolejnych marzeń :*

    OdpowiedzUsuń
  31. Najważniejsze kochana, że wreszcie wybudziłaś się z cudzego snu i mogłaś zacząć żyć na jawie, zupełnie po swojemu :) To bardzo ważny tekst, który powinna przeczytać każda młoda dziewczyna!

    OdpowiedzUsuń
  32. Nie jesteśmy uczeni asertywności i stawiania własnych potrzeb na pierwszym miejscu. Może teraz już się to zmienia, ale za moich czasów tak nie było. Piękny tekst i stylizacja, która też pokazuje, że się wyłamujesz.

    OdpowiedzUsuń
  33. Poruszyłas swoim wpisem jakiś wewnętrzny głos w mojej głowie. W swoim życiu też tocze walkę pomiędzy tym czego chcę a tym czego oczekują ode mnie inni. Chciałabym mieć tyle siły aby w tak ważnej kwestii nie iść na łatwiznę tylko wybrać bardziej wyboista ale swoją...

    OdpowiedzUsuń
  34. Wszyscy zawsze narzekali na mój asertywny charakter, a ja się cieszę że go mam, bo dzięki temu praktycznie odkąd tylko mogłam, robiłam wszystko tak jak chciałam....

    OdpowiedzUsuń
  35. Wpis bardzo mądry. Jednak co tam wpis skoro nie mogę się napatrzeć na zdjęcia! Wyglądasz obłędnie!

    OdpowiedzUsuń
  36. Coś na ten temat też mogłabym napisać. Również spełniałam oczekiwania innych, nie umiałam odmawiać i nie wiedziałam, co to asertywność. Takie cielę malowane ze mnie było. Na szczęście się zmieniło i dzisiaj jest już o niebo lepiej.

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękna stylizacja, z klasą! :)

    http://nouw.com/flaviagutowska/co-dostalam-od-ani-lewandowskiej-32471464

    OdpowiedzUsuń
  38. Podążać za własnym zdaniem to niezwykle ważne, ale i niezwykle trudne zadanie. Gratuluję odwagi!

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo wartościowy tekst. To ważne, aby w pewnym momencie życia zastanowić się czy aby na pewno wszystko idzie w dobrym kierunku i postawić na swoje dobro. Każdy musi dojrzeć do myśli, że nikt nie przeżyje życia za kogoś innego, więc należy kierować się wyłącznie głosem serca i własnymi przekonaniami.

    OdpowiedzUsuń
  40. Ja niestety ciągle asertywności się uczę, na szczęście moja druga połowa nie ma z tym problemu i w wielu sytuacjach to pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  41. Świetnie napisane nikt za nas życia nie przeżyje! A stylizacja piękna:)

    OdpowiedzUsuń
  42. Piękny i bardzo mądry tekst i cudowna stylizacja!

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)