Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trunki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trunki. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 lutego 2017

Targi Kids' Time Kielce 2017 - czyli co w branży dziecięcej piszczy?

Targi Kids' Time Kielce to największe biznesowe targi branży dziecięcej w Europie Środkowo-Wschodniej. W tym roku odwiedziła je rekordowa liczba 466 wystawców z 17 krajów - a wszystkie cudowne nowinki i dziecięce gadżety zgromadzono w aż siedmiu halach targowych, na powierzchni 16 241 metrów kwadratowych (!)

Ale Targi Kids' Time to wydarzenie nie tylko dla wystawców i ich potencjalnych klientów. To również kolejna świetna okazja do spotkania blogerek parentingowych z Klubu Mam Ekspertek, zorganizowanego przez portal Zabawkowicz.pl
 


Mówiąc zupełnie szczerze, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam szczegółowy program Kids' Time - pomyślałam sobie "ŁOMATKOJEDYNA ! Niby jakim cudem uda się nam obejrzeć te wszystkie wspaniałości w ciągu zaledwie czterech czy pięciu godzin?" 

Moje obawy potwierdziły się - i w ciągu ostatniej godziny targów dosłownie biegaliśmy z Bąblowym Tatą od stoiska do stoiska, żeby nic interesującego nam nie umknęło. Także, gdybyście kiedyś wybierali się na Kids' Time - polecam opracować sobie wcześniej jakąś konkretną strategię i plan "zwiedzania", żeby nie skakać po całym terenie targów nerwowo niczym pijany zając ;)


Na początku naszej przygody z Kids' Time niezastąpiony, bardzo profesjonalny i  ekspresyjny Paweł Zawitkowski zaprezentował nam nowe foteliki samochodowe Avionaut. Po jego wystąpieniu chyba wszyscy byli już w 100% przekonani, że bardzo ważne są nie tylko odpowiednie testy, konstrukcja fotelików i materiały wykorzystane do ich produkcji - ale również właściwe ułożenie i zamocowanie fotelika w aucie, jak najlepiej dostosowane do naturalnej, fizjologicznej pozycji dziecka.


Dla mnie największym zaskoczeniem tej części Kids' Time były dodatkowe utwardzone elementy wbudowane w foteliki, z którymi nie spotkałam się nigdy wcześniej - a także pianka memory foam, zapamiętująca kształt i ułożenie ciała dziecka i chroniąca je tym samym przed wszelkimi przeciążeniami w trakcie jazdy. Trzeba też wiedzieć, że właściwie dobrany fotelik gwarantuje dziecku optymalną swobodę ruchów i ułatwia mu oddychanie podczas podróży - co często nie tylko pozwala uniknąć tragedii w sytuacji wypadku, ale również minimalizuje ryzyko bezdechu i zachłyśnięcia się w przypadku refluksu niemowlęcego.


Nasza kolejna prelekcja na Kids' Time również dotyczyła zagadnień bezpieczeństwa. W świetle zaprezentowanych nam wyników ankiet okazało się, że spora część rodziców nie stosuje w swoim mieszkaniu jakichkolwiek zabezpieczeń typu barierki, gumowe narożniki czy zaślepki do kontaktów. 


O wszystkich możliwych konsekwencjach takiego postępowania opowiedział nam przedstawiciel i koordynator akcji Bezpieczny Maluch. Pan Kamil dodatkowo okazał się też kolejnym ekspertem w dziedzinie komfortowej i bezpiecznej jazdy - i tym razem miałyśmy okazję zapoznać się z fotelikami marki BeSafe, które dzięki systemowi specjalnych adapterów można zamontować w samochodzie jednym szybkim i nie wymagającym żadnego wysiłku "kliknięciem".


Przy okazji zaprezentowano nam również bardzo szeroki asortyment innowacyjnych zabezpieczeń od Dream Baby - które nie tylko uchronią dziecko przed nieszczęśliwymi wypadkami, ale również ocalą nasze mieszkanie przed kompletną demolką ;)


Na tegorocznych Targach Kids' Time spotkać można było zarówno produkty już znane i lubiane, z wieloletnią tradycją - jak i zupełne "świeżynki", o których świat dopiero usłyszy ;) My tym razem okazaliśmy się tradycjonalistami - i poszukiwaliśmy przede wszystkim rzeczy konkretnych, funkcjonalnych, które będą nam po prostu potrzebne w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

Co przykuło naszą szczególną uwagę -
czyli nasze TOP 10 na tegorocznych targach Kids' Time Kielce:)

1) Mobilny fotelik samochodowy Doona ,
 który w zależności od potrzeb może w ciągu sekundy zamienić się w lekki wózek albo nosidło.



2) Przepiękny model wózka Amelis Hugo 2w1
obok którego jako ambasadorka marki Amelis
po prostu nie mogłam przejść obojętnie ;)


zdjęcie: www.amelis-colour.com

3) Edukacyjne gry i zabawki sensoryczne K's Kids Training 2s, które:

- pomagają dziecku w rozwijaniu zdolności językowych i komunikacyjnych,
- uczą interakcji społecznych, wyrażania i kontrolowania emocji,
- wyrabiają dobre nawyki, wspierają małą i dużą motorykę...

(...a nawiasem mówiąc, są szczególnie wskazane w przypadku 
problemów z integracją sensoryczną).

  
zdjęcie: www.marko-baby.pl

4) Drewniane zabawki od marki Hape,
których w naszym domu nigdy zbyt wiele !

Trwałe, estetyczne, bardzo rozwijające i pobudzające kreatywność - 
ponieważ na szczęście nie mają jednego "magicznego guziczka", który zrobi wszystko sam, 
nie pozostawiając dziecku już żadnego pola manewru. 



5)  Gwiazdka z nieba od marki Penny Scallan Design
i sklepu internetowego Baby&Travel

Torby, plecaki, walizeczki na kółkach - 
a oprócz nich również zestawy naczyń, organizery na zabawki,
pościele i akcesoria przeciwdeszczowe.

 Wszystko to, co przyda się maluchowi w domu, przedszkolu oraz na wycieczce -
"opakowane" w niesamowity design, który totalnie nas zauroczył :)



6) Akcesoria małego podróżnika od Tuloko.

 Akurat ta polska marka była nam już wcześniej bardzo dobrze znana -
ponieważ geografii i przyrody uczyliśmy Bąbla z jej wielkoformatowych map i ściennych naklejek :)

Oprócz tego można zaopatrzyć się tam również 
w samochodowe ogranizery, wielofunkcyjne stoliki, śpiworki i osłonki na szyby -
które na pewno umilą niejedną podróż autem i uczynią ją zdecydowanie bardziej znośną :)


zdjęcie: www.tuloko.pl

7) Niesamowite ubrania dla mamy i dziecka marki Rocky Rabbit
 - ponieważ zawsze marzyłam o tym, żeby zafundować sobie i Bąblowi prawdziwy total look  
i założyć rzeczy z identycznym printem, utrzymane w dokładnie takim samym stylu :) 

Rocky Rabbit to przede wszystkim:

- w 100% naturalne tkaniny,
- nowoczesne, niebanalne wzornictwo,
- niesztampowy i nieco zbuntowany lans dla wszystkich,
którzy nie boją się eksperymentować i iść pod prąd :)


zdjęcie: Rocky Rabbit
 
zdjęcie: Rocky Rabbit

 8)  Designerskie torby dla mamy i dziecka od JOISSY 

Entuzjazm właścicielki marki tylko utwierdził mnie w przekonaniu,
że są to torby tworzone z prawdziwą pasją i zaangażowaniem.

Ich wygląd sprawi natomiast, że mama nawet na spacerze w parku
czy w okolicach osiedlowej piaskownicy poczuje się bardzo kobieco, elegancko i z klasą.


9) Dystrybutor produktów ekologicznych Eco & More 

To u nich znajdziemy ekologiczne dermokosmetyki, środki czystości,
akcesoria higieniczne, ubranka, nosidła, pieluszki jedno- i wielorazowe... 

Wszystko absolutnie wolne od szkodliwych substancji, przyjazne dziecku i środowisku.
Nas jako rodziców Bąbla najbardziej zainteresowały naturalne pasty do zębów
Jack&Jill  na bazie xylitolu - oraz towarzyszące im biodegradowalne szczoteczki.


zdjęcie: Eco&More


zdjęcie: Internet

10) Magnetyczne klocki JollyHeap -
ręcznie robione, bajecznie kolorowe i rozwijające wyobraźnię.

 Przy ich pomocy można zbudować praktycznie wszystko -
 począwszy od domku czy samochodu, a skończywszy na kosmicznym statku.

Mimo wszystko prezentuję je tutaj bardziej jako ciekawostkę -
ponieważ swoją ceną dosłownie zabijają i nie sądzę,
by jakiegokolwiek przeciętnego indywidualnego klienta było stać na ich zakup.

 Niemniej jednak - nie pogniewałabym się, gdyby przedszkole naszego Bąbla
posiadało je w swoim wyposażeniu ;)


zdjęcie: www.jollyheap.com

Dajcie znać w komentarzach, czy coś się Wam spodobało :)
A może też byliście - i macie swoje własne typy?

wtorek, 14 czerwca 2016

Z dzieckiem na wakacje - trzy najpoważniejsze błędy, których w tym roku postaramy się uniknąć.

Już jesteśmy jedną nogą za drzwiami, już prawie w drodze na nasz upragniony urlop na Orawie - ale jeszcze wpadłam na bloga opowiedzieć Wam o tym, jakie błędy popełniliśmy w tamtym roku, wyjeżdżając na wakacje z dzieckiem. Tematyka posta będzie nadmorska, choć Bałtyk czeka na nas dopiero w lipcu - ale rady raczej uniwersalne i warto trzymać się ich niezależnie od miejsca pobytu :)


BŁĄD NR 1.  Wszystkiego za dużo.

Pamiętam doskonale czasy przed dzieckiem, kiedy to zabierałam ze sobą niemal całą zawartość swojej szafy, bo przecież na każdą okoliczność trzeba było mieć pod ręką inną kieckę i "stylizację"- na wieczorny spacer po plaży długie i zwiewne prześwity, na obiad w mieście elegancką princeskę, a na nocny clubbing coś absolutnie wystrzałowego. W swej naiwności myślałam, że z dzieckiem również tak będzie (ha,ha!)...

...a tymczasem - zupełnie nie ma takiej potrzeby (ani możliwości). W zasadzie wystarczyłby mi jeden strój kąpielowy i pareo do kompletu, ponieważ Bąbel i tak najchętniej w ogóle nie schodziłby z plaży i spędzał na niej czas od ósmej rano aż do zapadnięcia zmroku.

Podobnie zresztą jest z kosmetykami, których kiedyś miałam ze sobą zawsze całą dodatkową walizeczkę. Aktualnie peeling robię sobie, spacerując z dzieckiem na boso po drobnych kamyczkach. Maseczki miewam z mokrego piasku i wodorostów, a włosy - czesane wiatrem i stylizowane słoną, morską wodą ;) Dlatego z domu zabieram tylko to, co absolutnie konieczne i niezbędne.


Pamiętam też pierwszy wypad z Bąblem nad morze w tamtym roku - i to, jak nasz samochód wręcz uginał się pod ciężarem tych wszystkich zabawek i gadżetów, z których potem większości nawet nie wyciągnęliśmy z bagażnika, bo okazały się nam kompletnie nieprzydatne w obliczu tylu innych, nowych atrakcji.

Tym razem spakowaliśmy tylko kilka książeczek i pluszowego misia, towarzyszącego Bąblowi podczas usypiania - i wszystko bez najmniejszego problemu zmieściło się w tej niewielkiej, kociej walizce :)


BŁĄD NR 2. Wszędzie za daleko. 

To akurat rozumie się samo przez się. Zupełnie inaczej jest iść na plażę tylko z przerzuconym przez ramię ręcznikiem, a zupełnie inaczej nieść ze sobą dziecięce koło do pływania w kształcie żaby, dmuchany materacyk, zestaw wiaderek, foremek, grabek i łopatek w rozmiarze XXL oraz spacerowy wózek, którym po piasku daleko nie zajedziesz.

W tamtym roku odległa lokalizacja naszego pensjonatu bardzo dotkliwie przypominała nam o sobie praktycznie podczas każdego wyjścia - i robiła to bolesnymi zakwasami, pęcherzami na zmęczonych stopach oraz omdlewającymi rękoma, które już nie miały sił taszczyć tego plażowego majdanu przez calutkie miasto. 

BŁĄD NR 3. Zbyt szczegółowy plan. 

Kiedyś do naszych urlopów podchodziłam wręcz obsesyjnie skrupulatnie. Zawsze musiałam mieść bardzo skonkretyzowany plan, wszystkie atrakcje wyszczególnione na komputerowym wydruku i generalnie cały harmonogram zwiedzania rozpisany tak dokładnie, jak pracowniczy grafik.

Na chwilę obecną - nauczona doświadczeniami z poprzedniego roku - przestałam planować cokolwiek. Pójdziemy tam, gdzie nas oczy i nogi poniosą. Zobaczymy to, co akurat będzie do obejrzenia. Zjemy obiad tam, skąd dobiegną najprzyjemniejsze dla naszych nozdrzy zapachy ;) Będziemy spontaniczni i elastyczni jak cyrkowa kobieta-guma, bo z dzieckiem i tak nie sposób wszystkich zamierzeń zrealizować - więc lepiej nastawić się na totalną improwizację, niż odczuwać potem niedosyt, że nie wypełniło się któregoś z zaplanowanych punktów ;)


P.S. I jeszcze zdradzę Wam, że jest na Orawie ktoś, kto ponoć bardzo intensywnie nas oczekuje. Kobieto Na Szpilkach - szykuj się, bo nadciągamy z siłą tornada ;) Relacja z pobytu i pierwszego blogerskiego spotkania w realu - jak tylko wrócimy do domu :)

wtorek, 31 maja 2016

Nasza (krótka) lista prezentowa na Dzień Dziecka.

Kiedy byłam małą dziewczynką, najbardziej lubiłam laleczki robione samodzielnie z kolb kukurydzy.  Zrywało się taką kolbę po cichaczu na sąsiedzkim polu, dokładało jej oczy z pinezek albo guzików, wplatało we "włosy" kolorową mulinę, wywijało liście w fantazyjnie udrapowaną kieckę - i taki wytwór własnej dziecięcej wyobraźni bił na głowę nawet moją pierwszą Barbie w pięknej balowej kreacji, którą dostałam na urodziny od chrzestnej ;)

foto: Internet
Z naszym Bąblem jest dziś podobnie - wiele mu do szczęścia nie potrzeba. Wystarczą rodzice, zebrane na podwórku kamyki i trochę wody. Wystarczy kilka foremek, z których można wyczarować piaskowe babki. Wystarczą nasiona fasoli, znalezione w kuchennej szafce i przesypywane z jednego do drugiego plastikowego kubka. 

Wszystkie pozostałe (interaktywne, grające, mówiące, śpiewające i nie-wiadomo-co-jeszcze-robiące) gadżety stoją na półkach nietknięte, obrastają kurzem i nawet pies z kulawą nogą się nimi nie interesuje. Być może jeszcze kiedyś przeżyją swój renesans i znów nastaną czasy ich świetności - ale na chwilę obecną Bąbel nic sobie nie robi z tych wszystkich wymyślnych, wręcz nieprawdopodobnych funkcji. Nudzą mu się dosłownie po kilku minutach użytkowania i bardzo szybko trafiają na wciąż rosnący stos rzeczy zapomnianych i bezużytecznych.

***

Teoretycznie mamy więc problem z głowy - nie ma zapotrzebowania na nowe zabawki, więc ich nie kupujemy, nie świętujemy, bojkotujemy ten czysto komercyjny aspekt Dnia Dziecka ! ;)
 
W praktyce jednak bardzo chcieliśmy również w jakiś namacalny sposób zaznaczyć i podkreślić, że to czas wyjątkowy, szczególny, właśnie Bąblowi dedykowany...Ostatecznie stworzyliśmy więc króciutką listę prezentów, które powinny się w jego przypadku sprawdzić - a przy okazji być również świetną zabawą i rozrywką albo przydatnym gadżetem dla całej naszej rodziny. 

1. Walizeczka Trunki Benny 


Chociaż na kółkach, przed 1 czerwca raczej do nas nie dojedzie. 

Na razie Młody podejrzał ją tylko na zdjęciu -
i już nadał jej imię "Basia", ponieważ tak właśnie nazywa się jego ulubienica:
prawie 15-letnia kotka Bąblowej prababci ;) 

Ale najważniejsze, żeby dotarła przed naszym pierwszym wakacyjnym wypadem -
bo do tej pory pakowaliśmy rzeczy synka do sportowej torby Małża -
a ten z kolei wkurzał się, że ma za mało miejsca na własne ubrania ;) 

2. Dmuchany zamek do skakania


Ten prezent testujemy już od niedzieli, do spółki ze wszystkimi dziećmi sąsiadów ;)
Na razie doskonale zdaje egzamin i nawet ja spokojnie mogę się na nim pobawić, 
bo jego maksymalne obciążenie to aż 100 kilogramów. 

Tylko sam proces nadmuchiwania był żmudny i trwał ponad godzinę czasu -
ale tym zajął się już Bąblowy Tato, więc jedynie on miał powody do narzekania ;)

3. Dobra dziecięca literatura

 
Nie byłabym sobą, gdyby takiej pozycji w naszym zestawieniu zabrakło. 
Na okoliczność 1 czerwca zdecydowaliśmy się na 
serię o Gąsce Wydawnictwa Galaktyka
i historię "Rikusia" od Adamady.

4. Gry memory...


 ...które Bąbel wręcz uwielbia - i tym razem padło na
Zieloną Sowę, uczącą dzieci kolorów oraz zawodów 
(skutecznie, bo Junior już po kilku pierwszych rozgrywkach 
doskonale kojarzy przedstawicieli wszystkich profesji ;) )

***

A jak to wygląda u Was? 
Świętujecie? Czy raczej bojkotujecie? ;)
A może poza prezentami macie jakieś inne 
sposoby i pomysły, żeby ten dzień uczcić?