wtorek, 18 kwietnia 2017

O tym, jak schudłam 10 kilogramów - i odzyskałam wiarę w siebie.

Od czasu do czasu macie okazję obejrzeć na blogu jakieś moje zdjęcia. Wyglądam, jak wyglądam - i pewnie nie każdemu musi się to podobać, ale ja akurat czuję się dobrze w swoim ciele i zazwyczaj patrząc w lustro (nawet pomimo pewnych niedoskonałości i mankamentów) jestem w stanie uśmiechnąć się do własnego odbicia. 

Jednak musicie wiedzieć, że do takiego poziomu zadowolenia z własnego wyglądu
wiodła mnie dosyć długa i kręta droga. 

Kiedy miałam jakieś 20 lat lat - nie było chyba ani jednej rzeczy, którą  bym w sobie lubiła i z której byłabym naprawdę dumna i usatysfakcjonowana. Moja łazienkowa waga wskazywała o jakieś 10 kilogramów więcej, niż w tej chwili - natomiast w szafie wisiały ubrania o dwa rozmiary obszerniejsze, niż aktualne 36. 

poradnik odchudzania - jak schudnąć do wakacji?

W związku z powyższym, tamte czasy wspominam raczej kiepsko. Miałam wprawdzie świetne oceny na studiach, zgarniałam naukowe stypendia i zawsze należałam do tak zwanej "czołówki" - ale mimo to spoglądałam z zazdrością na piękne i szczupłe dziewczyny z równoległych grup. Sama prezentowałam się na ich tle jak typowe brzydkie kaczątko.

Nawet pełna akceptacja mojego ówczesnego chłopaka i obecnego męża - Bąblowego Taty - nie wystarczała, żeby pokonać wszystkie moje kompleksy. On nieustannie przekonywał  mnie, że  wcale nie muszę chudnąć - że  podobam mu się  taka jaka jestem i że  sama siebie też powinnam taką  zaakceptować.  Ja z kolei zawsze odpowiadałam mu: 

" Po co akceptować  to, czego się  w sobie nie lubi - 
skoro można  to po prostu zmienić? "

Pamiętam, że  niesamowicie się  wtedy zawzięłam - i postanowiłam schudnąć  nie "do ślubu", nie "do wakacji" ani nie na jakąkolwiek  inną  specjalną  okazję.  Postanowiłam  schudnąć raz na zawsze - i już nigdy nie wracać ani do dawnej wagi, ani do wcześniejszych zgubnych nawyków.

1. Zmieniłam sposób odżywiania i polubiłam się bardzo z zieloną herbatą, którą popijam chętnie do tej pory. Oczywiście nie oznacza to, że nie zdarzają mi się pewne drobne grzeszki, fast-foody czy czekoladowe desery - ale zdecydowanie nie objadam się nimi wieczorem i nie pozwalam sobie na takie odstępstwa zbyt często.

poradnik odchudzania - jak schudnąć do wakacji?

2. Zaczęłam regularnie biegać,  jeździć na rowerze i spacerować przynajmniej przez 1-2 godziny dziennie. Jeżeli miałam do wyboru podjechać gdzieś autobusem albo przejść ten sam dystans na piechotę - zawsze decydowałam się na tę drugą opcję.

3. Odkryłam fenomen kilku prostych ćwiczeń - polegający na tym, że można wykonywać je nawet leżąc na podłodze obok bawiącego się dziecka, oglądając ulubiony serial w telewizji czy siedząc w uczelnianej ławce.

poradnik odchudzania - jak schudnąć do wakacji?

4. Przez początkowy okres zapisywałam swój jadłospis i przynajmniej przybliżoną wartość kaloryczną każdego posiłku w tabelkach i arkuszach - ponieważ takie notatki pozwalały mi porównać i ocenić moje postępy.

poradnik odchudzania - jak schudnąć do wakacji?
  
poradnik odchudzania - jak schudnąć do wakacji?
 
Okazało się, że to nie sama utrata wagi jest najbardziej problematyczna - 
tylko odpowiednia motywacja, wytrwałość i konsekwencja w działaniu. 

Czasami bardzo potrzebny jest ktoś, kto będzie nam o wyznaczonym celu systematycznie i uparcie przypominał - i dopingował do dalszych działań za każdym razem, kiedy już będziemy mieli ochotę machnąć na wszystko ręką oraz wrócić do dawnych przyzwyczajeń.

Jeżeli Wy również odczuwacie potrzebę, żeby schudnąć - i potrzebujecie takiego motywacyjnego "bata" nad sobą - polecam Wam Poradnik Odchudzania. Jest to 100 stron przystępnej i skondensowanej wiedzy - oraz zestaw ponad 50 porad na temat zbilansowanej diety, aktywności fizycznej i zdrowego trybu życia. Znajdziecie tam między innymi:

- tabele kaloryczne i wskazówki dotyczące dietetycznych zamienników, 
 - pełne zestawy ćwiczeń i porady na temat bezpiecznego treningu,
- tipy odnośnie obliczania BMI i dokonywania pomiarów ciała,
- sprawdzone sposoby na to, jak uniknąć efektu jo-jo
- oraz konkretne zadania do wykonania. 

Co ważne, poradnik opracowany został przez profesjonalistów - dietetyczkę i trenerkę fitness Annę Szymanek oraz trenera Krav Maga Radosława Klimka. Najfajniejsze jest w nim to, że wszystkie kompleksowe porady zebrane zostały w jednym miejscu - i można pobrać je w całości jako plik pdf lub też dawkować sobie w mniejszych "porcjach", przychodzących regularnie na naszą skrzynkę mailową. Ja akurat preferuję wersję papierową - więc po prostu wydrukowałam sobie interesujące mnie rozdziały oraz tabele i zaglądam do nich za każdym razem, kiedy potrzebuję coś sprawdzić.

poradnik odchudzania - jak schudnąć do wakacji?
 
poradnik odchudzania - jak schudnąć do wakacji?

Jeszcze lepsza wiadomość jest taka, że za dostęp do poradnika płaci się tylko raz - natomiast wszelkie późniejsze aktualizacje są już zupełnie darmowe. Autorzy planują na ten rok około 30-40 nowych tematów, które będą spływały do mnie już automatycznie - bez konieczności jakiejkolwiek dopłaty. Właśnie dlatego poradnik ma formę elektroniczną - by móc bez żadnego problemu dokonywać jego aktualizacji i uzupełniać go o kolejne podrozdziały.

Dodatkowo dla osób zamawiających poradnik dostępna jest też dieta odchudzająca z 50-procentowym rabatem. Obejmuje ona 100 przepisów podzielonych na 5 posiłków dziennie, które możemy dowolnie ze sobą zestawiać i komponować pełnowartościowe menu dla siebie oraz dla całej swojej rodziny. Wszystkie wydają się proste i smaczne, a także są opatrzone tabelkami z ich wartością odżywczą.

poradnik odchudzania - jak schudnąć do wakacji?

poradnik odchudzania - jak schudnąć do wakacji?

Ponieważ kwiecień to już ostatni dzwonek, żeby zrzucić nadmiar ciałka przed wakacjami 
i bez żadnych oporów pojawić się na plaży w bikini -
aktualnie na hasło "wielkanoc" można zasubskrybować poradnik aż o 20% taniej.

Być może przyda się Wam jako antidotum na świąteczne obżarstwo -
i motywacja, by zadbać o formę przed zbliżającym się latem :)

104 komentarze:

  1. Ja też jako 20tolatka widziałam w sobie same niedoskonałości, za to po 30stce jestem szczęśliwa w swojej skórze i zadowolona z wyglądu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to witaj w klubie :) Być może ta dwudziestka to jakiś taki "głupi" wiek - a może po prostu trzeba swoje ponarzekać, przecierpieć i wywalczyć, żeby potem wreszcie zbliżyć się do wymarzonego ideału ;)

      Usuń
    2. Mam identycznie :-) 30-tka jest magiczna :-) Antyterrorystka

      Usuń
    3. I niech z każdym rokiem na liczniku tylko nam tej miłości własnej przybywa ;)

      Usuń
  2. Faktycznie się zawzięłaś! Super post i super skuteczny, jeśli ktoś to zastosuje. Świetne zestawienie produktów. Co do jednego tylko się nie zgodzę - kawa zakwasza organizm i nie pomaga w chudnięciu. Moim zdaniem, z tego, co ja się orientuję oczywiście ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zestawienie przygotowali autorzy poradnika - ale ja o kawie też słyszałam raczej pozytywne informacje odnośnie efektów odchudzania. Podobno jest dobra, o ile nie zagryza się jej jakimś ultrasłodkim ciachem ;) Będę miała w najbliższym czasie kontakt z dietetykiem - na pewno go o to zapytam i dam znać, czego się konkretnie dowiedziałam :)

      Usuń
  3. U mnie bylo calkiem inaczej- w wieku 20 lat idealna ;)54kg przy 173cm....wiec rozumiesz jak sie czuje spogladajac w lustro w wieku 44 lat :O
    Jednak waga nie jest juz wyznacznikiem mego zadowolenia badz niezadowolenia- caloksztalt. Po chorobie, po sterydach gdy w miare sie wszystko poukladalo inaczej patrze na siebie.
    Warto o siebie dbac, nie zasmiecac organizmu, a juz z odrobina ruchu i usmiechu na twarzy wszystko wydaje sie lzejsze :)
    Pozdrawiam!
    ps. popieram Meza- te kilka kg wiecje zdecydowanie nie odbieraly Ci urody czy uroku osobistego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że liczy się całokształt - ale uwierz mi, że akurat mój całokształt nie prezentował się w tamtych czasach zbyt imponująco ;) Teraz czuję się sama ze sobą o niebo lepiej - i za nic w świecie nie chciałabym wracać do poprzedniej sylwetki oraz ogólnego wyglądu.

      Choroby i sterydy - to już zupełnie inna bajka. U mnie akurat PCO w kwestii wagi nie spowodowało jakiejś wielkiej rewolucji - a wspomniany w poście nadmiar kilogramów wynikał raczej ze złych nawyków, z którymi na szczęście udało mi się skutecznie powalczyć :)

      Usuń
  4. U mnie problem zawsze był (i pewnie jest, i będzie) w drugą stronę - zawsze starałam się przytyć. Udało się, ale niestety - zapomniałam o najważniejszym, że nie wystarczy "pyknąć" dietki i zrobić ileś odpowiednich treningów. Trzeba stale się już pilnować. Dlatego waga znowu spadła, a ja znów jestem na początku drogi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, dyscypliny trzeba przestrzegać już zawsze - czy to w kwestii chudnięcia, czy tycia.

      Usuń
  5. Jak byłam młodsza (20 lat), miałam obsesję na punkcie krągłych ud. Dziś (30) trenuję, bo lubię i chcę być zdrowa. :) Dieta i ćwiczenia to jedno, ale niestety hormony to drugie. Nie zawsze da się wyglądać tak, jak by się chciało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, że nie zawsze się da - ale zawsze można nad sobą pracować i choć trochę zbliżać się do upragnionego celu :)

      Usuń
  6. Ja jestem ta okraglejsza. Aktualnie rozmiar 44.
    Jako nastolatka nie umialam zaakceptować swojej figury. Chudlam i tyłam na zmianę. Przez krótki okres czasu miałam też epizody bulimiczne - robiłam dosłownie wszystko, byle by opróżnić żołądek... Na szczęście się opamietalam. Teraz w pełni akceptuję siebie. Od kilku lat mój rozmiar się nie zmienia. Niczego sobie nie odmawiam - jak mam na coś ochotę to jem. Powiem Ci że nawet nie chciałabym schudnąć. Po prostu polubiłam swoje krągłości i nie chciałabym z nich zrezygnować. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję takiego poziomu samoakceptacji :) Ja jestem wręcz przekonana, że obecnie przybranie na wadze wiązałoby się dla mnie ze strasznym spadkiem nastroju. Już przyzwyczaiłam się do obecnej sylwetki - i mam nadzieję, że w przyszłości nie będę musiała walczyć o nią zbyt zaciekle ;)

      Usuń
  7. Wspaniałe uczucie, kiedy uda się zrobić coś pożytecznego dla naszego organizmu, od razu odwdzięcza się nam lepszą pracą, a i pozytywnej energii do mózgu podsyła. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak - najfajniejszy ten napływ endorfin, kiedy spogląda się w lustro i widzi się mniej więcej to, co zawsze chciało się zobaczyć :)

      Usuń
  8. Ja zabiera się za ćwiczenia już tyle czasu, ale jakoś średnio mi idzie. Nie mam zupełnie samozaparcia w sobie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mimo wszystko życzę powodzenia - i wierzę, że uda Ci się przełamać :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Momentami nie było lekko psychicznie i fizycznie - ale za to teraz jest w miarę lekko na wadze :)

      Usuń
  10. przede wszystkim silna wola :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne osiągnęłaś wyniki i jesteś nadzieją dla wielu kobiet, które zmagają się z podobnym problemem. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż takim wielkim problemem z pozoru to nie było, bo moje dodatkowe kilogramy zbyt mocno nie rzucały się w oczy ( byłam raczej "zbita", niż przy kości ) - ale mimo wszystko każdy najdrobniejszy efekt bardzo cieszył i mam nadzieję, że uda mi się trzymać formę :)

      Usuń
  12. Doskonale Cię rozumiem, ja teraz jestem na etapie odchudzania i również przechodzę przez tą drogę, zmieniam nawyki żywieniowe itp. Gratuluję, że udało Ci się osiągnąć wymarzoną wagę i co najważniejsze, utrzymywać ją :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - i Tobie również życzę świetnych rezultatów, silnej woli oraz wytrwałości ! :)

      Usuń
  13. Super gratuluję. I dziękuję za dodanie inspiracji teraz pora na mnie.

    OdpowiedzUsuń
  14. z tą rybą to różnie bywa... czasem mnie syci czasem szybko jestem po niej głodna chyba zależy od przyrządzenia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ze wszystkim - wiele zależy od dodatków i po prostu od dnia. Są takie momenty, że mogę nawet nic nie jeść - a innym razem pochłonęłabym wszystko, co znajdzie się w zasięgu ręki ;)

      Usuń
  15. 10 kg to naprawdę sporo - gratuluję sukcesu! Sądzę, że codzienny ruch to podstawa, podobnie z ćwiczeniami. Ostatnio trochę przytyłam, ale tylko dlatego, że przez 2 miesiące jadłam normalnie, ale ćwiczyłam mniej. Teraz powoli wracam do normy. Trzymaj kciuki, żeby i mnie się udało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ruch jest w moim odczuciu nawet ważniejszy niż dieta - i czasami wcale nie trzeba od razu uprawiać jakichś ekstremalnych sportów. Wystarczy długi spacer albo bieganina za dzieckiem - i kilogramy "same" lecą w dół ;)

      Usuń
  16. Mi właściwie nawet nie zależy już tak bardzo żeby schudnąć, te czasy już minęły...;) ale chciałabym mieć jędrne i sprężyste ciało, a tego w niektórych partiach zdecydowanie mi brakuje! Pewnie same ćwiczenia by wystarczyły... i mam nadzieję, że uda mi się tu kiedyś utrzymać systematyczność...;) bo z tym mam najwiekszy problem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to. Sama też miewam problemy z systematycznością - ale od pewnego czasu staram się tak zorganizować, żeby mieć chociaż godzinkę dziennie na dbanie o siebie i ćwiczenia :)

      Usuń
  17. Jako 20-latka też wielu rzeczy w sobie nie akceptowałam. Też z biegiem czasu wiele w sobie i swoim wyglądzie zmieniłam- nosiłam nawet aparat orto, bo właśnie niezbyt poste zęby były dla mnie kompleksem. Teraz jest zupełnie inaczej. I własnie jako 30 latka akceptuje siebie i swój wygląd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli o zęby chodzi - też cierpiałam ostatnio istne katusze na fotelu dentystycznym ;) Efekt jest taki, że nie mam już tego, co popularnie określa się jako "miejsce na żeton" pomiędzy jedynkami ;)

      Usuń
  18. 20 lat to taki kompleksowy wiek ;) teraz wyglądam duuuuużo gorzej, a czuję się lepiej. Wygląd nie ma już takiego znaczenia jak kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat odwrotnie - na swoje dawne fotki nie jestem w stanie patrzeć i najchętniej spaliłabym je rytualnie na jakimś stosie ;) Ale najważniejsze to po prostu czuć się dobrze we własnej skórze - i być szczęśliwą :)

      Usuń
  19. Brawo, brawo, brawissimo! Ja od jakiegoś czasu przekładam myśl o odchudzeniu. Moje życie z dwójką dzieci jest tak szalone i niezorganizowane, że cieżko jeść regularnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, ja też nie jadam zbyt regularnie (choć wiem, że to błąd). Ale mój podstawowy problem polegał kiedyś na tym, że najadałam się wieczorem czy też późnym popołudniem - a to jest po prostu jak strzał we własne kolano, kiedy chcemy zachować szczupłą sylwetkę ;) Teraz konkretny posiłek staram się jadać najpóźniej o godzinie 17 - czyli jakieś 4-5 godzin przed snem.

      Usuń
  20. Ja nigdy nie należałam do mega szczupłych, ale też nie byłam "pulpetem". Byłam taka "akurat". Czasem więcej kg się pojawiało, czasem mniej, ale zawsze w normie. Trochę się zmieniło przy naszych staraniach i ostatnich zabiegach - działanie leków i zajadanie stresu sprawiło, że kg przybyło... Jestem już na diecie bezglutenowej ze względu na chorobę - celiakię. I z tą dietą nie pożegnam się do końca życia, bo to moje lekarstwo. Diet odchudzających nigdy nie stosowałam, a ze względu na dość sporą aktywność fizyczną, nigdy nie potrzebowałam ćwiczyć. Ale od kilku lat pewne rzeczy uległy kolosalnej zmianie - już nie ćwiczyłam tak dużo, jadłam o różnych porach. Niestety u mnie problem jest z konsekwencją - w kwestii ćwiczeń. Staram się jeść w miarę regularnie i nie podjadać pomiędzy posiłkami, słodyczy prawie nie jem i waga mi się zmniejszyła. Zaraz chcę zacząć znów jeździć na rowerze i chodzić na kijach. Zawsze lubiłam pokonywać km na nogach, jednak przez nawał zajęć i pogłebiające się problemy ze stawami (głównie kolana), robię to teraz mniej... Podziwiam Cię za wytrwałość i tak konsekwentne dążenie do celu!
    Ściskam mocno! Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda wielka, że mieszkamy tak daleko od siebie - i że nie możemy wspólnie na te rowery wyskoczyć. Byłybyśmy dla siebie nawzajem świetnym motywatorem, by trzymać się w ryzach :)

      Usuń
  21. Ja zawsze akceptowalam swoj wyglad, chociaz bywaly momenty, ze nie podobalo mi sie, ze jestem taka szczupla.
    Teraz waze kilka kg wiecej od Ciebie I pomimo, iz chcialabym dobic do 60 kg to od kilku lat waga stoi w miejscu. Kochanego cialka nigdy nie za wiele. Najwazniejsze to akceptowac swoje cialo I podobac sie sobie.
    Odchudzac nigdy sie nie musialam. Gratuluje zrzucenia tych dodatkowych kg :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według większości osób ja tez nie musiałam chudnąć - ale jednak sama miałam inne odczucia na swój temat i dopiero teraz jestem względnie zadowolona ze swojego wyglądu :) Jak widać, każdy potrzebuje czegoś innego - jeden schudnąć, inny przytyć - ale cel jest właśnie taki, żeby być z siebie zadowolonym :)

      Usuń
  22. Na pierwszym miejscu trzeba postawić ruch, na drugim ściąć ok 500 kcal z codziennej diety. To wystarczy by przy odrobinie chęci tracić około 0,5 kg tygodniowo. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jako bardzo przyjemną formę ruchu polecam też taniec :) Serio, kilogramy przy tym lecą na łeb, na szyję - a dodatkowo można się wspaniale zrelaksować i dać ponieść muzyce ;)

      Usuń
  23. łaaaał to musi byc cudowne uczucie! Podziwiam za motywację i tyle trudu i starań! Podziwiam! :)
    http://czynnikipierwsze.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest fajnie ;) A cudownie to byłoby wtedy, gdyby wszelkie inne "defekty" udało się zlikwidować ;)

      Usuń
  24. Po pierwsze - GRATULUJĘ!!!
    Po drugie - ja mam odwrotnie, niegdyś nigdy problemów z wagą i całkiem ok odbicie w lustrze, dziś po ciążach i też pewnie z racji wieku, a najbardziej z braku motywacji zapewne, a może bardziej z braku dyscypliny i systematycznosci, mniej to odbicie lubię ;)
    Ale prawda jest to co napisałaś - nie sama utrata wagi jest najbardziej problematyczna -
    tylko odpowiednia motywacja, wytrwałość i konsekwencja w działaniu....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że w wielu dziedzinach życia tak właśnie jest - że niby wiemy co chcemy osiągnąć, ale nie zawsze mamy w sobie tę "moc", żeby wytrwać w swoich dążeniach. To jest rzeczywiście najtrudniejsze do wypracowania.

      Usuń
  25. Przydatny wpis i może skorzystam bo chciałabym ze 3-4kg schudnąć ;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. Jak się ma lat 20, to łatwiej schudnąć niż mając 30, 40 itp., po pierwsze lepszy metabolizm, organizm młody a po drugie czas: człowiek jest tylko skupiony na sobie, nie musi dzielić czasu na rodzinę i pracę. W wieku 20 lat straciłam 18kg, teraz po 30stce znów tych kilogramów jest za dużo i cholera mnie już na to bierze. Pilnuje się, z ruszaniem trudniej (nie cierpię biegać i tych wszystkich fitnessów), no i najgorsze, że pierwszy posiłek w spokoju mogę zjeść wieczorem, bo tak to ciągle na mnie wisi moja córka, wydziera mi jedzenia, albo grzebie w talerzu. Ostatnio jednym z najlepszych dla mnie wspomnień było śniadanie w Ikei, nikt mi nie przeszkadzał i nie musiałam chować się z kubkiem ciepłej kawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - wraz z wiekiem raczej łatwiej nie będzie (dlatego też trzymam rękę na pulsie i wiem, że obecna waga tak naprawdę wcale nie jest mi dana raz na zawsze). Jeśli chodzi o dziecko - ja mam akurat w domu niejadka, więc teoretycznie nie powinno być problemu ze spokojnymi posiłkami. Ale dziwnym trafem zawsze kiedy tylko zasiadam do jakiegoś jedzonka - on nagle chce do toalety, albo się bawić, albo grzebać w zawartości mojego talerza ;) Także - łączę się w bólu ;)

      Usuń
  27. Równowaga, świadome jedzenie i konsekwencja🙂 I aktywność🙂 Działa, aż miło🙂

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja jestem na początku drogi o lepszy wygląd. To nie tak, że całkowicie nie akceptuję swojego wyglądu, po prostu chcę być trochę bardziej szczupła, zdrowsza i mieć lepsze samopoczucie. Także trzymaj kciuki!��

    OdpowiedzUsuń
  29. Ja jak miałam 20 lat ważyłam 49kg. przy 170cm wzrostu, więc byłam totalnym chudzielcem. Nosiłam rozmiar 34/36. Teraz noszę 38 i wyglądam ok- tak mi wszyscy mówią, ale chciałbym schudnąć te 3-4 kg jeszcze..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najczęściej jest tak, że obraz siebie niekoniecznie pokrywa się z tym obrazem, który widzą inni ludzie. Ale ja jestem zdania , że najważniejsze jest to, byś to TY czuła się ze sobą dobrze - więc jeśli masz potrzebę jeszcze coś zmienić, nie wahaj się :)

      Usuń
  30. Taka jesteś szczuplutka, że nie wyobrażam sobie Ciebie 10 kilo temu :)
    Ja sporo schudłam w drugiej ciąży, po miałam mniej niż w czasach licealnych, ale niestety już odrobiłam 3 kilo. Waga wskazuje koło 55, ale przy tych 53 bym najchętniej została ;) Niestety ja mam "rodzinnie" szerokie biodra i obszerne uda :P Ale w sumie ten mój duży tyłek lubię. Musze się tylko wziąć za moją brzuszną oponkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś nie zauważyłam u Ciebie tych wszystkich "szerokości" ani "oponek", o których piszesz - ale jeśli Ty je dostrzegasz to pozostaje tylko życzyć powodzenia w ich eliminacji :)

      Usuń
  31. Przede wszystkim - ogromne gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Post bije takie rekordy popularności - że aż się nie spodziewałam, że może to być tak ważny temat dla czytelników :)

      Usuń
  32. Mi w schudnięciu i w powrocie do formy po ciąży i porodzie pomogła joga. Wyszczupliła mi ciało i bardzo je wzmocniła. Oczywiście zdrowa dieta to podstawa.

    PS. Ważymy tyle samo ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na jogę to chyba jestem zbyt "sztywna" ;) Prędzej bym się w pół złamała ;) Ale gratuluję z całego serducha, że Tobie się udało ! :*

      Usuń
  33. Kiedy miałam 20 lat, moja waga wynosiła 47 kg, dziesięć lat później 52 kg, szacuję, że za kolejne dziesięć lat, skorzystam z Twojego posta ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet gdybym za 10 lat nie prowadziła już bloga (co jest zresztą wielce prawdopodobne ;) ) - to ten post tutaj zostawię i będzie na Ciebie czekał ;)

      Usuń
  34. Coś z tym wiekiem chyba jest, bo ja jestem po 20stce, a póki co satysfakcji brak no i niedoceniania. Sama walczę o upragnioną sylwetkę, ale nieraz mam już dość. Mam kilka chorób, które tworzą, jak to określam "trójkąt bermudzki" i nieraz przez to długo stoję w miejscu. Mam nadzieję, że kiedyś się uda, a przynajmniej do ślubu, żeby wcisnąć się w ładną suknię. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli w grę wchodzi jakiś dodatkowy czynnik chorobowy - to faktycznie może być znacznie trudniej. U mnie akurat PCO nie miało zbyt wielkiego wpływu na wagę (bardziej na wypadanie włosów) - ale znam dziewczyny, które po problemach z tarczycą i sterydach stały się nagle zupełnie do siebie niepodobne...Życzę Ci dużo zdrowia, powodzenia w walce ze wszystkimi dolegliwościami - i tej wymarzonej ślubnej kiecki oczywiście też :)

      Usuń
  35. Lubię siebie taką jaka jestem:) Nieidealna z toną czekolady - cała ja;) Dobrze, że jeżdżę na rowerze, bo tak to nikt i nic nie zmusiło by mnie do ćwiczeń;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i super ! :) Tak trzymać - bo przecież o to chodzi, żebyś była szczęśliwa :)

      Usuń
  36. To mnie zaskoczyłaś, bo patrząc na Ciebie, myślałam, że szczupłość masz wrodzoną i nie musisz się specjalnie wysilać, by ją utrzymać. Ja należę do szczupłych, ale miałam w swoim życiu epizody pulchności :) Niemniej po trzydziestce zdecydowanie poczułam się ze sobą samą lepiej, także coś w tym jest.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sama niekiedy nie mogę uwierzyć, jak się zmieniłam - i niejednokrotnie żartowałam sobie z mężem, że obecna figura plus odmłodzona twarz z tamtych czasów to byłoby połączenie wręcz idealne ;)

      O trzydziestce zawsze słyszałam, że to taka "magiczna bariera" - i choć początkowo jakoś specjalnie tego nie odczuwałam, teraz chyba zaczynam rozumieć ;)

      Usuń
  37. Ja póki co jestem na etapie tycia, ale pierwsze kroki ku lepszej sylwetce już poczyniłam, bo chociaż zapotrzebowanie na poszczególne makroskładniki mam już wyliczone ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już zawsze pierwszy krok ku pozytywnym zmianom - więc trzymam kciuki za całą resztę ! :)

      Usuń
  38. Przez całe gimnazjum, liceum i studia waga stała mi niemal w jednym - dobrym - miejscu. Potem zaczęła niebezpiecznie szybować w górę, no i dzisiaj siedzę i szukać ćwiczeń dla siebie. Jest plan, jest motywacja - czuję, że będzie dobrze. :) Wpisy takie jak Twój pomagają w zrzucaniu tych zbędnych kilogramów. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będzie dobrze - a jakby brakowało Ci motywacji, to odświeżaj tę stronę niezliczoną ilość razy ;)

      Usuń
  39. Gratulacje! Bardzo przydatny post. Ja co prawda zawsze chciałam przytyć, bo straszny szkielet za mnie był. Jadłam ile wlezie i nic. Przytyłam w pierwszej ciąży ponad 20 kg, w drugiej ok 18 kg i szybko chudłam do 45 kg...Dopiero jak zaczęłam chodzić na siłownię, to przytyłam. Zawsze trzymałam się z dala od ćwiczeń, bo bałam się że jeszcze bardziej schudnę a okazało się, że to był najlepszy sposób, aby przybrać na wadze, nawet 10 kg! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko chyba od tego zależy, na jakie ćwiczenia się zdecydujemy - bo niektóre są typowo na chudnięcie, a inne znowu "na masę" ;)

      Usuń
  40. Super post, przyda się mi bardzo bo jestem na etapie odchudzania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to cieszę się, że mogłam Cię dodatkowo zainspirować :)

      Usuń
  41. Powinnam sobie wziąć do serca Twój wpis. Ja zaczęłam mieć problemy z wagą w małżeństwie. Chyba mi służy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, na pewno :) Oj, jak ja to dobrze znam. Co poradzić, kiedy jedzenie jedzone RAZEM smakuje jeszcze lepiej :)

      Usuń
    2. No to teraz już wiem, w czym tkwi mój sekret - my po prostu przez większość tygodnia jadamy OSOBNO ;)

      Usuń
  42. odpowiem przekornie - w wieku 20 lat byłam po prostu fajna. Teraz jestem mniej fajna ale jak zadowolona ? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam, zaraz mniej fajna :) Jesteś dokładnie tak fajna, jak sama o sobie myślisz ;)

      Usuń
  43. Ja się chyba nie nadaję do takich wyzwań, jeżeli chodzi o odchodzanie to na razie nie mam potrzeby. Oczywiście oczyszczam sie i muszę zadbać o kondycję. Gratuluję kochana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że nie masz takiej potrzeby - ale dobra kondycja zawsze w cenie :) Sama podjęłam ten wysiłek nie tylko ze względów "estetycznych" - ale również z uwagi na swoje zdrowie i sprawność fizyczną.

      Usuń
  44. No nic Karolina, uderzyłaś w mój słaby punkt :D
    Boże, jak ja miałam 20lat to mogłam zjeść o 3 w nocy pizzę, zapić piwem i tak ze 3razyw tygodniu i nosić rozmiar 34/36...
    Ale to są bardzo, bardzo odległe czasy. Teraz, jak to obrazują niektóre memy, tyję od patrzenia na reklamę czekolady...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha ;) Ale wiesz, ja się akurat w Twoim przypadku wcale nie dziwię - bo jakbym sama umiała robić te wszystkie pyszności to też pewnie moja dieta na nic by się nie zdała ;) A skoro nieszczególnie potrafię gotować - to i pokus mam znacznie mniej ;)

      Usuń
  45. Najważniejsze to być zadowoloną z siebie i ze swojego wyglądu :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Ech, ja już od paru lat zmagam się z dodatkowymi kilogramami i mam, jak większość ludzi, problem z mobilizacją i konsekwencją. Wiadomo, nikt tego za mnie nie zrobi...

    OdpowiedzUsuń
  47. bąbelkowo pomóż - jak znaleźć motywację kiedy po 1 zajeciach z fitnesuu zamiast wrócic naładowana energią wróciłam z zapaleniem oskrzeli?: :( miesiąc leczenia kolejny mc kaszlenia a ja czuję się coraz gorzej i na pewno jeszcze długo zdrowie nie da mi wrócić na treningi :( jak żyć?

    OdpowiedzUsuń
  48. Właśnie wróciliśmy z 3 tygodniowych wakacji w stanach. Obiecywaliśmy sobie, że od razu po nich przechodzimy na dietę i wracamy do regularnie uprawianego sportu. Mimo, że waga nie wskazuje jakiegoś nagłego przybytku kilogramów przydało by się stracić przed latem kilka kilogramów.

    OdpowiedzUsuń
  49. Najpierw przytyłam jakieś 30 kg, przez chorobę. Schudłam 25, planuję jeszcze 10. Może kiedyś w końcu będę się czuć dobrze w swoim ciele ;/. Ale to chyba w głowie musi się poprzestawiać.

    OdpowiedzUsuń
  50. Świetny post i wielkie gratulacje! Sama wiem ile kosztuje to pracy.
    Podoba mi się tutaj u Ciebie. co powiesz na wspólną, szczerą obserwację? :)
    agnesssja.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  51. Fenomen prostych cwiczen. Tez ostatnio coraz bardziej staje sie ich adeptka. W ten sposob nie tylko cwicze ja, ale tez mam wrazenie, ze wyrabiam w moich pociechach dobre nawyki na przyszlosc. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
  52. Gratuluje samozaparcia, to bardzo motywujące kiedy komuś udaje się osiągnąć swoje cele :)

    OdpowiedzUsuń
  53. W moim przypadku akurat 10kg wiecej by się przydało :) Ale brak odpowiedniej motywacji skutecznie mnie blokuje przed realizacją operacji "sizeup"

    OdpowiedzUsuń
  54. Ja zrzuciłem 15 kilo w ostatni rok i zmieniło to bardzo dużo w moim życiu, jestem jak nowo narodzony. Walczcie o siebie!

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)