wtorek, 9 listopada 2021

Światowy Dzień Adopcji 2021 - czyli o tym,że geny są przereklamowane.

 Dziś Światowy Dzień Adopcji i z tej okazji chciałam napisać znacznie więcej - 
ale ostatnie wydarzenia w kraju strasznie mnie przytłoczyły, więc będzie krótko i na temat.
 
***
 
W rozmowach o adopcji dziecka niezwykle często poruszane jest zagadnienie "obcych genów" (zupełnie tak, jakby WSZYSTKIE adoptowane dzieci były jakoś koszmarnie obciążone genetycznie - co nie jest prawdą!) Rozumiem,że dla kogoś może być to bardzo istotna kwestia - bo wiadomo, że nasze DNA w dużej mierze odpowiada za określone cechy wyglądu, dziedziczenie pewnych chorób czy predyspozycji - ale z mojego osobistego i emocjonalnego punktu widzenia GENY SĄ STRASZNIE "PRZEREKLAMOWANE".

Z moją młodszą siostrą łączą mnie te same geny, ale nigdy (nawet we wczesnym dzieciństwie) nie byłyśmy sobie bliskie. Od kilku lat praktycznie nie mamy kontaktu: nie spotykamy się, nie rozmawiamy ze sobą, a harmonogramy wszelkich rodzinnych spotkań ustalamy tak, by absolutnie na siebie nie wpaść. Znam zresztą całe mnóstwo podobnych przypadków w moim otoczeniu, w których wspólne DNA nie ma nic do rzeczy i zamiast zbliżać ludzi - jeszcze bardziej ich od siebie oddala...

Zmierzam do tego, że wszystkie najważniejsze relacje w moim życiu - sympatie, miłości, przyjaźnie, a teraz również adopcyjne rodzicielstwo - nie miały z genami totalnie nic wspólnego!  Pokrewieństwo, więzy krwi i zbliżone DNA nie są według mnie żadnym gwarantem realnej, bliskiej więzi - a uczuć nie da się wytłumaczyć wyłącznie za pomocą genetyki, biochemii czy neuroprzekaźników. Nieustannie zdumiewa mnie fakt, że niektórzy ludzie przykładają do nich aż tak wielką wagę - i zastanawiam się, czy jestem bardzo odosobniona w swojej opinii...
 
Niesamowicie ciekawi mnie Wasze zdanie na ten temat,
więc podzielcie się nim w komentarzach.
 
 

* to zdjęcie jest częścią większego projektu z okazji Światowego Dnia Adopcji,
którego pomysłodawczynią jest Adoption Mom Life
 
 

22 komentarze:

  1. nie wiem czy geny są przereklamowane. Wiem że dzięki adopcji może spełnić sie marzenie kogoś kto marzy o dziecku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z mojego punktu widzenia są - ale wiadomo, że każdy może mieć do tego tematu inne podejście :) To bardzo indywidualna kwestia, na którą spory wpływ mają życiowe doświadczenia danej osoby.

      A co do spełniania marzeń dzięki adopcji - w pełni się zgadzam.

      Usuń
  2. Nie powiedziałabym, że geny są przereklamowane, bo jako człowiek codziennie pracujący właśnie z genami, mam nieco inne obserwacje. Jednak całkowicie zgadzam się z tym co piszesz na temat tego, że geny nie muszą wpływać na nasze relacje. Wspólne geny to żaden gwarant, za to wspólne pasje, uczucia, poglądy jak najbardziej. ;) Życzyłabym sobie, aby adopcja w Polsce była znacznie łatwiejsza tak by więcej osób mogło się o tym przekonać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Adopcja nie jest tak trudna,jak mogłoby się wydawać - ale to na pewno proces długotrwały, wymagający cierpliwości i niejednokrotnie fundujący kandydatom prawdziwy emocjonalny rollercoaster.

      Usuń
  3. Mnie się wydaje, że tak jak geny nie wpływają na to, że nawiążemy z kimś więź tak też geny nie powodują, że tej więzi nie mamy. Odkąd pracuję z rodzinami z pieczy zastępczej i dziećmi wiem, że kluczowe dla rozwoju i bliskości są pierwsze miesiące życia. Życzę Wam dużo miłości i radości ba dalsze, wspólne lata. Ściskam ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście,że są kluczowe. Niestety w Polsce system jest na tyle ułomny,że właśnie te pierwsze miesiące dzieci bardzo często spędzają w placówkach - pomimo,że teoretycznie powinny trafiać (w przypadku zrzeczenia) albo od razu do rodziny adopcyjnej,albo chociaż do zastępczej.

      Usuń
    2. Dziękujemy za życzenia :* :* :*

      Usuń
  4. Czasami z osobami, które mają inne geny łączą nas bliższe relacje niż z rodzonymi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie miałam o tym zielonego pojęcia. Dziękuję za garść przydatnych informacji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Często czujemy się zobowiązani, żeby utrzymywać z kimś kontakt, bo przecież jesteśmy rodziną, ale moim zdaniem nie tędy droga. Żyjmy z ludźmi, których lubimy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Też jestem zdania, że toksyczne relacje, które nas niszczą psychicznie, warto ograniczać do minimum - nawet jeśli idą za nimi wspólne geny.

      Usuń
  7. Geny w relacjach międzyludzkich wszystkiego nie załatwiają. To jakie są relacje między rodzeństwem zależy w dużej mierze od rodziców i atmosfery w rodzinie jako takiej. Moje adopcyjne dzieci, jak na razie, mają świetne relacje między sobą, mimo że nie są biologicznym rodzeństwem. Nie uważam natomiast, że to zasługa tego, że nie mają wspólnych genów ale po prostu tego jak je wychowujemy. Sama adopcja to nie tylko geny, te być może możemy uznać za "przereklamowane" ale przede wszystkim historia dziecka - konieczność jej pełnej akceptacji nie jest przereklamowana. Przy czym to czego dowiadujemy się w OA czytając kartę dziecka to zazwyczaj dopiero wierzchołek góry lodowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do historii dziecka w 100% się zgadzam. Dziecko powinno ją znać bez dwóch zdań - a my jako rodzice adopcyjni przekazujemy synkowi wszystko,co wiemy na temat jego wcześniejszego życia (a wiemy całkiem sporo). Kiedy dorośnie i będzie chciał jeszcze bardziej zgłębić temat - dołożymy wszelkich starań,żeby mu w tym pomóc. To są jego korzenie,których nigdy nie mieliśmy zamiaru odcinać.

      Usuń
  8. Miłość wymyka się wszelkim schematom, tak jak matka nie potrzebuje, aby jej dziecko połączone z nią było genami, aby kochać je całą sobą, tak dziecko perfekcyjnie odbiera prawdziwą miłość, nie potrzebuje do niej wspólnych genów.

    OdpowiedzUsuń
  9. Na pewno geny nie wplywaja na wiezi. To bardzo powszechne w rodzinach, ze polowa ich czlonkow jest sklocona z tym czy tamtym i jakos wspolne geny nie pomagaja w zapomnieniu o niesnaskach. ;)
    Natomiast samo dziedziczenie jest niezmiernie fascynujace. Moja corka np. odziedziczyla po swoim pradziadku od strony taty, zielony kawalek teczowki w jednym z oczu, ktore ogolnie ma niebieskie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie samego dziedziczenia absolutnie nie neguję ;) - natomiast mi w poście chodziło bardziej o kwestie emocjonalne i relacje międzyludzkie :)

      Usuń
  10. Nie słyszałam, aby geny były przereklamowane, ale adopcja i nawiązanie potem prawdziwych więzi to wielka sprawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem weźmy słowo "przereklamowane" w cudzysłów ;)

      Usuń
  11. jesteście świetnym przykładem tego, że geny są przereklamowane, jak patrzę na Igora to mam ochotę powiedzieć, wdał się w mamę ;-) <3

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)