Pokazywanie postów oznaczonych etykietą randka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą randka. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 czerwca 2017

Prezenty dla Niego - co kupić mężowi na rocznicę ślubu ?

Z Bąblowym Tatą znamy się już od ponad dwunastu lat. Sakramentalnym małżeństwem jesteśmy od siedmiu. Teoretycznie więc powinniśmy wiedzieć o sobie niemal wszystko , znać się jak łyse konie, być dla siebie nawzajem jak otwarta księga :) A tymczasem za każdym razem kiedy przychodzi do wyboru prezentów na rocznicę ślubu, mam ogromny dylemat, w głowie mętlik - i żaden pomysł nie wydaje mi się wystarczająco dobry...

Dlatego wczoraj spytałam Was na naszym Facebooku o preferencje prezentowe Waszych mężów i partnerów - a potem zasiadłam do komputera i stworzyłam poniższą listę. Mam nadzieję, że coś z niej przypadnie Wam do gustu :) 

ślub , wesele , obrączki, wedding

Prezent nr 1 - 
Wspólne wyjście do restauracji.

Wyobrażam sobie, że takie małżeńskie wyjście z okazji rocznicy ślubu to będzie raczej romantyczna kolacja przy świecach - niż szybkie spotkanie pod budką z knyszą ;) Dlatego też warto zadbać nie tylko o odpowiedni klimat - ale również o stosowny strój, którego dopełnieniem będą eleganckie dodatki. I chociaż zdaję sobie sprawę , że nie wszyscy mężczyźni przepadają za garniturem - to już nasza w tym głowa, żeby przekonać ich do białej koszuli ze spinkami, muszki czy krawatu ;)

prezenty dla Niego na rocznicę ślubu

 1 , 2 , 3 , 4 , 5 , 6 , 7 , 8 , 9


Prezent nr 2 -
Wyjazd tylko we dwoje.

Właśnie taki mamy w planach na przełomie lipca i sierpnia. Kilka dni sam na sam, podczas gdy Bąbel zostanie w domu pod troskliwą opieką dziadków. Myślę, że każdej parze takie oderwanie się od codziennej rutyny jest niesamowicie potrzebne - żeby naładować akumulatory, odreagować rodzicielskie stresy i wrócić do dziecka z zapasem zupełnie nowej energii. 

A ponieważ każdy nasz wyjazd ma dość ekstremalny, aktywny charakter - na pewno przyda się też porządna torba lub plecak, który M. będzie mógł zabierać ze sobą zarówno na piesze, jak i na rowerowe wycieczki.

 
prezenty dla Niego na rocznicę ślubu

 1 , 2 , 3 , 4 , 5 , 6 , 7 ,


Prezent nr 3 -
Akcesoria i gadżety samochodowe. 

Czasami śmiejemy się z mężem, że więcej czasu spędza ze swoim autem, niż z rodziną ;) Ciągle coś tam pucuje,  odkurza, dolewa jakichś tajemniczych płynów...Generalnie rzecz biorąc - uwielbia jazdę samochodem, a za kierownicą czuje się jak przysłowiowa ryba w wodzie. Nigdy nie zapomnę tego błysku w jego oczach, kiedy z okazji urodzin wykupiłam mu karnet na jego ulubioną... samochodową myjnię ;) Poza nowymi dywanikami czy pokrowcami na fotele - na pewno ucieszyłby się również z okularów przeciwsłonecznych , znacznie ułatwiających jazdę i zwiększających bezpieczeństwo na drodze.

prezenty dla Niego na rocznicę ślubu

  1 , 2 , 3 , 4 , 5 , 6 , 7 , 8 , 9



Prezent nr 4 -
Biżuteryjne wyznanie miłości.

Jednym z pierwszych prezentów w historii naszego związku było blaszane pudełko, wypełnione w całości zwiniętymi w harmonijkę karteczkami - i odpowiedziami na pytanie: "Za co Cię kocham?" Ja płakałam, pisząc - a On wzruszał się do łez, czytając ;) Żeby nie powielać po raz kolejny tego samego patentu - można też zamówić biżuterię , na której doświadczony grawer wyżłobi dowolny tekst, cytat czy konkretne przesłanie.

Tutaj świetnym wyborem będzie szeroka obrączka lub sygnet, oryginalna bransoletka, naszyjnik albo nieśmiertelnik.  I nie uważam wcale , by biżuteria była niemęska i dedykowana wyłącznie kobietom. Wręcz przeciwnie ! Bardzo podoba mi się, kiedy mężczyźni podkreślają przy jej pomocy swój indywidualny, niepowtarzalny styl.

prezenty dla Niego na rocznicę ślubu

1 , 2 , 3 , 4 , 5 , 6 , 7 , 8 , 9

 
Prezent nr 5 -
Czas, czas - i jeszcze raz czas ! 

Podobno "szczęśliwi czasu nie liczą". Gdyby faktycznie sprawdzało się to powiedzenie - mój Mąż byłby chyba najszczęśliwszym człowiekiem na świecie ;) Bo on zawsze ma na wszystko czas - nawet wtedy, kiedy jest już haniebnie spóźniony. Nawet wtedy, kiedy my z Bąblem stoimy już w pełni ubrani i gotowi do wyjścia przy drzwiach - a on nadal spaceruje po mieszkaniu w bokserkach, szuka brakującej skarpetki do pary albo samochodowych kluczyków ;) 

Dlatego też poza wspólnie spędzanym każdego dnia czasem - można podarować mu urządzenie, które ten czas odmierza. Do tej pory tłumaczył się zwykle brakiem porządnego zegarka, bo jego stary model pamięta chyba jeszcze wojnę secesyjną - więc może to właśnie jakiś czasomierz byłby dla niego najwłaściwszym prezentem, ucinającym definitywnie wszystkie spóźnienia i wymówki ? ;)
 
prezenty dla Niego na rocznicę ślubu

1 , 2 , 3 , 4 , 5 , 6 , 7 , 8


Prezent nr 6 -
Miej nas zawsze przy sobie :)

A najlepiej noś nasze zdjęcia w portfelu -
i zaglądaj do niego za każdym razem, kiedy za nami zatęsknisz :) 


prezenty dla Niego na rocznicę ślubu

   1 , 2 , 3 , 4 , 5 , 6 , 7 , 8

Wspólną kolację, podróż i spędzone razem chwile na pewno zorganizujecie bez problemu we własnym zakresie - bo tutaj jedynym ograniczeniem jest Wasza pomysłowość, inwencja twórcza i wyobraźnia.   Natomiast jeżeli zależy Wam również na tym, żeby ten wyjątkowy dzień uczcić jakimś rzeczowym, materialnym drobiazgiem - wszystkie powyższe i wiele innych znajdziecie na Trendhim.pl. Ja zajrzałam tam "tylko na chwilę" - a potem przepadłam na wiele długich godzin. 

prezenty dla Niego na rocznicę ślubu

prezenty dla Niego na rocznicę ślubu

prezenty dla Niego na rocznicę ślubu


poniedziałek, 15 maja 2017

Randka z mężem - i wiosna zamknięta w pudełku.


Zacznę może od tego, dlaczego przez jakieś półtora roku mieliśmy w kwestii randek przerwę 
i tak zwany "wycinek" w naszym małżeńskim życiorysie.

Po pierwsze - dziecko. Kiedy pojawił się Bąbel, ogarnął nas taki rodzicielski amok, że już żadnych dodatkowych wrażeń i endorfin nie potrzebowaliśmy.  Wystarczało nam wspólne  dreptanie po osiedlu z wózkiem albo po prostu siedzenie w domu i wgapianie się w te  małe, bystro wpatrzone w nas oczyska. Pełnia szczęścia - więc kto by tam wtedy myślał jeszcze o jakichś randkach?!

Po drugie - zmęczenie, któremu ustąpiła miejsca początkowa euforia. Po kilku miesiącach nieprzespanych nocy, kolek, ząbkowania oraz wiecznego dziecięcego  płaczu i marudzenia oboje po prostu padaliśmy na twarz. Kiedy już udawało się ostatecznie spacyfikować Młodego - romantyczny wieczór przy lampce wina był naprawdę ostatnią rzeczą, na jaką mieliśmy ochotę.  Chcieliśmy tylko przespać ciurkiem chociaż dwie godziny, zanim znowu zbudzi nas niemowlęcy wrzask ;)

Po trzecie - pieniądze.  Bo wydawało się nam, że jak już ma być porządna randka z prawdziwego zdarzenia - to od razu musi też kosztować krocie. Woleliśmy sami nigdzie nie wyjść, nie zamówić  biletów do kina czy teatru ani nie zarezerwować stolika w restauracji - a zamiast tego kupić coś Juniorowi, zrobić sobie spory zapas pieluch, nawilżonych chusteczek i modyfikowanego mleka.

Po czwarte - mój syndrom, znany powszechnie jako "pies ogrodnika" ;) Ponieważ nawet kiedy byłam już półprzytomna z tego zmęczenia i momentami czułam się jak więzień we własnych czterech ścianach, który ma do dyspozycji jedynie ten wspomniany wcześniej osiedlowy spacerniak - to i tak nie byłam w stanie zostawić Młodego z kimkolwiek innym. Żadna tam babcia, ciotka czy wynajęta niania - przecież to JA musiałam być przy nim 24 godziny na dobę i nie mogłam nawet na ułamek sekundy opuścić swojego matczynego posterunku.

fot. pixabay

Sytuacja uległa zmianie dopiero w momencie, kiedy Młody miał niecałe 2 latka. 
Postanowione! Idziemy na randkę tylko we dwoje! Hurrraaa!!!

I poszliśmy, pozostawiając Bąbla pod opieką mojej mamy - a potem wróciliśmy po jakiejś godzinie : w humorach takich, że mieliśmy ochotę się wzajemnie pozabijać...Po drodze zdążyliśmy pokłócić się praktycznie o wszystko - poczynając od okruchów na kuchennym blacie, a kończąc na wypominaniu sobie wszystkich małżeńskich przewinień z ostatnich pięciu lat. Najwyraźniej bardzo już odwykliśmy od takich romantycznych wypadów - i potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby na nowo się do nich przekonać ;)

Mimo wszystko, od tamtej pory na małżeńskie randki chodzimy już regularnie - w moim odczuciu mają one same zalety zarówno dla nas, jak i dla Bąbla. Kilka godzin poza domem zazwyczaj wystarcza, żeby na nowo naładować akumulatory. Wracamy zrelaksowani, wypoczęci, zadowoleni - co bardzo dobrze wpływa nie tylko na nas, ale i na dziecko, które idealnie te wszystkie nasze emocje wyczuwa, "wyłapuje" i jest jak papierek lakmusowy naszego związku. Młody natomiast ma dzięki temu odmianę, chętnie odwiedza w tym czasie jednych lub drugich dziadków - a potem nie ma końca opowieściom, co też tam ciekawego u nich robił :)

Jeszcze jedna sprawa. Doskonale pamiętam niektóre moje randki z czasów licealnych czy studenckich : i to nie dlatego, że były tak udane - lecz dlatego, że kompletnie mnie rozczarowały. Otóż, z własnym mężem takie rozczarowanie już mi nie grozi ;) Znamy się jak przysłowiowe "łyse konie", wiemy niemal wszystko o swoich upodobaniach - więc nawet jeżeli wyjście w jakieś konkretne miejsce ma być dla mnie niespodzianką, to i tak mam niemal stuprocentową pewność, że bez pudła trafi w mój gust. (Przy czym zaznaczam, że niektóre nasze randki polegają chociażby na zrobieniu 50-kilometrowej rowerowej trasy ;) )

Tradycyjnie mam dla Was też kod, 
dzięki któremu otrzymacie w swoim boxie dodatkowy, szósty produkt
(tym razem będzie to żel pod prysznic Apple & Bears). 

Wystarczy wpisać babelkowo_april w komentarzu do swojego zamówienia -
i cieszyć się wiosną zamkniętą w pudełku, skoro ta prawdziwa jakoś nie chce do nas przyjść...

Udanego testowania - i randkowania ! :)

Liferia kwiecień April 2017