poniedziałek, 15 maja 2017

Randka z mężem - i wiosna zamknięta w pudełku.


Zacznę może od tego, dlaczego przez jakieś półtora roku mieliśmy w kwestii randek przerwę 
i tak zwany "wycinek" w naszym małżeńskim życiorysie.

Po pierwsze - dziecko. Kiedy pojawił się Bąbel, ogarnął nas taki rodzicielski amok, że już żadnych dodatkowych wrażeń i endorfin nie potrzebowaliśmy.  Wystarczało nam wspólne  dreptanie po osiedlu z wózkiem albo po prostu siedzenie w domu i wgapianie się w te  małe, bystro wpatrzone w nas oczyska. Pełnia szczęścia - więc kto by tam wtedy myślał jeszcze o jakichś randkach?!

Po drugie - zmęczenie, któremu ustąpiła miejsca początkowa euforia. Po kilku miesiącach nieprzespanych nocy, kolek, ząbkowania oraz wiecznego dziecięcego  płaczu i marudzenia oboje po prostu padaliśmy na twarz. Kiedy już udawało się ostatecznie spacyfikować Młodego - romantyczny wieczór przy lampce wina był naprawdę ostatnią rzeczą, na jaką mieliśmy ochotę.  Chcieliśmy tylko przespać ciurkiem chociaż dwie godziny, zanim znowu zbudzi nas niemowlęcy wrzask ;)

Po trzecie - pieniądze.  Bo wydawało się nam, że jak już ma być porządna randka z prawdziwego zdarzenia - to od razu musi też kosztować krocie. Woleliśmy sami nigdzie nie wyjść, nie zamówić  biletów do kina czy teatru ani nie zarezerwować stolika w restauracji - a zamiast tego kupić coś Juniorowi, zrobić sobie spory zapas pieluch, nawilżonych chusteczek i modyfikowanego mleka.

Po czwarte - mój syndrom, znany powszechnie jako "pies ogrodnika" ;) Ponieważ nawet kiedy byłam już półprzytomna z tego zmęczenia i momentami czułam się jak więzień we własnych czterech ścianach, który ma do dyspozycji jedynie ten wspomniany wcześniej osiedlowy spacerniak - to i tak nie byłam w stanie zostawić Młodego z kimkolwiek innym. Żadna tam babcia, ciotka czy wynajęta niania - przecież to JA musiałam być przy nim 24 godziny na dobę i nie mogłam nawet na ułamek sekundy opuścić swojego matczynego posterunku.

fot. pixabay

Sytuacja uległa zmianie dopiero w momencie, kiedy Młody miał niecałe 2 latka. 
Postanowione! Idziemy na randkę tylko we dwoje! Hurrraaa!!!

I poszliśmy, pozostawiając Bąbla pod opieką mojej mamy - a potem wróciliśmy po jakiejś godzinie : w humorach takich, że mieliśmy ochotę się wzajemnie pozabijać...Po drodze zdążyliśmy pokłócić się praktycznie o wszystko - poczynając od okruchów na kuchennym blacie, a kończąc na wypominaniu sobie wszystkich małżeńskich przewinień z ostatnich pięciu lat. Najwyraźniej bardzo już odwykliśmy od takich romantycznych wypadów - i potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby na nowo się do nich przekonać ;)

Mimo wszystko, od tamtej pory na małżeńskie randki chodzimy już regularnie - w moim odczuciu mają one same zalety zarówno dla nas, jak i dla Bąbla. Kilka godzin poza domem zazwyczaj wystarcza, żeby na nowo naładować akumulatory. Wracamy zrelaksowani, wypoczęci, zadowoleni - co bardzo dobrze wpływa nie tylko na nas, ale i na dziecko, które idealnie te wszystkie nasze emocje wyczuwa, "wyłapuje" i jest jak papierek lakmusowy naszego związku. Młody natomiast ma dzięki temu odmianę, chętnie odwiedza w tym czasie jednych lub drugich dziadków - a potem nie ma końca opowieściom, co też tam ciekawego u nich robił :)

Jeszcze jedna sprawa. Doskonale pamiętam niektóre moje randki z czasów licealnych czy studenckich : i to nie dlatego, że były tak udane - lecz dlatego, że kompletnie mnie rozczarowały. Otóż, z własnym mężem takie rozczarowanie już mi nie grozi ;) Znamy się jak przysłowiowe "łyse konie", wiemy niemal wszystko o swoich upodobaniach - więc nawet jeżeli wyjście w jakieś konkretne miejsce ma być dla mnie niespodzianką, to i tak mam niemal stuprocentową pewność, że bez pudła trafi w mój gust. (Przy czym zaznaczam, że niektóre nasze randki polegają chociażby na zrobieniu 50-kilometrowej rowerowej trasy ;) )

Tradycyjnie mam dla Was też kod, 
dzięki któremu otrzymacie w swoim boxie dodatkowy, szósty produkt
(tym razem będzie to żel pod prysznic Apple & Bears). 

Wystarczy wpisać babelkowo_april w komentarzu do swojego zamówienia -
i cieszyć się wiosną zamkniętą w pudełku, skoro ta prawdziwa jakoś nie chce do nas przyjść...

Udanego testowania - i randkowania ! :)

Liferia kwiecień April 2017

68 komentarzy:

  1. Jej, ja to jestem zacofana, bo nigdy o takim gadżecie do twarzy nie słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wprawdzie słyszałam, ale nigdy wcześniej nie miałam okazji go używać. Efekty są faktycznie lepsze , niż przy zwyczajnym masażu wykonywanym opuszkami palców - także polecam :)

      Usuń
  2. To to do masowania mi się podoba, ale jestem tak do tyłu z nowinkami, że to dla mnie totalna nowość :)
    Takie randki mają dużo plusów i faktycznie nie musza dużo kosztować!
    Też jestem pies ogrodnika-piąteczka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masażerki do tej pory tylko na cellulit stosowałam - ale ten do twarzy też świetnie mi się sprawdza :) A randki mogą być w zasadzie zupełnie za friko - i zdecydowanie lepiej wkładać w nie uczucia, niż pieniądze ;)

      Usuń
  3. Kolejny pies ogrodnika przybył! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witajcie w klubie - widzę, że jest nas coraz więcej ;)

      Usuń
  4. Nie zawsze randka musi być kosztowna ;) Czasami wystarczy mały wypad do kawiarni, czy spacer tylko we dwoje. Grunt to znaleźć czas tylko dla siebie i wyskoczyć chociaż na godzinkę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak - i właśnie w ten sposób do tego podchodzimy już od dłuższego czasu (choć etap narzeczeństwa przyzwyczaił nas do dość drogich lokali i wypadów - przyznaję bez bicia ;) )

      Usuń
  5. ... hmmm, ja wieki nie byłam z mężem na randce.... Koniecznie muszę to zmienić! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie ! I mam nadzieję, że podzielisz się na blogu wrażeniami z randki :)

      Usuń
  6. Randka z mężem minimimu raz na 3 tygodnie powinna byc normą. Taka poza domem. Gdzie mozna sobie przypomniec emocje ktore były zanim pojawiło sie dziecko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Rzeczywiście randki to podstawa. Mówi się, że kobieta zdradza męża z dzieckiem, a facet z pracą. Wiadomo - łatwo sobie odpuścić itp. Nawet szybka kawa ze swoją drugą połówką działa niesamowite rzeczy i pomaga w pielęgnowaniu związku.
    U nas także przerabialiśmy to i zadecydowaliśmy, że stworzymy sobie rytuał rodzinny, wciągając w to nasze pociechy.
    Nie jest łatwo, ale warto :) https://tatonawyspach.co/2016/02/22/dlaczego-kocham-moje-500/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Związek jest jak roślinka. Jeśli długo się go nie pielęgnuje i zaniedbuje - to po prostu więdnie...

      Usuń
  8. My randkujemy w trójkę :) Mały zazwyczaj śpi jeszcze na spacerach, więc tak naprawdę to jest nasz czas dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas o spaniu w ciągu dnia praktycznie nie ma już mowy - więc taki wypad tylko we dwoje jest czasami wręcz konieczny, by nie postradać zmysłów ;)

      Usuń
  9. My z mężem już dawno nie byliśmy na randce ostatni raz jeszcze jak byłam w ciąży. A co do kosmetyków widzę wiele ciekawych propozycji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmetyki naprawdę szczerze polecam - randki z mężem zresztą też ;)

      Usuń
  10. Ja z Mezem na randke szykuje sie dopiero wtedy, kiedy bedziemy w Polsce I bedziemy wreszcie miec kogos do opieki nad chlopcami, bo przez ostatnie szesc lat jestesmy sami, wiec do pomocy nikogo obok nie ma :-) ciekawe jak pachnie ta dzika roza :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzika róża pachnie oszałamiająco - dzisiaj właśnie się nią wysmarowałam od stóp do głów :)

      A w kwestii randek - my mamy o tyle łatwo, że dziadkowie mieszkają w tej samej miejscowości (choć z drugiej strony - nie chcemy też ich zbyt często obarczać, więc wypad we dwójkę 1-2 razy w miesiącu uważamy za optymalne rozwiązanie).

      Usuń
  11. Długo byłaś psem ogrodnika :) Pierwsza propozycja najbardziej mnie zaciekawiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy długo ? Pojęcie względne ;) Znam takie mamy, które nawet i do szóstego roku życia bywają psem ogrodnika - aż do momentu, kiedy dziecko przekroczy progi zerówki ;)

      Usuń
  12. Świetny wpis. Wiem, ale nie z własnego doświadczenia, że dziecko jest dużą odpowiedzialnością i często rodzice nie mają czasu dla siebie. Super, że powróciliście do wspólnych wyjść tylko we dwoje. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na dłuższą metę po prostu nie da się inaczej ;) Dziecko to cud i miłość w czystej postaci - ale nie wolno też zapominać o miłości do partnera i do... samej siebie :)

      Usuń
  13. Właśnie w sobotę poszliśmy z mężem na randkę, wspaniale jest się tak wyrwać z domu, złapać chwile bliskości. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, że i Wam się to udało :) Takie wypady są naprawdę potrzebne !

      Usuń
  14. Taka randka by mi się przydała, bo najczęściej bez dzieci jeździmy na szybkie zakupy 😂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie życzę Ci, żeby już wkrótce nastąpił jakiś przełom w tym temacie :)

      Usuń
  15. Pies ogrodnika - skąd ja to znam;)))
    Gdy jesteśmy w UK, to randki mamy całą rodziną:) Odpada opcja samotnych wyjść. Powód - jak wyżej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co widzę, ten syndrom towarzyszy naprawdę wielu mamom ;)

      Ale mam nadzieję, że chociaż podczas wizyt w PL możecie pozwolić sobie na jakąś romantyczną chwilkę szaleństwa :)

      Usuń
  16. Oj randki piękna rzecz :) Ale teraz już z górki - piękna pogada, dziecko większe ... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie myślę - że jeszcze parę lat i Młody sam nas zacznie na te randki wyganiać, żeby mieć "wolną chatę" ;)

      Usuń
  17. O tak, pierwsze wyjście bez dziecka to wielkie przeżycie! A o tych boxach nie slysząłam, dzięki za cynk!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boxy polecam , podobnie jak wyjścia bez dziecka raz na jakiś czas - obie rzeczy bardzo przydatne i związane z dbałością o siebie :)

      Usuń
  18. Piękne pudełeczko i zawartość oczywiście ;) Strasznie mi się podoba jak potrafisz w normalny post wpleść recenzję, to rzadka umiejętność! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz - ja to po prostu lubię : poznawać nowe produkty, pisać nowe teksty, blogować jednym słowem :)

      Usuń
  19. O kosmatykach sie nie wypowiadam- lecz jesli Ty o nich piszesz wierza na slowo! :)
    Randka- to podstawa! Dla kazdego zwiazku wazne sa te chwile, godziny spedzone razem- tylko we dwoje. Czy to spacer, czy kino czy gdzies tam wyrwany sex- to wszystko pozwala nam na bliskosc, wysluchanie drugiego czlowieka, poswiecenie mu uwagi. W codziennej gonitwie tak czesto zapominamy o tym- ciesz sie, ze i Wy po dluzszej przerwie wrociliscie do randkowania!
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty akurat jesteś moim guru i wzorem do naśladowania w kwestii małżeńskich randek ! :) Tyle razem podróżujecie, tyle zwiedzacie - że mam nadzieję za parę lat umieszczać na blogu podobne relacje do Twoich :)

      Usuń
  20. My z Mężem mieliśmy mocne postanowienie noworoczne, żeby częściej gdzieś wychodzić - i muszę przyznać, że nam się to udaje. W niedzielę byliśmy na długim spacerze i mieliśmy w planach pójść do restauracji na obiad, ale w ostateczności wzięliśmy na wynos chińszczyznę i zjedliśmy w domu oglądając film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! Każdy sposób dobry - najważniejsze to pobyć trochę razem, na spokojnie i bez gonitwy, w towarzystwie szczerej rozmowy :)

      Usuń
  21. Randki z mężem fajna rzecz :) Czasami fajnie się wyrwać z domu i spędzić czas tylko we dwoje, to jest potrzebne i odświeża związek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic dodać, nic ująć - świetnie to podsumowałaś :)

      Usuń
  22. Najważniejsze to nie zatracić siebie po pojawieniu sie malucha. Może być trudno, ale trzeba gdzieś tam znaleźć chociaż 30 minut dla siebie i partnera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie akie odnosiłam wrażenie przez chwilę - że gdzieś tam się zatraciłam w tym byciu mamą. A przecież poza tym jestem też żoną, kobietą i po prostu człowiekiem - i muszę dbać o siebie i swój związek tak samo, jak dbam o moje dziecko :)

      Usuń
  23. To do masażu twarzy mnie zaciekawiło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest fajne - daje takie delikatne mrowienie i poczucie, że coś tam się właśnie dzieje, a olejek przenika dokładnie tam, gdzie powinien :)

      Usuń
  24. No to mogę życzyć samych udanych randek! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy - i oczywiście wzajemnie :)

      Usuń
  25. Mój mąż zabrał mnie kiedyś do Paryża ... pod Opolem na kawę i muffinkę :) Wtedy było fajnie, bo obydwoje pracowaliśmy w nienormowanym systemie i mogliśmy się wybrać na randkę jak dzieci były w przedszkolu i żłobku. Nie było wyrzutów sumienia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas brak przedszkola czy żłobka póki co - ale są dziadkowie. A o tym Paryżu pod Opolem też słyszałam - i chyba musimy się tam wybrać, żeby porównać go z francuską stolicą ;)

      Usuń
  26. My dawno nie byliśmy na randce. Niestety opieka babci nad dzieckiem ma tę wadę, że w weekend kiedy mielibyśmy czas na ewentualne randkowanie, nie mamy sumienia podrzucać Synka babci. Ale wrzesień już niedługo, a co za tym idzie przedszkole. Wtedy stęskniona babcia sama poprosi o wnusia, a my bez wyrzutów sumienia będziemy mieli czas dla siebie, a najbardziej odpowiada mi ta opcja z rowerem. Tyle, że darmowe wejściówki do kina mamy ważne do lipca :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że gdybym w tej chwili pracowała i była aktywna zawodowo - też nie pomyślelibyśmy o tym, żeby w weekendy zostawiać Juniora u dziadków. Ale ponieważ nasza sytuacja jest trochę inna, a ja od prawie trzech lat jestem na urlopach (macierzyńskim i wychowawczym) i spędzam ten czas niemal w całości z Bąblem - niekiedy faktycznie korzystamy z dziadków i ich opieki :)

      Nie pozwólcie, żeby Wasze wejściówki się zmarnowały ! :)

      Usuń
  27. Pamiętam jak ja z moim pierwszy raz od dłuższego czasu wyszliśmy sami do kina, a dzieci zostały u dziadków na noc, w ogóle nie wiedzieliśmy jak się zachować i co robić i jakoś tak dziwnie na początku było :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaa, skądś to znam ;) Ale potem już jest bardziej " z górki " - i po jakimś czasie człowiek nie ma już potrzeby zaglądać co 5 sekund w wyświetlacz telefonu, czy przypadkiem dziadkowie nie dzwonili ;)

      Usuń
  28. często bywa, że po pojawieniu się dzieciątka nasz świat zamyka się w 4 ścianach, czasem nawet nie chcemy sie z niego wydostać. Zapominamy o tych ptakach na niebie, o tramwajach mknących po przystankach, o ludziach , o tym wszystkim co wokół, Dobrze napisane. 100 % prawdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój komentarz jak zawsze taki piękny, poetycki...I dobrze ! Nie dajmy się tej prozie życia - i czerpmy z niego garściami wszystko, co się da :) Godząc rodzicielstwo z własnym rozwojem, randkami i wszystkim innym, czego aktualnie potrzebujemy :)

      Usuń
  29. Z doświadczenia wiem że najlepsze są takie spontaniczne wypady- o ile te przy dzieciach są mozliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są możliwe - aczkolwiek wymagają czasami pewnych zdolności logistycznych, sztuczek magicznych i innych akrobacji ;)

      Usuń
  30. Randki nie muszą kosztować fortuny inna sprawa to nasz wygląd tu bywa różnie. Takie pudełka są fajne bo mozna poznac sporo nowości kosmetycznych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku akurat nasz wygląd nie kosztuje prawie nic - ponieważ Liferia to bardzo oszczędne rozwiązanie, pozwalające na przetestowanie kosmetycznych nowości za 1/3 ich faktycznej ceny ;)

      Usuń
  31. Świetna sprawa z tą randką :) Doskonały sposób na chwilę oderwania się od codzienności :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Randka? A co to takiego? Chyba już zapomniałam co to jest...

    OdpowiedzUsuń
  33. My nawet wyjście do biedry bez dzieci traktujemy jako randkę ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. To ze mnie też taki pies ogrodnika :D
    My z moim partnerem zapomnieliśmy o takich randkach. I to był duży cios dla związku :(

    OdpowiedzUsuń
  35. Rozbawiłaś mnie tą kłótnią na randce!;p Muszę przyznać, że mamy z moim R.podobnie!;p Ja natomiast nie lubie zbytnio wychodzić (za co mój R.się mocno wkurza) bo boję się, że w tym czasie coś ważnego mnie ominie i nie będę widziała tego! Tak sobie jakoś uroiłam!;p Każda chwila na wagę złota i chcę z nich wycisnąć jak njwięcej... Tak już mam ... choć przyznaję, że ostatnio trochę łapię dystans(dla własnego zdrowia psychicznego;p) i powoli zmieniam swoje podejście... mam zamiar napisać kiedyś o tym!;)

    OdpowiedzUsuń
  36. W małżeństwie chyba właśnie o to chodzi aby te randki były nie tylko przed sakramentalnym Tak ale przede wszystkim po. :)
    Życzę Wam samych cudownych randek i wspaniałego czasu spędzanego razem. :)

    OdpowiedzUsuń
  37. Takiego gadżetu nigdy nie używalam. A na randce z mężem bylam w sobotę😉 Tak dawno nigdzie nie wychodzilismy.Mały został z dziadkami i wcale nie zauważył naszej nieobecności. Bawił się świetnie a i my mogliśmy odetchnąć i pobyć razem 😊

    OdpowiedzUsuń

Wszelkie opinie, sugestie, nieskrępowana wymiana zdań, a nawet konstruktywna krytyka - mile widziane :)