Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pielęgnacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 stycznia 2024

Bezpieczna koloryzacja bez amoniaku - naturalne ziołowe farby do włosów z polskiej drogerii internetowej Wispol.

Powszechnie wiadomo, że częste farbowanie włosów zwykłymi drogeryjnymi farbami osłabia je i wpływa negatywnie na ich kondycję. W dłuższej perspektywie czasowej może spowodować ich nadmierną suchość oraz łamliwość, nasilić ich wypadanie, a nawet wywołać silne reakcje alergiczne (zwłaszcza jeśli farba jest nakładana samodzielnie w domu, nieumiejętnie lub niezgodnie z zaleceniami producenta). Wprawdzie marki kosmetyczne prześcigają się w tworzeniu produktów mniej inwazyjnych, pozbawionych amoniaku oraz utleniaczy i nie ingerujących aż tak intensywnie w strukturę włosa - ale jednak chemia zawsze pozostaje chemią i trzeba liczyć się z tym, że stan naszej fryzury po wielu latach takiej regularnej koloryzacji może znacząco się pogorszyć i mocno odbiegać od wymarzonego ideału. 

Szukając alternatywy dla drogeryjnych chemicznych specyfików, warto zainteresować się ziołowymi farbami do włosów na bazie naturalnych składników. Ich szeroki wybór znajdziecie chociażby w polskiej drogerii internetowej Wispol >>> https://www.wispol.eu/pol_m_Wlosy_Koloryzacja_Ziolowe-farby-do-wlosow-351.html <<< natomiast poniżej postaram się przybliżyć Wam nieco ich specyfikę oraz największe zalety.

foto: pixabay.com/artursfoto

Naturalne ziołowe farby do włosów umożliwiają całkowitą zmianę koloru włosów lub podkreślenie ich naturalnego odcienia poprzez jego przyciemnienie bądź rozjaśnienie. Ich miażdżąca przewaga polega na tym, że pozwalają nam osiągnąć upragniony efekt - a jednocześnie chronią nasze kosmyki przed działaniem czynników zewnętrznych, pielęgnują je i wzmacniają. Dzieje się tak ze względu na wysoką zawartość henny pozyskiwanej z liści krzewu Lawsonia Inermis - a także z uwagi na obecność innych roślinnych komponentów: protein pszenicy oraz soi, olejków i wyciągów roślinnych czy też kwasów owocowych. 

Henna znana była szeroko już w starożytności, kiedy to również wykorzystywano ją w celach leczniczych, pielęgnacyjnych i kosmetycznych (chociażby do zwalczania łupieżu oraz zdobienia ciał tatuażami). Jest to barwnik występujący najczęściej w postaci proszku, bogaty w witaminy i sole mineralne. W związku z powyższym wpływa korzystnie nie tylko na włosy, lecz również na skórę głowy - a ryzyko reakcji uczuleniowej, pieczenia czy swędzenia jest w jej przypadku ograniczone do absolutnego minimum.  
 
foto: pixabay.com/pexels

Działanie naturalnych farb do włosów na bazie henny polega na tym, że wnikają one w strukturę włosa i łączą się z włóknami keratynowymi, uzupełniając ich ubytki. O niesamowitych efektach takiego hennowania możecie przekonać się niemal na każdej facebookowej grupie włosingowej, na której publikowane są zdjęcia "PRZED" i "PO". Osobiście chyba nie uwierzyłabym w tak spektakularne rezultaty, gdybym faktycznie nie widziała ich na własne oczy. Włosy rzeczywiście wydają się znacznie grubsze, bardziej lśniące i odżywione, jedwabiście gładkie - natomiast entuzjastyczne komentarze użytkowniczek mówią same za siebie. 

Jeżeli obawiacie się, iż hennowanie może nastręczać Wam pewnych początkowych trudności - warto poczytać o nim więcej i zgłębić temat od podszewki. Ze swojej strony pocieszę Was, że w drogerii internetowej Wispol dostępne są naturalne farby ziołowe o konsystencji kremu, aplikowane bezpośrednio z tuby - a zatem dostajecie do ręki gotowy do użycia produkt, nie musicie martwić się o mieszanie proszku z wodą i zachowanie konkretnych proporcji :)

_________________________________________
*post powstał w ramach współpracy


sobota, 25 marca 2023

Kosmetyki ajurwedyjskie DEVA Harmony - powiew Orientu w codziennej pielęgnacji.

Kosmetyki ajurwedyjskie to produkty, które czerpią głównie z natury i powstają przede wszystkim na bazie indyjskich roślin, ziół oraz ich ekstraktów. W ich składzie znajdziemy między innymi kurkumę, amlę, szafran, aloes, neem, moringę czy wąkrotkę azjatycką - a ich zadaniem jest nie tylko naturalna pielęgnacja skóry i włosów, ale również poprawa naszego nastroju, działanie lecznicze oraz wspomaganie organizmu w różnych schorzeniach. 

Ogromny wybór kosmetyków i innych produktów ajurwedyjskich znaleźć można chociażby na stronie ich europejskiego dystrybutora DEVA Harmony. Według mnie najlepiej zamawiać je właśnie w takich sprawdzonych i certyfikowanych miejscach - ponieważ wtedy mamy pewność, że otrzymujemy oryginalne specyfiki, oparte na unikalnych recepturach. 

foto: shutterstock.com
 
Zgodnie z filozofią ajurwedyjską, człowiek powinien świadomie dążyć do pełnej równowagi na poziomie ciała, ducha i umysłu - a przy tym żyć w zgodzie z naturą i pozostawać z nią w stałym kontakcie. Służą temu między innymi określone rytuały pielęgnacyjne, w których nie ma miejsca na chemiczne składniki - dlatego też kosmetyki ajurwedyjskie są w 100% organiczne, wolne od parabenów, silikonów i innych szkodliwych substancji.

W pielęgnacji kosmetykami ajurwedyjskimi wyróżniamy trzy typy skóry: Vata, Pitta lub Kapha. Pierwszy z nich potrzebuje przede wszystkim nawilżenia i zabezpieczenia przed utratą wilgoci. Dla drugiego najbardziej istotną kwestią jest odżywienie i ukojenie - natomiast trzeci wymaga systematycznego oczyszczania i regulacji wydzielania sebum. W uproszczeniu można powiedzieć, że jest to analogia do naszego europejskiego podziału na skórę suchą, normalną oraz tłustą i mieszaną.

foto: shutterstock.com

Moja przygoda z kosmetykami ajurwedyjskimi zaczęła się od pielęgnacji włosów i poszukiwania optymalnego produktu, który będę mogła stosować do ich regularnego olejowania. Po przetestowaniu całego mnóstwa najróżniejszych drogeryjnych specyfików postanowiłam sięgnąć po coś innego, egzotycznego, polecanego na kosmetycznych forach i popularnych "włosingowych" grupach. Mój wybór padł na ajurwedyjski olejek amla na bazie agrestu indyjskiego - który zachwalano przede wszystkim za jego właściwości odżywcze, wzmacniające i przeciwłupieżowe. Trzeba jednak pamiętać, że przy okazji może on również nieco przyciemnić pasma - choć akurat w przypadku moich czarnych włosów nie miało to już absolutnie żadnego znaczenia... Z czasem zaczęłam eksperymentować z kosmetykami ajurwedyjskimi również w ramach pielęgnacji twarzy i całego ciała, stosować szczotkowanie skóry na sucho i masaże rozgrzanymi olejkami. Aktualnie rozważam też farbowanie włosów henną, jako alternatywę dla dotychczasowej chemicznej koloryzacji.

foto: pixabay.com

Reasumując, kosmetyki ajurwedyjskie są w mojej opinii zdecydowanie godne polecenia - choć żeby zauważyć spektakularne efekty ich stosowania trzeba być przede wszystkim systematycznym, konsekwentnym i cierpliwym. Dodam też, że niektóre z nich mają bardzo intensywny ziołowy zapach, utrzymujący się na skórze i włosach przez dość długi czas - ale na pewno warto je wypróbować i przekonać się osobiście, czy również dla Was okażą się pielęgnacyjnym strzałem w dziesiątkę :)

________________________________

* współpraca

 

czwartek, 15 października 2020

Jak pozbyć się przebarwień,blizn i innych niedoskonałości? Czym rozjaśnić plamy na twarzy po lecie?

Przebarwienia,plamy,drobne zmarszczki i inne niedoskonałości pojawiają się na naszej skórze najczęściej wraz z wiekiem - lecz również pod wpływem promieniowania UV,zmian hormonalnych i niezależnych od nas czynników genetycznych. By ich uniknąć,bardzo ważna jest profilaktyka - polegająca głównie na stosowaniu przez cały roku kremów i podkładów z odpowiednio wysokim filtrem (przynajmniej SPF 30). Jednak co możemy zrobić,jeśli już pojawiły się u nas takie niechciane,nielubiane i mało estetyczne "pamiątki"?

foto:freepik.com/cookie_studio

1. Domowe sposoby na przebarwienia. Na delikatne przebarwienia - powstające z reguły w czasie wakacji,wskutek ekspozycji twarzy na promienie słoneczne - poleca się przede wszystkim maseczkę z sody oczyszczonej i cytryny. Oba te składniki mieszamy ze sobą w stosunku 2:1 (2 łyżki sody + 1 łyżka soku z cytryny),a  następnie wmasowujemy dokładnie w skórę i pozostawiamy na około 10-15 minut. Soda i cytryna są powszechnie znane ze swoich właściwości rozjaśniających i wybielających - i choć osobno działają raczej dyskretnie, to już w połączeniu potrafią zagwarantować naprawdę dostrzegalny efekt. Soda słynie również z działania oczyszczającego,antybakteryjnego,zwężającego pory oraz regulującego wydzielanie sebum - a zatem najlepiej sprawdzi się na skórze tłustej,mieszanej i skłonnej do wyprysków.

Kolejny znany sposób na przebarwienia,stosowany już przez nasze mamy i babcie - to sok z ogórka. Wystarczy zetrzeć połowę tego dobroczynnego warzywa na tarce o drobnych oczkach,odcisnąć sok i wymieszać go z łyżką 30-procentowej śmietany. Uzyskamy w ten sposób coś w rodzaju ogórkowego toniku,który może być przechowywany w lodówce maksymalnie do 24 godzin. Należy przemywać nim twarz kilka razy na dobę - a w celu pozbycia się cieni pod oczami warto kłaść pod nie po prostu świeże plasterki ogórka. Nadmienię jeszcze, że rozjaśniająco działa też natka pietruszki oraz ananas - jednak wiadomo,że usuwanie przebarwień takimi domowymi metodami będzie trwało znacznie dłużej oraz wymagało od nas sporej cierpliwości i systematyczności. 

foto: pixabay.com/Free-Photos

2. Sposób na przebarwienia - serum z witaminą C. Poszukiwanie odpowiedniego kosmetyku z witaminą C wcale nie jest tak proste,jakby się to mogło z pozoru wydawać. Po pierwsze,witamina musi występować w nim w odpowiednich proporcjach i stężeniu (przynajmniej 10% w składzie). Po drugie,witamina C ma spore tendencje do utleniania się,szybko traci świeżość i swoje dobroczynne właściwości - a zatem serum optymalnie powinno być zamknięte w nieprzezroczystej, próżniowej buteleczce z ciemnego szkła (i oczywiście odpowiednio przechowywane).

Witamina C spowalnia procesy starzenia,stymuluje produkcję kolagenu,likwiduje wolne rodniki,rozjaśnia,odmładza i uelastycznia. Dzięki niej nasza skóra staje się gładsza,bardziej jędrna i promienna - choć na początku w trakcie jej stosowania musimy liczyć się z delikatnym pieczeniem i lekkim zaczerwienieniem.

3. Usuwanie przebarwień i plam kwasami to nic innego jak peeling chemiczny, który najczęściej odbywa się pod okiem doświadczonego kosmetologa w salonie. Oczywiście można wykonać taki zabieg profesjonalnymi kosmetykami również w domu (sama go co jakiś czas powtarzam i jestem bardzo zadowolona z efektów) - ale jednak są to specyfiki o bardzo silnym działaniu,więc najpierw zawsze lepiej się skonsultować, dopytać o ewentualne skutki uboczne i przeciwwskazania.

Osobiście stosuję głównie kwas glikolowy,który w moim przypadku naprawdę skutecznie rozjaśnia wszelkie plamy i przebarwienia,spłyca zmarszczki,zwęża pory i ewidentnie wygładza skórę. Zabieg wykonuję przeważnie w miesiącach jesiennych,ponieważ późniejsza ekspozycja na silne słońce może przynieść rezultat zupełnie odwrotny do oczekiwanego. Zawsze pamiętam też o neutralizatorze, odpowiedniej pielęgnacji i kremach z filtrem po zabiegu - oraz o tym,że przez kilka dni skóra dość intensywnie się złuszcza, więc najlepiej zostać wtedy w domu i nie straszyć nikogo jej płatami,odchodzącymi z twarzy jak u węża ;) 

foto:freepik.com/freepik

4. Usuwanie blizn laserem to metoda najbardziej zaawansowana ze wszystkich wymienionych, przeznaczona do eliminowania i redukowania powierzchniowych niedoskonałości skóry. Jest ona dedykowana przede wszystkim osobom,które borykają się z problemem drobnych zmarszczek, kurzych łapek wokół oczu i przebarwień na skórze,z którymi żadne inne sposoby nie były w stanie sobie poradzić.

Zabieg wykorzystuje energię w postaci wiązek światła,które w kontrolowany sposób uszkadzają wybrane obszary naskórka i skóry właściwej - a w trakcie gojenia uszkodzone komórki są zastępowane przez nową,zdrową tkankę. Cały proces nie wymaga znieczulenia miejscowego,choć może na kilka dni pozostawić na skórze drobne strupki i zaczerwienienia. Jeśli kiedyś zdecydujecie się na jego wykonanie to na pewno warto wybrać renomowany,profesjonalny gabinet medycyny estetycznej - bo własnym zdrowiem,wyglądem i samopoczuciem nie powinno grać się w rosyjską ruletkę!

***

Mam nadzieję,że mój wpis do czegoś się Wam przyda. 
Trzy pierwsze metody stosowałam i nadal stosuję,nad laserem intensywnie się zastanawiam. 
Dajcie znać w komentarzach,jakie są Wasze sposoby na zdrową i piękną skórę bez przebarwień.
Pewnie wielu jeszcze nie znam - a chętnie się dowiem! :) 
 

wtorek, 11 czerwca 2019

Pielęgnacja ciała i włosów latem - kosmetyczni ulubieńcy na wakacyjne upały.

Pielęgnacja ciała i włosów latem jak dla mnie ma być przede wszystkim lekka, niezbyt obciążająca, kusząca energetyzującymi owocowymi i kwiatowymi  zapachami. Dzisiaj przedstawiam Wam kilku moich nowych kosmetycznych sprzymierzeńców, spełniających wszystkie powyższe warunki. Część kosmetyków miałam okazję wypróbować w ramach testów z portalem Medicot.pl, inne dotarły do mnie z internetowego sklepu najpopularniejszej polskiej włosomaniaczki Agnieszki Niedziałek - a pozostałe kupiłam w stacjonarnych drogeriach (patrzcie: spis na końcu artykułu).

pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl

Pielęgnacja ciała i twarzy latem  

1. Inecto Naturals, wygładzający kokosowy balsam do ciała. Ten balsam to prawdziwe ukojenie dla matowej i przesuszonej letnim słońcem skóry. Został wzbogacony czystym organicznym olejkiem kokosowym i generalnie 90% jego składu to składniki pochodzenia naturalnego. Jak dla mnie ma wręcz idealną konsystencję - jest dość gęsty, a jednocześnie świetnie się wchłania i nie pozostawia na skórze tłustego filmu. O jego cudownym kokosowym zapachu chyba nawet nie muszę wspominać ;) Ogólnie rzecz biorąc - to jeden z najlepszych balsamów do ciała, jakich kiedykolwiek używałam (a było ich naprawdę sporo!) i na pewno jeszcze niejeden raz wrócę po niego do Hebe.

2. Himalaya Herbals, intensywnie nawilżający krem do twarzy i ciała. Aktualnie zastąpiłam nim wszystkie cięższe i bardziej treściwe kremy do twarzy, których używałam w okresie jesienno-zimowym. Nie zapycha porów i daje przyjemne wrażenie orzeźwienia - a dzięki zawartości kiełków pszenicy, olejku ze słodkich migdałów i naturalnej witaminy E doskonale nawilża, odżywia i sprawia, że skóra staje się gładka oraz promienna. Moim zdaniem bardzo dobrze nadaje się pod makijaż - ponieważ nie powoduje uczucia lepkości i wnika w skórę w ciągu kilku minut od momentu aplikacji.

3. Bielenda Botanic Spa Rituals, serum przeciwzmarszczkowe z opuncją figową i aloesem. Serum to dla mnie dopełnienie kremu, dopieszczenie mojej skóry oraz przysłowiowa "kropka nad i" w letniej pielęgnacji twarzy. Opuncja figowa jest szeroko znana ze swoich właściwości ujędrniających i opóźniających procesy starzenia - a więc osobiście uważam ją za obowiązkowy punkt programu w mojej kategorii wiekowej 30+. Serum ma bardzo lekką, żelową konsystencję - wbrew pozorom nie jest tłuste i świetnie rozprowadza się na twarzy, szyi oraz na dekolcie. Poza lepszym napięciem i miękkością skóra zyskuje dzięki niemu wyrównany, jednolity koloryt. 

4. Beauty Formulas Australian Tea Tree, oczyszczająca maska do twarzy z glinką. Mój absolutny letni hit, jeśli chodzi o oczyszczanie i matowienie twarzy ! Maseczka jest bardzo gęsta, wydajna i przyjemnie pachnie olejkiem herbacianym - a efekty jej stosowania pojawiają się natychmiast i utrzymują moją mieszaną cerę w świetnej kondycji przez wiele godzin. Aplikacji towarzyszy bardzo przyjemne uczucie lekkiego chłodzenia - natomiast po zastosowaniu pory są zdecydowanie mniej widoczne i lepiej domknięte. Dodatkowa zaleta to śmiesznie niska cena maski (bodajże 8 złotych) - dlatego już dzisiaj biegnę do Drogerii Natura również po pozostałe kosmetyki z tej serii.

pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl

pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl

pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl

Pielęgnacja włosów latem 

5. Your Natural Side, olejek z pestek dyni. Olejki to chyba najbardziej uniwersalne ze wszystkich kosmetyków. Można stosować je na włosy, twarz oraz ciało, a dodatkowo wzbogacać nimi ulubione balsamy, kremy czy maseczki dla intensyfikacji ich działania. U mnie najlepiej sprawdzają się właśnie w pielęgnacji włosów - a ten dyniowy to istna bomba odżywcza: bogata w witaminy A, B, C i D, nienasycone kwasy tłuszczowe, cynk, beta-karoten oraz lecytynę.

6. Sattva Ayurveda by Agnieszka Niedziałek, ajurwedyjska wcierka henna i amla. Jak zapewnia Agnieszka na swojej stronie internetowej, ta wcierka to "wyjątkowa kompozycja aloesu, henny, amli, ekstraktu z kozieradki, gorczycy, papryki oraz drzewa sandałowego". Ze względu na tak wysoką zawartość ziół i silnych ekstraktów roślinnych może lekko przyciemniać włosy i być problematyczna dla osób ze skłonnością do alergii. Mnie na szczęście żaden z tych punktów nie dotyczy i póki co odnotowuję bardzo pozytywne skutki jej stosowania. Włosy są lśniące, miękkie i znacznie gładsze w dotyku - więc teraz czekam jeszcze na rezultaty w postaci ich przyspieszonego wzrostu oraz wysypu tzw. "baby hair" ;)

7. Organic Shop, szampon organic jojoba & orchid. Na ten szampon zdecydowałam się, ponieważ od lat farbuję włosy - a wedle zapewnień producenta jednym z jego zadań ma być właśnie przedłużenie trwałości koloru. Rzeczywiście, moje kosmyki dość długo utrzymują swój blask i odcień jak bezpośrednio po farbowaniu - i może nie jest to jakiś spektakularny "efekt WOW", ale na pewno wart wypróbowania ze względu na swoją przystępną cenę i naturalną, łagodną formułę. Trzeba też dodać, że włosy są po nim bardziej elastyczne, mniej się elektryzują i łatwiej rozczesują (z czym zawsze miałam spory problem). 

8. Babuszka Agafia, maska do włosów 7 ziół. Tu napiszę krótko: bez parabenów, bez SLS i innych szkodliwych substancji - za to na bazie aż 7 certyfikowanych, naturalnych składników. Maska zawiera między innymi olej cedrowy, wyciąg z mchu dębowego, pszczeli wosk oraz sok z agawy. U mnie bardzo pomogła przede wszystkim na wzmocnienie włosów - odkąd jej używam, znajduję na grzebieniu znacznie mniej wypadających "słabiaków".

pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl
 
pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl

pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl

Naturalne mydła - moja nowa kosmetyczna obsesja ;) 

9. Alterra, mydło w kostce z granatem / 10. Alterra, mydło w kostce z olejami roślinnymi i pomarańczą. Mydełka Alterra z Rossmanna to już klasyk ;) Pięknie pachną, niewiele kosztują i osobiście używam ich nie tylko do mycia rąk i ciała, ale również do oczyszczania twarzy (choć wiem, że budzi to wiele kontrowersji). Nie zauważyłam, by nadmiernie przesuszały moją skórę - a ich wegański skład i biodegradowalne kartonikowe opakowania z całą pewnością zasługują na uwagę i docenienie :)

11. Himalaya Herbals, mydło mleko i miód. Kolejny ulubieniec od indyjskiego producenta - nawilżający i kojący, pozostawiający skórę pięknie pachnącą i przyjemną w dotyku. Generalnie bardzo lubię wszelkie kosmetyki na bazie mleka i miodu - i odkąd tylko sięgam pamięcią, mam do nich wielki sentyment :)

12. Umami, mydło róża i różowa glinka francuska. Z pełnym przekonaniem zachwalam je jako "mydło z górnej półki": w pełni naturalne, ręcznie robione, przygotowane wedle unikatowej receptury na bazie hydrolatu z róży damasceńskiej. Zaintrygowało mnie już w momencie, kiedy przeczytałam o samym wieloetapowym procesie jego powstawania - natomiast potem była to z mojej strony miłość od pierwszego użycia :)

pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl

pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl

pielęgnacja włosów i ciała latem - Organic Shop - Bielenda Botanic Spa Rituals - Himalaya Herbals - Sattva Ayurveda - Babuszka Agafia - Inecto - Umami - Beauty Formulas - kosmetyki naturalne - Alterra - Rossmann - Drogeria Natura- Hebe - Medicot.pl

Skąd w/w kosmetyki ?

1 - Hebe
 9, 10 - Rossmann
3, 4, 8 - Drogerie Natura
5, 6 - dostępne na stronie Napieknewlosy.pl 
 12 - dostępne na stronie Umaminaturalcosmetics.com
2, 7, 11 - wypróbowałam w ramach testów z portalem Medicot.pl

 A jacy są Wasi letni, 
     kosmetyczni ulubieńcy ?  :)
 

poniedziałek, 15 maja 2017

Randka z mężem - i wiosna zamknięta w pudełku.


Zacznę może od tego, dlaczego przez jakieś półtora roku mieliśmy w kwestii randek przerwę 
i tak zwany "wycinek" w naszym małżeńskim życiorysie.

Po pierwsze - dziecko. Kiedy pojawił się Bąbel, ogarnął nas taki rodzicielski amok, że już żadnych dodatkowych wrażeń i endorfin nie potrzebowaliśmy.  Wystarczało nam wspólne  dreptanie po osiedlu z wózkiem albo po prostu siedzenie w domu i wgapianie się w te  małe, bystro wpatrzone w nas oczyska. Pełnia szczęścia - więc kto by tam wtedy myślał jeszcze o jakichś randkach?!

Po drugie - zmęczenie, któremu ustąpiła miejsca początkowa euforia. Po kilku miesiącach nieprzespanych nocy, kolek, ząbkowania oraz wiecznego dziecięcego  płaczu i marudzenia oboje po prostu padaliśmy na twarz. Kiedy już udawało się ostatecznie spacyfikować Młodego - romantyczny wieczór przy lampce wina był naprawdę ostatnią rzeczą, na jaką mieliśmy ochotę.  Chcieliśmy tylko przespać ciurkiem chociaż dwie godziny, zanim znowu zbudzi nas niemowlęcy wrzask ;)

Po trzecie - pieniądze.  Bo wydawało się nam, że jak już ma być porządna randka z prawdziwego zdarzenia - to od razu musi też kosztować krocie. Woleliśmy sami nigdzie nie wyjść, nie zamówić  biletów do kina czy teatru ani nie zarezerwować stolika w restauracji - a zamiast tego kupić coś Juniorowi, zrobić sobie spory zapas pieluch, nawilżonych chusteczek i modyfikowanego mleka.

Po czwarte - mój syndrom, znany powszechnie jako "pies ogrodnika" ;) Ponieważ nawet kiedy byłam już półprzytomna z tego zmęczenia i momentami czułam się jak więzień we własnych czterech ścianach, który ma do dyspozycji jedynie ten wspomniany wcześniej osiedlowy spacerniak - to i tak nie byłam w stanie zostawić Młodego z kimkolwiek innym. Żadna tam babcia, ciotka czy wynajęta niania - przecież to JA musiałam być przy nim 24 godziny na dobę i nie mogłam nawet na ułamek sekundy opuścić swojego matczynego posterunku.

fot. pixabay

Sytuacja uległa zmianie dopiero w momencie, kiedy Młody miał niecałe 2 latka. 
Postanowione! Idziemy na randkę tylko we dwoje! Hurrraaa!!!

I poszliśmy, pozostawiając Bąbla pod opieką mojej mamy - a potem wróciliśmy po jakiejś godzinie : w humorach takich, że mieliśmy ochotę się wzajemnie pozabijać...Po drodze zdążyliśmy pokłócić się praktycznie o wszystko - poczynając od okruchów na kuchennym blacie, a kończąc na wypominaniu sobie wszystkich małżeńskich przewinień z ostatnich pięciu lat. Najwyraźniej bardzo już odwykliśmy od takich romantycznych wypadów - i potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby na nowo się do nich przekonać ;)

Mimo wszystko, od tamtej pory na małżeńskie randki chodzimy już regularnie - w moim odczuciu mają one same zalety zarówno dla nas, jak i dla Bąbla. Kilka godzin poza domem zazwyczaj wystarcza, żeby na nowo naładować akumulatory. Wracamy zrelaksowani, wypoczęci, zadowoleni - co bardzo dobrze wpływa nie tylko na nas, ale i na dziecko, które idealnie te wszystkie nasze emocje wyczuwa, "wyłapuje" i jest jak papierek lakmusowy naszego związku. Młody natomiast ma dzięki temu odmianę, chętnie odwiedza w tym czasie jednych lub drugich dziadków - a potem nie ma końca opowieściom, co też tam ciekawego u nich robił :)

Jeszcze jedna sprawa. Doskonale pamiętam niektóre moje randki z czasów licealnych czy studenckich : i to nie dlatego, że były tak udane - lecz dlatego, że kompletnie mnie rozczarowały. Otóż, z własnym mężem takie rozczarowanie już mi nie grozi ;) Znamy się jak przysłowiowe "łyse konie", wiemy niemal wszystko o swoich upodobaniach - więc nawet jeżeli wyjście w jakieś konkretne miejsce ma być dla mnie niespodzianką, to i tak mam niemal stuprocentową pewność, że bez pudła trafi w mój gust. (Przy czym zaznaczam, że niektóre nasze randki polegają chociażby na zrobieniu 50-kilometrowej rowerowej trasy ;) )

Tradycyjnie mam dla Was też kod, 
dzięki któremu otrzymacie w swoim boxie dodatkowy, szósty produkt
(tym razem będzie to żel pod prysznic Apple & Bears). 

Wystarczy wpisać babelkowo_april w komentarzu do swojego zamówienia -
i cieszyć się wiosną zamkniętą w pudełku, skoro ta prawdziwa jakoś nie chce do nas przyjść...

Udanego testowania - i randkowania ! :)

Liferia kwiecień April 2017