Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzice adopcyjni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rodzice adopcyjni. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 sierpnia 2017

Jak wybrać ośrodek adopcyjny? I czy ośrodki adopcyjne kłamią?


Jako nastolatka naiwnie myślałam, że osoby pragnące adoptować dziecko udają się w tym celu do którejś z placówek opiekuńczo-wychowawczych. Wielu ludzi z mojego otoczenia również tkwiło w takim fałszywym przekonaniu - dopóki adopcja nie zaczęła dotyczyć nas osobiście i nie zaczęliśmy wyprowadzać ich z błędu. Otóż - pierwszym i podstawowym krokiem jest wykonanie telefonu do któregoś z ośrodków adopcyjnych i umówienie się na wstępne, informacyjne spotkanie.

adopcja dziecka - ośrodki adopcyjne - procedura adopcyjna - mama adopcyjna


 Jakie cechy powinien posiadać ten "idealny" ośrodek adopcyjny ? 
Na co zwracać uwagę, dokonując jego wyboru?  

Wiele osób decyduje się po prostu na ośrodek adopcyjny położony najbliżej swojego miejsca zamieszkania. Z jednej strony -  jest to rozwiązanie najbardziej oczywiste, najwygodniejsze i wymagające najmniej logistycznych akrobacji. Z drugiej strony - nie zawsze ten najbliższy ośrodek cieszy się najlepszą opinią i zatrudnia najbardziej kompetentną kadrę...

Dlatego też moim zdaniem warto najpierw zrobić mały rekonesans na adopcyjnych forach, blogach albo facebookowych grupach - ponieważ ich członkowie bardzo chętnie dzielą się swoimi doświadczeniami i albo konkretny ośrodek polecają, albo niekoniecznie. Wiadomo oczywiście, że opinie bywają skrajnie różne - ale po zebraniu kilku czy kilkunastu wypowiedzi można ten wynik jakoś uśrednić i wyciągnąć z niego odpowiednie wnioski. 

Inną opcją są osobiste wizyty w kilku różnych ośrodkach i bezpośrednie rozmowy z ich przedstawicielami - a następnie porównanie ich ze sobą i ostateczna decyzja na podstawie wrażenia, jakie na nas zrobili. Podczas takich rozmów  można  bez trudu wyczuć, czy nadajemy z pracownikami  " na tych samych falach" - i czy w trakcie wszystkich procedur  będzie  między  nami nić porozumienia. Rozwiązanie na pewno bardziej czasochłonne - ale niekiedy warto się  w ten sposób  pofatygować, ponieważ  między  poszczególnymi  ośrodkami adopcyjnymi zdarzają  się  naprawdę  istotne różnice...

Czy procedura adopcyjna przebiega we wszystkich ośrodkach tak samo?  

Procedura adopcyjna przebiega we wszystkich ośrodkach według podobnych schematów, wyznaczonych przepisami prawa i regulowanych głównie Ustawą o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej.   Mimo to występują  też  pomiędzy nimi pewne rozbieżności i w poszczególnych instytucjach możemy  spotkać  się  z nieco innymi wymogami, czasem oczekiwania czy kryteriami weryfikacji kandydatów.

W jednym ośrodku  adopcyjnym na kurs będziemy czekali rok czy nawet dwa lata - a w innym kilka tygodni lub miesięcy. W jednym wymagany staż  małżeński  będzie  wynosił  3 lata - natomiast w innym już  5. W jednym nasza sytuacja rodzinna, mieszkaniowa  czy finansowa zostanie poddana w wątpliwość - natomiast w innym pracownicy przyjmą  nas z otwartymi ramionami (bo nie oszukujmy się  - jak zawsze wiele zależy po prostu od tego, na jakich ludzi  się  trafi).

Dlatego jeżeli  w konkretnym odwiedzonym przez nas ośrodku wyczujemy jakieś zgrzyty, fałsz  czy dysonans - warto rozejrzeć  się  za innym, bardziej dla nas optymalnym. W końcu w trakcie procedur adopcyjnych będziemy  spędzać  tam całkiem  sporo czasu i pozostawać  z pracownikami w bezpośrednim kontakcie - a więc również mamy prawo od tego miejsca wymagać  i czuć  się  tam na tyle komfortowo, na ile pozwala sytuacja. 

adopcja dziecka - ośrodki adopcyjne - procedura adopcyjna - mama adopcyjna

Ośrodek adopcyjny świecki czy katolicki ? 

Tutaj oczywiście  podstawowym kryterium wyboru jest  nasz stosunek do wiary. W ośrodkach  katolickich spotkaniom towarzyszy z reguły  również  wspólna  modlitwa (a niekiedy Msza Święta) albo pewne specyficzne wymogi stawiane kandydatom. W niektórych z nich trzeba  odbyć dodatkowe weekendowe "dialogi  małżeńskie "  (trochę podobne do nauk pobieranych przed ślubem) - które  wprawdzie nie są związane  bezpośrednio  z adopcją, ale polegają  w dużej  mierze na umacnianiu i poprawianiu wzajemnych relacji między mężem i żoną.

Czy ośrodki  adopcyjne mówią nam całą prawdę? 

W Internecie można  trafić  na  relacje rodziców  adopcyjnych z których wynika , że  ośrodek  zataił  przed nimi pewne informacje dotyczące stanu zdrowia dziecka, jego przeszłości  czy rodziny biologicznej. Na ile są  to relacje prawdziwe, a na ile spowodowane frustracją  i jakimiś osobistymi antypatiami - nie mnie oceniać... 

Osobiście  nie przyłapaliśmy  naszego ośrodka  na mijaniu się  z prawdą - aczkolwiek moim zdaniem niektóre  kwestie zostały  potraktowane na warsztatach troszeczkę "po macoszemu". Mam tu na myśli  głównie  informacje na temat RAD, FAS, autyzmu czy choroby sierocej - którym  poświęcono  zaledwie jedno spotkanie i omówiono  je z nami raczej pobieżnie , co kompletnie minęło  się  z oczekiwaniami całej  naszej grupy. Ponadto pomimo obietnic złożonych przez pracowników, że  wyślą  nam pełniejsze  materiały  na temat tych zaburzeń  na nasze skrzynki mailowe - ostatecznie nigdy ich nie otrzymaliśmy i musieliśmy  szukać  wszelkich informacji we własnym zakresie.

Ośrodki adopcyjne najczęściej z uporem twierdzą  również, że  do adopcji trafiają  tylko chore  dzieci. Czy to prawda? I TAK - I NIE . Dziecko pod względem  fizycznym może  być  okazem zdrowia, może  nie mieć  zdiagnozowanych absolutnie  żadnych  zaburzeń  - ale według psychologów  KAŻDA  rozłąka  z matką  po urodzeniu (nawet ta bardzo krótkotrwała  i pozornie niewiele znacząca) może  być przyczyną traumy, wpływać istotnie na układ  nerwowy, mózg  oraz późniejsze  problemy rozwojowe (zwłaszcza w zakresie regulowania emocji czy też integracji sensorycznej). Musimy być też  świadomi  tego, że  niektóre  deficyty mogą  objawić  się  dopiero z czasem, niekiedy nawet po kilku latach. Mogą - choć wcale nie muszą. W gruncie rzeczy - jest to jedna wielka "loteria".

adopcja dziecka - ośrodki adopcyjne - procedura adopcyjna - mama adopcyjna

 Wsparcie udzielane przez ośrodek adopcyjny po przysposobieniu. 

Z tego co mi wiadomo, większość ośrodków deklaruje późniejsze wsparcie psychologiczne i pedagogiczne oraz pomoc prawną dla rodzin. Z relacji znanych mi rodziców adopcyjnych wynika natomiast, że poadopcyjna rzeczywistość wygląda bardzo różnie - i trzeba być przygotowanym na to, iż z ewentualnymi problemami będziemy musieli radzić sobie zupełnie sami. 

Nasz ośrodek organizuje coroczne zjazdy rodzin adopcyjnych w bardzo malowniczym miejscu nad jeziorem - a także spotkania w nieco węższym gronie , w swojej siedzibie. Na tych ostatnich poruszane są między innymi zagadnienia  związane z budowaniem więzi, najczęstszymi problemami wychowawczymi i rozwojowymi. Sami jednak w nich nie uczestniczymy , ponieważ zwyczajnie nie mamy takiej potrzeby - ani żadnych trudności, które by tego wymagały.

Na szczęście w Polsce  powstają też fundacje rodzin adopcyjnych, które współpracują z ośrodkami adopcyjnymi na terenie kraju - i niosą swoje wsparcie zarówno rodzinom adopcyjnym, jak i biologicznym. A przede wszystkim - potrzebującym dzieciom. 

sobota, 8 kwietnia 2017

Adopcja dziecka - czy biologiczne byłoby "bardziej moje"?

"Adopcja dziecka to bardzo trudny temat"...Hmmm...Odkąd Bąbel pojawił się w naszej rodzinie, słyszałam to zdanie jakąś niewyobrażalną ilość razy. Co jakiś czas mam też okazję przeczytać je w komentarzach na blogu czy na naszym Facebooku. 

Kilkukrotnie nawet spytałam swoich rozmówców "Dlaczego tak uważasz?" albo "Co masz przez to na myśli?" - ale jakoś nigdy nie doczekałam się zbyt konkretnej, sensownej i wyczerpującej odpowiedzi...Z czasem już nawet przestałam wyprowadzać ludzi w swoim otoczeniu z błędu, bo szkoda mi było strzępić języka - ale tutaj będę to robić tak długo,  aż rozbolą mnie palce od stukania w klawiaturę. 

adopcja dziecka child adoption

Owszem, adopcja dziecka to bardzo trudny temat - ale chyba tylko dla osób zupełnie postronnych, które patrzą na nią wyłącznie z pozycji obserwatora. Bo dla nas - rodziców adopcyjnych - to temat tak samo naturalny, jak dla kogoś innego rodzicielstwo biologiczne. 

Adopcja dziecka to dla nas coś absolutnie codziennego, o czym nie rozmyślamy bez przerwy i nie rozkładamy tego na czynniki pierwsze. (Jeżeli już, to tylko na potrzeby bloga - żeby napisać jakiś artykuł, który pozwoli zwiększyć świadomość w kwestii adopcji i lepiej zrozumieć ją samą oraz wszelkie towarzyszące jej procedury). 

Adopcja dziecka to dla nas coś tak normalnego, jak codzienne mycie zębów, smarowanie chleba masłem, poranna pobudka czy wieczorne układanie się do snu. To dla nas po prostu fakt - ani trudny, ani łatwy - oczywisty i niezbity.

adopcja dziecka child adoption

Kiedy codziennie bawię się z moim synkiem...Kiedy on zarzuca mi rączki na szyję...Kiedy zaklejam mu plastrem zdarte kolano, czytam mu bajkę na dobranoc albo idę z nim na wiosenny spacer po parku...Serio, nie myślę sobie wtedy: "O kurczę, on jest adoptowany...Jakie to wszystko cholernie trudne..."

Ani TYM BARDZIEJ nie myślę o sobie i swoim mężu : "Wow, ale jesteśmy odważni i heroiczni ! Adoptowaliśmy dziecko, które urodziło się innej kobiecie. To taki wielki gest, że chyba powinni nam pomnik wybudować ! " 

Ani też nie myślę o sobie jako o Tej, Która Niesie Swój Krzyż - a niestety przez wielu ludzi właśnie tak adopcja dziecka jest postrzegana. Jako porażka, substytut, zamiennik czy namiastka - w każdym razie coś niepełnowartościowego. Coś, czego tak naprawdę wolałoby się nigdy nie doświadczyć , ale "jak się nie ma, co się lubi - to się lubi, co się ma".

A ja powtarzam po raz setny z kolei : MOJE DZIECKO NIE JEST ZAMIAST ! - i jedyne czego w tej jego adopcji żałuję to fakt, że nie zgłosiliśmy się do ośrodka od razu, tuż po ślubie, omijając szerokim łukiem wszystkie lekarskie gabinety.

adopcja dziecka child adoption

I pisze do mnie wczoraj już któraś Czytelniczka z rzędu:

Powiedz mi, dlaczego tak jest?
Dlaczego ludzie widzą adopcję jako coś strasznego - 
jako karę i najgorsze, co może człowieka w życiu spotkać?

Czy moje dziecko byłoby "bardziej moje", 
gdybym nosiła je przez 9 miesięcy również w brzuchu, zamiast tylko w sercu?

Ja nie wiem, dlaczego...Naprawdę, zupełnie nie wiem...
Wiem tylko tyle, że dla mnie adopcja jest tym NAJLEPSZYM - 
i że dzięki niej znalazłam się dokładnie tam, gdzie zawsze chciałam być.

A nasz Synek jest NASZ tak bardzo,
że o jakimkolwiek tego typu wartościowaniu nie ma nawet mowy :)

ADOPCJA - TO PO PROSTU MIŁOŚĆ.

wtorek, 24 stycznia 2017

Mity o adopcji dziecka - najczęściej spotykane absurdy i przekłamania na temat przysposobienia.

Chyba większość rodziców adopcyjnych zgodzi się ze mną, że adopcja dziecka obrosła w naszym społeczeństwie najróżniejszymi stereotypami i uprzedzeniami. Dotyczy to nie tylko samej procedury adopcyjnej, lecz również - a może nawet przede wszystkim - dzieci, które do tej adopcji trafiają.
 
Domyślam się, że większość tego typu uprzedzeń pojawia się po prostu z ludzkiej niewiedzy i nieświadomości. Dlatego postanowiłam zebrać w tym poście kilka najpopularniejszych przekłamań i mitów dotyczących adopcji dziecka - i obalić je na tyle skutecznie, na ile tylko potrafię. 
 
(Pamiętajcie jednak, że piszę na podstawie własnych doświadczeń i obserwacji - oraz na bazie tego, czego dowiedziałam się w toku naszych warsztatów w ośrodku adopcyjnym. W poszczególnych ośrodkach pewne wymogi mogą się od siebie nieznacznie różnić - dlatego najlepiej będzie po prostu zapytać u źródła i uzyskać informacje z pierwszej ręki. ) 
 
zdjęcie: Internet
 
Mit o adopcji nr 1. Adoptować mogą tylko pary małżeńskie,
które nie mają dziecka biologicznego.

A guzik prawda. Adoptować mogą też pary, które już cieszą się swoim biologicznym potomstwem - jednak mają w sobie na tyle miłości i otwartości, żeby przyjąć pod swój dach kolejną małą istotkę. Oczywiście w takich wypadkach pracownicy ośrodka będą również chcieli poznać opinię oraz odczucia dziecka, które już jest w rodzinie - pod warunkiem, że jest ono na tyle duże i świadome sytuacji, by móc się o niej wypowiedzieć. 
 
Adopcja jest możliwa także w przypadku osób samotnych - w teorii zarówno mężczyzn, jak i kobiet. W praktyce jednak częściej to samotne kobiety adoptują dziecko lub zostają dla niego rodziną zastępczą. Czas oczekiwania jest wtedy przeważnie dłuższy niż w przypadku pary, a wymogi stawiane kandydatom - bardziej wyśrubowane.
 
Mit o adopcji nr 2. Adoptować dziecko mogą tylko osoby bardzo zamożne.
 
Znowu fałsz. Wystarczy spojrzeć na nas - nie jesteśmy żadnymi Rockeffelerami, nie zarabiamy po kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie, mamy kredyt na mieszkanie, a na pewne większe wydatki możemy pozwolić sobie tylko dzięki systematycznemu oszczędzaniu.  
 
Bardziej niż o niebotyczną wysokość pensji chodzi tutaj o stabilność zatrudnienia przynajmniej jednej osoby w małżeństwie - oraz o zarobki utrzymujące się na poziomie, który pozwoli na zaspokojenie wszystkich najważniejszych potrzeb rodziny i trafiającego do niej dziecka.
 
Mit o adopcji nr 3. Żeby adoptować dziecko, 
trzeba mieć luksusowe warunki mieszkaniowe.
 
Nie sądzę. W naszym ośrodku kwalifikację dostawały również pary, które mieszkały na bardzo niewielkich metrażach, a dla dziecka nie miały przewidzianego odrębnego pokoju - tylko kącik w ramach innego pomieszczenia, przeznaczony do zabawy i nauki. Nie jest również przeszkodą zamieszkiwanie pod jednym dachem z rodzicami czy teściami - o ile panują pomiędzy Wami  stosunkowo dobre i nie szkodzące dziecku relacje.
 
Mit o adopcji nr 4. Procedury adopcyjne są bardzo skomplikowane.
 
Bywają nużące i uciążliwe - ale czy skomplikowane? Nie wydaje mi się. Szerzej pisałam na ich temat w tym poście - oraz w artykule przygotowanym dla portalu NiepłodniRazem.pl
 
Nie ma co ukrywać, że sporą rolę odgrywają tutaj sami pracownicy ośrodka, urzędnicy oraz przedstawiciele sądu, w którym odbywa się ostateczna rozprawa adopcyjna. Nam akurat udało się trafić na takich, u których nie mieliśmy zbyt wielu powodów do narzekań na ich brak wsparcia czy opieszałość.
 
Mit o adopcji nr 5. Na adopcję dziecka czeka się przez wiele długich lat.
 
Czasami się tak zdarza, owszem - zwłaszcza w przypadku adopcji zagranicznej, wspomnianej wcześniej administracyjnej opieszałości bądź w sytuacji, kiedy przyszli rodzice mają w stosunku do dziecka zbyt wygórowane oczekiwania i odrzucają kolejne wysuwane im propozycje.

Najczęściej jednak większość ośrodków dąży do tego, żeby czas oczekiwania od momentu kwalifikacji do momentu otrzymania TEGO telefonu trwał nie więcej, niż 12 miesięcy. U nas wynosił on dokładnie tyle, ile ciąża - czyli 9 miesięcy - natomiast cała procedura od chwili naszego pierwszego pojawienia się w ośrodku zamknęła się w dwóch latach.
 
Mit o adopcji nr 6. Za adopcję dziecka w Polsce trzeba słono zapłacić.
 
Totalna bzdura ! Warsztaty adopcyjne są najczęściej zupełnie bezpłatne - lub ewentualnie prosi się kandydatów na rodziców, by wykupili jakąś "cegiełkę" za kilkadziesiąt złotych. Wszystko to jednak odbywa się na zasadzie całkowicie dobrowolnej darowizny.
 
Mit o adopcji nr 7. Za adopcję dziecka sami zostaniemy sowicie wynagrodzeni i opłaceni.
 
Absolutnie nie ! Rodzina adopcyjna nie jest rodzinnym domem dziecka ani rodziną zastępczą - i nie otrzymuje po przysposobieniu dziecka żadnego wsparcia finansowego ze strony państwa czy jakichkolwiek jego instytucji. 

zdjęcie: Internet
 
Mit o adopcji nr 8. Adoptowane dziecko można sobie "wybrać" spośród wielu innych.
 
Niejednokrotnie spotkałam się wśród naszych znajomych z pytaniem, jakimi kryteriami kierowaliśmy się w trakcie wyboru dziecka - i dlaczego zdecydowaliśmy się akurat na to konkretne,a nie inne. Litości ! Adopcja dziecka to nie casting ani wizyta w supermarkecie - o czym napisałam zresztą TUTAJ. 
 
Wprawdzie otrzymaną propozycję możecie zarówno przyjąć, jak i odrzucić - ale zapewniam, że nie polega to na krążeniu pomiędzy maluszkami w placówce, jak pomiędzy sklepowymi regałami. Podejmując taką decyzję, najczęściej nawet nie spotykacie się z dzieckiem twarzą w twarz - i macie do dyspozycji jedynie jego teczkę oraz zgromadzoną w niej dokumentację.
 
Mit o adopcji nr 9. Do adopcji trafiają tylko dzieci bardzo chore, upośledzone i zaburzone. 
 
Niekoniecznie. Sama znam osobiście kilkanaście różnych par, które swego czasu adoptowały dziecko. Najpoważniejszymi problemami zdrowotnymi, z jakimi borykają się niektóre z nich - są astma oskrzelowa, nietolerancja laktozy i niewielkie zaburzenia integracji sensorycznej. Nic, co nie mogłoby przytrafić się również dziecku biologicznemu...Wszystkie pozostałe dzieci są zdrowe, prawidłowo się rozwijają, a niektóre wkroczyły już w wiek nastoletni i nic nie wskazuje na to, by zostały "naznaczone"jakimikolwiek deficytami.
 
Oczywiście trzeba mieć na uwadze, że w przypadku adopcji istnieje większe ryzyko różnych zaburzeń takich jak RAD czy FAS - jednak nie można z góry ich zakładać i traktować jako pewnik. Warto natomiast pozyskać jak najwięcej informacji na temat rodziny pochodzenia, przebiegu ciąży i trybu życia mamy biologicznej - ponieważ to może pomóc nam w szybszym podjęciu pewnych kroków związanych z wczesną interwencją lub wczesnym wspomaganiem rozwoju.
 
Mit o adopcji nr 10. Wszystkie dzieci trafiające do adopcji są sierotami.
 
Nic bardziej mylnego. Większość dzieci przebywających w placówkach ma rodziców biologicznych lub innych krewnych. Rzadko zdarza się, żeby cała ich rodzina zmarła czy zginęła tragicznie w jakimś wypadku - jak to się niektórym wydaje...Do czynienia mamy tu raczej ze zjawiskiem sieroctwa społecznego - czyli sytuacją kiedy rodzina przejawia najróżniejsze dysfunkcje i nie jest zdolna do prawidłowego pełnienia swojej roli opiekuńczo-wychowawczej.  
 
Mit o adopcji nr 11. Adoptowane dzieci mają "złe geny", 
które determinują całe ich przyszłe życie.
 
Mówi się, że mój pradziadek był alkoholikiem. Jego syn - a mój dziadek - również raczej nie wylewa za kołnierz, w wyniku czego jego kontakt z resztą rodziny urwał się już ładnych kilka lat temu. Gdyby moje życie faktycznie zostało zdeterminowane i z góry przesądzone przez ich geny - to pewnie zamiast pisać dla Was tego posta, obalałabym teraz flaszkę żubrówki pod monopolowym !
 
Umówmy się. Geny MOGĄ mieć pewien wpływ na nasze predyspozycje w kierunku określonych cech, chorób czy zaburzeń - ale wcale NIE MUSZĄ go mieć. Poza tym, pomiędzy "pewnym wpływem", a "całkowitym determinowaniem przyszłego życia" - istnieje naprawdę ogromna i głęboka przepaść.
 
Mit o adopcji nr 12. Dzieci z sierocińców "nikt nie chce".
 
Akurat ! Ośrodki adopcyjne szkolą rocznie po kilkadziesiąt par oczekujących na przysposobienie dziecka - a w związku z rosnącym zjawiskiem niepłodności ustawiają się do nich coraz dłuższe kolejki zainteresowanych kandydatów. Czasami na samo rozpoczęcie kursu trzeba czekać rok lub nawet dwa lata. 
 
Dlaczego więc domy dziecka nadal pozostają przepełnione, a maluszków wcale z nich jakoś specjalnie nie ubywa? Ponieważ spora część z nich nie ma uregulowanej sytuacji prawnej - czyli ich rodzice nie zostali pozbawieni praw rodzicielskich lub porzucili dziecko anonimowo i nadal trwa ustalanie ich personaliów.

Dlatego też dla dziecka bardziej optymalnym rozwiązaniem jest, jeżeli - w sytuacji 100-procentowej pewności i nieuchronności podejmowanej decyzji - rodzice zrzekną się praw rodzicielskich, złożą oświadczenie przed sądem i podpiszą tzw. zgodę blankietową na adopcję. Dziecko ma wtedy szansę trafić do adopcji zdecydowanie wcześniej, bez konieczności spędzania długiego czasu w placówce. 

zdjęcie: Internet
 
Mit o adopcji nr 13.  Rodzice adopcyjni utrzymują
bezpośredni kontakt z rodziną biologiczną dziecka.
 
Nieprawda. Tak może dziać się tylko w przypadku adopcji otwartej / ze wskazaniem - kiedy tożsamość rodziców adopcyjnych i biologicznych jest im wzajemnie znana, a matka biologiczna sama decyduje się powierzyć swoje dziecko konkretnym osobom. Wówczas zdarza się, że przyszli rodzice adopcyjni wspierają ją jeszcze na etapie ciąży i kontaktują się z nią również po fakcie przysposobienia - jednak charakter i częstotliwość tych kontaktów zostaje prawnie uregulowana w obowiązującej obie strony umowie.

Mit o adopcji nr 14. Adoptowane dziecko nigdy nie pozna swojej tożsamości 
i nie dowie się o swoich korzeniach. 
 
Jeśli ma rozsądnych rodziców adopcyjnych, którzy chcą być z nim szczerzy, uczciwi i nie zamierzają budować rodzinnych relacji na kłamstwie - taka sytuacja z całą pewnością nie będzie miała miejsca. (Więcej na temat jawności adopcji i potrzeby mówienia o niej dziecku napisałam TUTAJ). 
 
Poza tym, po osiągnięciu pełnoletności osoba adoptowana może sama, na własny wniosek, uzyskać informacje o swojej rodzinie biologicznej i spróbować się z nią skontaktować. Według stanu prawnego z 2012 roku księgi stanu cywilnego przechowywane są w urzędach przez 100 lat od momentu ich zamknięcia - natomiast akta dotyczące spraw o przysposobienie archiwizuje się w sądach przez 50 lat. (źródło: www.rpo.gov.pl)
 
 Mit o adopcji nr 15. Adopcja to konieczność i ostatnia deska ratunku, 
kiedy wszystkie inne sposoby zawiodą.

Nie, nie - i jeszcze raz NIE! Jeżeli na myśl o adopcji ktoś ma na twarzy grymas bólu, jakby właśnie smagano go biczem po plecach - to niech lepiej wcale się na nią nie decyduje...

Jeżeli w obliczu niemożności posiadania dziecka biologicznego i po wykorzystaniu wszelkich dostępnych metod mówi "No TRUDNO - teraz to już MUSIMY adoptować" - to niech lepiej znajdzie sobie jakieś hobby...

Dziecko adopcyjne nie jest ZAMIAST. Adopcja absolutnie nie powinna być czymś, co traktuje się jako przymus, karę, wyrzeczenie czy wielkie poświęcenie. Jeżeli właśnie w taki sposób ją postrzegasz - to najprawdopodobniej po prostu nie jesteś na nią gotowy.